od dzisiaj siostry wachowskie

Drugi z reżyserów „Matrixa”, Andy Wachowski, to teraz Lilly.

tekst i-D Staff
|
09 Marzec 2016, 10:10am

materiały prasowe

„Matrix" to film, który otworzył nowe tysiąclecie w kinie. Wszyscy zaczęli zastanawiać się pod jego wpływem, czy świat jest realny, czy może kontroluje go jakaś niedostrzegalna dla nas zewnętrza organizacja. Zmienił oblicze kina i telewizji i stał się inspiracją dla mnóstwa innych reżyserów. Bracia Wachowscy stali się sławni, a wszyscy zwrócili na nich oczy. W 2012 roku Lana Wachowski ujawniła, że przeszła operację korekty płci. Od tego czasu zaangażowali się w działalność na rzecz osób transgenderowych, chociaż nadal niechętnie wyjawiała szczegóły swojego życia prywatnego. Między innymi wprodukowali dla zespołu Antony and the Johnsons, którego lider także jest transgenderowy, fantastyczny klip do kawałka „Epilepsy is Dancing":

Teraz, pod naciskami brukowców, które zagrażały Andy'emu, że napiszą także o jego transseksualizmie, drugi reżyser „Matrixa" postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Opublikował wspaniałe oświadczenie, w którym dzieli się z nami swoimi lękami i nadziejami oraz przyjmuje nowe imię - Lilly.

„Ten szokujący 'news' kilkakrotnie prawie się ukazał. Za każdym razem dostawałem anonimowego maila, w którym dziennikarze wymagali ode mnie oświadczenia, ponieważ niedługo ukaże się materiał o mojej tranzycji", zaczyna swoje oświadczenie Lilly.

„Razem z moją siostrą, Laną, unikałyśmy kontaktu z prasą. Poczułam, że rozmawianie o mojej sztuce jest męczące, a o sobie byłoby żenującym doświadczeniem. Wiedziałem, że nastąpi ta chwila, kiedy będę musiała się ujawnić publicznie. Życie jako transseksualna kobieta jest, cóż, trudne do ukrycia. Potrzebowałam po prostu trochę czasu, żeby ułożyć to sobie w głowie i poczuć się bezpiecznie", dodaje Lilly, której co chwilę grożono publikacją materiałów o jej historii.

„Bycie osobą transgenderową nie jest łatwe. Żyjemy w świecie, który wymaga jasnego, binarnego podziału na płcie. To oznacza, że jeśli przeszedłeś operację korekty płci, musisz do końca życia stawiać czoła jawnej wrogości ze strony innych". Lilly zwróciła tez uwagę, że cały czas osoby transgenderowe są przedstawiane w karykaturalny sposób w popkulturze: „Przebyliśmy długą drogę, ale nadal, od czasów 'Milczenia owiec', przestawia się nas jako potencjalnych zabójców, których lepiej trzymać z dala nawet od pieprzonej łazienki".

Na koniec Lilly podziękowała wszystkim, którzy okazali jej wsparcie: „Moi znajomi i rodzina wiedzą. Większość ludzi, z którymi pracuje, też. Nikt nie ma z tym problemu. Bez ich miłości i wsparcia, nigdy nie byłabym tu, gdzie teraz jestem". My też jesteśmy z tobą, Lilly!

Przeczytaj też: