skąd się wziął ten cały hałas wokół baby hair?

W tym sezonie świat mody zakochał się w baby hair. Można je dostrzec wszędzie – od pokazów Givenchy do Caitlin Price. Ale te małe loczki nie są zawsze tak niewinne, jakby się zdawało.

tekst Alice Newell-Hanson
|
12 Marzec 2015, 1:40pm

Givenchy, jesień/zima 15. Fotografia: Mitchell Sams.

Co może brzmieć bardziej nieszkodliwie, niż określenie baby hair? Odsuńcie jednak na bok wszelkie myśli o miękkich, płowych kosmykach i zapachu szamponu dla niemowląt Johnson's. Bo mówimy o ulizanych do dołu lokach, którymi Givenchy podbiło w tym tygodniu wybieg. Ta stylizacja (połączona z pokrywającą twarz biżuterią i piercingiem) była tak agresywna, że siedzące w pierwszym rzędzie Jessica Chastain i Isabelle Huppert przytuliły się mocno do siebie. Nieopodal usadowiła się Katy Perry. Pyszniąca się własnymi nażelowanymi falami włosów - lookiem pasującym do tego, który prezentowały modelki. Wedle tego samego reportażu, był to tylko zbieg okoliczności.

Należałoby zapytać: dlaczego właściwie wystylizowane baby hair widzieliśmy bez mała na każdym pokazie w tym miesiącu? Czy to u Caitlin Price w Londynie, czy Givenchy w Paryżu. A nawet na głowie Katy Perry. Echo tego trendu dało się zaobserwować także w subtelnie lśniących kosmykach, które uciekały z włosów związanych w kucyk u Stelli McCartney. Dużo ważniejsze jest jednak w tym przypadku inne pytanie: co oznacza fakt, że moda wysoka przejęła dla siebie i przetłumaczyła na swój język ten styl? Przypomnijmy, że narodził się on w tradycyjnie czarnych i latynoskich subkulturach - lansowały go chola girls z Echo Park, ale też dziewczyny z Londynu Południowego obracające się w klimatach garage.

Sesja FKA twigs dla i-D. Fotografia: Matthew Stone [The Just Kids Issue, nr 320, pre-fall 12]

Zaczęło się to tak, że FKA twigs pokazała się na okładce numeru i-D The Just Kids Issue (pre-fall 2012) ze słowem LOVE wypisanym na czole za pomocą zawijasów z ulizanych włosów. Od tego czasu popularność baby hair ciężko zignorować. Pojawiają się regularnie zarówno w magazynach, jak i na wybiegach. W wydaniu LOVE Magazine na sezon wiosna 14, zatytułowanym The American Girl Issue, Kendall Jenner zademonstrowała lśniącą falę takich loczków, rozchodzącą się wzdłuż jej linii włosów. Na pokazie kolekcji wiosna/lato 15 DKNY modelki wyszły na wybieg ze skomplikowanymi wzorami ułożonymi z baby hair. Przypominały nieco rozcapierzone palce. W takie kształty ułożył je stylista Eugene Souleiman.

Notki prasowe przygotowane w związku z pokazem DKNY objaśniały, że stylizacja miała być hołdem dla „wielokolorowych, wielokulturowych, wielozadaniowych" kobiet Nowego Jorku. Loczki baby hair stanowiły nawiązanie do tradycyjnych czarnych i latynoskich fryzur. Dla DKNY zademonstrowała je etnicznie różnorodna grupa modelek. Zdawało się więc, że pasowało to do ogłoszonej przez markę misji. Ale internauci dyskutujący o tym na Twitterze mieli odmienne zdanie. Kiedy Lucky Magazine opisał fryzury z pokazu DKNY jako „ulizane do dołu kosmyki", sieciowa społeczność @blackgirlnerds retweetowała zdjęcie z czasopisma. Dodając do niego wiele mówiący podpis - Przywłaszczono Sobie Baby Hair: Lucky Magazine Wymyślił Określenie „Ulizane Do Dołu Kosmyki".

Skargi, że moda przywłaszcza sobie coś, co do niej nie należy - i do czego nie ma żadnego prawa - to nic nowego. Lecz sednem tej konkretnej dyskusji są oskarżenia, że konkretne marki i celebryci chcą nadać nieco „miejskiego szyku" (jak określił to jeden z użytkowników Twittera) swojej estetyce. Bez zrozumienia kontekstu kluczowego dla tego stylu. „Ludzie cieszący się uprzywilejowaną pozycją chcą pożyczyć sobie 'fajność' będących obywatelami drugiej kategorii kolorowych mniejszości. Robiąc to, nie muszą się jednak mierzyć z dyskryminacją oraz marginalizacją, która nieodłącznie wiąże się z ich stylem" - analizowała zjawisko dziennikarka Julianne Escobedo Shepherd. Zeszłego lata napisała ona zawierający wiele celnych argumentów artykuł o przywłaszczaniu sobie stylu chola dla The Guardian.

Czy istnieje jednak różnica między nawiązywaniem do subkulturowych stylów i tworzeniem na ich podstawie czegoś nowego, a zwyczajnym „przywłaszczaniem" ich sobie? W tym sezonie stylistka fryzur Tina Outen stworzyła dla Caitlin Price jeden z najbardziej ekstremalnych przykładów wykorzystania baby hair w modzie. Modelki, ubrane w błyszczące komplety dresowe zdobione rozetkami projektu Price, pokazały się z zakręconymi, wysoko osadzonymi kokami na głowach. Z przodu uzupełniały je nażelowane grzywki z baby hair, rozciągające się od skroni do skroni. A z nich spływające w dół pasmami tworzącymi specyficzne obramowanie twarzy.

Caitlin Price, jesień/zima 15. Fotografia: Piczo.

„Nie chciałyśmy, żeby był to jakiś styl na rude girl" - Outen relacjonuje swoją rozmowę z Price. „Mówiłyśmy o garage girls z lat 90, ale w przypadku fryzur za inspirację posłużył także film Diuna. Pragnęłyśmy, żeby wydawały się trochę jak z science fiction. Skręcony kok miał wyglądać trochę jak nakrycie głowy księżniczki Irulan. Mi lokowane baby hair kojarzyły się też z jakimś urządzeniem wspomagającym oddychanie".

Podobnie wyglądało to w przypadku Givenchy. Przylizane baby hair wykorzystano w tej stylizacji, by przywołać ducha subkultury, tworząc jednocześnie coś zupełnie nowego. Riccardo Tisci opisuję swoją kobietę sezonu jesień/zima 15 jako „wiktoriańską chola girl". Z tyłu głowy jej włosy są mocno związane w warkocze. A z przodu ułożone w ulizane do dołu, lśniące O. I nie była to efekciarskie czy bezrefleksyjne zapożyczenie. Wystylizowane baby hair i odniesienie do subkultury stanowiły kluczowy element przekazu Tisciego. I bardzo osobistej historii latynoamerykańskiego gotyku, którą wpisał w swoje kreacje.

Outen podążyła w swoich rozważaniach o krok dalej. Uznaje bowiem, że obecne eksperymenty mody z baby hair doprowadzają czasem do stworzenia czegoś zupełnie odrębnego od subkulturowego stylu, do którego z początku odnosiły się takie stylizacje. „W przeszłości żelu używano głównie po to, by okiełznać zniszczone czy uszkodzone chemicznymi środkami do prostowania włosy. Był on sposobem na uładzenie i kontrolowanie fryzury. Jednak dziś wykorzystuje się go do ujęcia twarzy w ramę. I korzystanie z twarzy w stylizacji w wystudiowany sposób. [Z Caitlin Price] nie próbowałyśmy stworzyć retro wizerunku. Chodziło nam o odkrycie czegoś nowego".

Kiedy wykona się tę stylizację prawidłowo, baby hair (jak wiele nawiązań mody do subkulturowych trendów) nie służą wyrwaniu niszowego stylu z kontekstu i wzdychanie „Ojejku, zobaczcie jakie to fajne!". Tylko połączeniu tego elementu z innymi inspiracjami, by powiedzieć coś inteligentnego i nowego. A czy właśnie nie od tego mamy modę?

Kredyty


Tekst: Alice Newell-Hanson
Fotografia: Mitchell Sams i Piczo
Portret Twigs: Matthew Stone
Stylizacja: Matthew Josephs
[The Just Kids Issue, nr 320, pre-fall 12]

Tagged:
FASHION WEEK
FKA Twigs
DKNY
Givenchy
caitlin price