​przewodnik po nowym filmie xaviera dolana

Przyglądamy się tytułom, które powinniście zobaczyć zanim wybierzecie się na „To tylko koniec świata” Xaviera Dolana. To ich wpływ widać w najnowszym filmie genialnego dziecka współczesnego kina.

tekst Mateusz Góra
|
09 Luty 2017, 9:35am

Xavier Dolan, chociaż sam zazwyczaj zaprzecza i mówi, że widział w swoim życiu niewiele filmów, jest znany ze zręcznego nawiązywania do innych reżyserów. W „To tylko koniec świata", filmie opartym na sztuce Jeana-Luca Lagarce'a, Dolan znowu sięga po klasyki, nie tylko muzyczne i puszcza oko do widzów świadomych historii kina. W tekście Lagarce'a główny bohater jest chory na AIDS, ale ten wątek Dolan pozostawia niedopowiedziany. W jego filmie po ponad 10 lata nieobecności bohater odwiedza swoją rodzinę, żeby powiedzieć im, że umiera. Przyglądamy się kilku dziełom, które mogły być inspiracją dla postaci i sytuacji, na które natknie się Louis po powrocie do domu.

„Tam, gdzie rosną poziomki"

Jeden z najbardziej znanych filmów Ingmara Bergmana był chyba największą inspiracją dla Dolana. Chodzi nie tylko o bohatera, który wyrusza w podróż w obliczu poczucia nadchodzącej śmierci. Wystarczy spojrzeć na sceny z zegarem odmierzającym bezwzględnie każdą minutę, żeby zauważyć podobieństwo między „Tam, gdzie rosną poziomki" a filmem Dolana. Podobnie jak najwybitniejszy szwedzki reżyser, Xavier stara się pokazać, że próba ułożenia relacji z innymi ludźmi jest najważniejsza w momencie, kiedy zbliża się koniec życia. I chociaż to Bergman uchodzi za jednego z najbardziej depresyjnych reżyserów, finał „To tylko koniec świata" wydaje się o wiele bardziej ponury niż w klasyku z lat 50.

„Nieodwracalne"

Wybranie Vincenta Cassela do roli nadpobudliwego starszego brata, który ma problemy z agresją i pohamowaniem emocji, od razu narzuca skojarzenie z filmem Gaspara Noego. Ale to nie koniec. Dolan eksperymentuje też w podobny sposób z ruchem kamery, ograniczając kadr wyłącznie do twarzy bohaterów. Dlatego musimy koncentrować się przez cały czas na ich emocjach i nie możemy znaleźć zaczepienia dla wzroku w żadnym obiekcie na drugim planie. Podobnie jak w filmach Noego, naładowanych intensywnymi przeżyciami i skrajnymi sytuacjami, Dolan nie oszczędzi nam uczestnictwa w prawdziwej psychodramie.

„Samotny mężczyzna"

Sposób, w jaki Dolan ukazuje zmysły swoich postaci przypomina debiut Toma Forda. Lekko zwolnione tempo, kiedy główny bohater wymienia długie, niejednoznaczne spojrzenie z żoną brata, przytulanie materaca przywołujące wspomnienia, w końcu snop światła, który pada na twarz Louisa w jednej ze scen to rozwiązania wprost zaczerpnięte z „Samotnego mężczyzny". Operując odpowiednio światłem, Dolan zbliża się nawet do efektu nasycenia barw, które chętnie stosował zdecydowanie najlepszy reżyserów wśród projektantów mody.

„Kika"

Postać matki Louisa bez wątpliwości pochodzi ze świata Pedro Almodovara. Jej jaskrawy makijaż, który powoduje, że córka pyta ją, dlaczego na przyjazd dawno niewidzianego syna musiała się wystroić jak drag queen, energia i żywiołowy temperament powodują, że jest jak Kika kilkadziesiąt lat później. Pozorny luz i pełne humoru nastawienie do świata nie pomaga jej jednak w zderzeniu z realnymi problemami w relacjach z ludźmi, co też jest charakterystycznym motywem dla Almodovara. Przy okazji matka Louisa przypomina nam o tym, że chociaż życie nie jest łatwe, trzeba się z niego czasem pośmiać i nie traktować do końca poważnie.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

„Za naszą miłość"

Maurice Pialat uchodzi za jednego z najlepszych reżyserów, którzy pokazywali, jak bardzo toksyczne potrafią być relacje w rodzinie. Sceny wyczerpujących kłótni i naładowane frustracją, gniewem ale też rezygnacją dialogi to jego znaki rozpoznawcze. Suzanne, siostra głównego bohatera w „To tylko koniec świata", przypomina nastoletnią bohaterkę „Za naszą miłość", podobnie jak psychodrama zafundowana nam przez Dolana odnosi się nie tylko do „Sierpnia w hrabstwie Osage", ale też do wielu filmów Pialata.

„Krople wody na rozpalonych kamieniach"

Dolan, otwarcie mówiący o swojej orientacji seksualnej, zainspirował się gejowskim filmem Françoisa Ozona, który powstał na bazie tekstu kultowego queerowego reżysera, Rainera Wernera Fassbindera. Podobieństwo nie tylko wynika z osobowości bohatera, która trochę przypomina Franza z filmu „Krople wody na rozpalonych kamieniach", ale przede wszystkim z osadzenia akcji głównie we wnętrzu. Wrażenie podglądania spektaklu rozgrywającego się na kameralnej scenie jest charakterystyczne dla obu filmów. Podobnie jak pokazywanie, w jaki sposób rozwiązuje się konflikty między najbliższymi sobie ludźmi.

Kredyty


Tekst: Mateusz Góra
Zdjęcie dzięki uprzejmości dystrybutora.

Tagged:
Xavier Dolan
sztuka
To tylko koniec świata
mateusz góra