​młodzi polacy w paryżu

Po Nowym Jorku, Berlinie i Londynie przyszła pora na Paryż ‒ stolicę sztuki, mody i wszelkiego wyrafinowania. Czy miasto świateł wciąż dyktuje trendy, jest przestrzenią najlepszych artystów i wizjonerów? A jeśli nawet ‒ to czy jest otwarte na młodych...

|
14 Marzec 2016, 10:10am

Michał Jurasz - 25 lat, pracownik modowej agencji PR-owskiej i model

Kiedy po raz pierwszy przyjechałeś do Paryża? Jakie wrażenie zrobiło na tobie wtedy to miasto?
W styczniu 2015 roku na fashion week. Ponieważ brałem udział w castingach praktycznie w każdej części miasta, po tygodniu miałem pobieżną orientację w różnicach pomiędzy dzielnicami. Pierwsze wrażenie było dosyć oczywiste: zachwyt nad pięknem architektury i ogólna fascynacja ludźmi na ulicy. Dodatkowo był to okres fashion weeku, więc zaliczyłem kilka imprez po pokazach, poznałem ludzi, którzy nauczyli mnie, jak to u nich funkcjonuje - wtedy już wiedziałem, że w przyszłości mogę się pojawić w Paryżu na dłużej. W drugiej kolejności spodobało mi się to, że zarówno tempo, jak i tryb życia są tu czymś pomiędzy pędzącymi Londynem, Nowym Jorkiem czy Warszawą a odrobinę powolnymi Madrytem, Barceloną czy moim rodzinnym Krakowem. To było coś, czego szukałem od dłuższego czasu. Miasto, które zapewnia nieograniczone możliwości rozwoju w normalnych, stosunkowo przyjaznych warunkach, wśród życzliwych sobie ludzi.

Kiedy się tu przeprowadziłeś?
W październiku 2015 roku. Wcześniej mieszkałem przez ponad pół roku na Ibizie, gdzie pracowałem dla agencji, która organizuje luksusowe wakacje dla najbogatszych ludzi świata (rodzin królewskich, celebrytów, właścicieli firm i korporacji). Prowadziłem dosyć dynamiczny styl życia, a wyspa ma charakter sezonowy, więc pod koniec września po zamknięciu wszystkich klubów nie chciałem doprowadzić do półrocznej hibernacji. Decyzję o przeprowadzce do Paryża podjąłem praktycznie z dnia na dzień. Przyleciałem bez żadnego konkretnego planu. Zarezerwowałem hotel na tydzień, spotkałem się ze znajomymi, znalazłem mieszkanie i dałem sobie czas do końca roku na znalezienie czegoś, co sprawi, że będę mógł i chciał zostać tu na dłużej. Minęło pięć miesięcy, wciąż tu jestem i nie planuję wyjazdu.

Jakie były twoje pierwsze gorzkie odkrycia i doświadczenia?
Tak jak każde duże miasto Paryż ma swoje podbrzusze w postaci kilku dzielnic, które powszechnie są uważane za niebezpieczne. Dotychczas nie miałem tu jednak żadnych problemów i nie spotkało mnie nic, co mógłbym uznać za gorzkie doświadczenie. O ataku z 13 listopada nie chcę mówić, bo to temat na inny artykuł, ale w żaden sposób nie zmienił mojego nastawienia do Paryża ani jego mieszkańców.

Który film według ciebie najlepiej oddaje klimat tego miasta?
Jako że Paryż ma kilka różnych twarzy, trudno wybrać ten jeden. W zależności od tego, w której dzielnicy mieszkasz, jakich masz znajomych i czym się interesujesz, taki wybierzesz film. To może być „Angel-A" Luca Bessona, ale to może być również „Love" albo „Wkraczając w pustkę" Gaspara Noégo. Z kolei jeśli pojedziesz zbyt daleko na północny wschód, będzie to „Nienawiść" Mathieu Kassovitza.

Jak bawią się i odpoczywają paryżanie?
To zależy głównie od statusu i znajomych. Część osób przywiązuje się do prywatnych klubów członkowskich, jak Silencio, czy mniej rygorystyczne, ale moim zdaniem przereklamowane Le Montana i Le Pompon. Inni kursują pomiędzy słynnymi, choć już trochę odartymi z jakości klubami Rex i Concrete a nowymi punktami na mapie, jak Badaboum. Poznając kogoś stąd, za każdym razem słyszę o innym legendarnym klubie lub barze, który powinienem odwiedzić. Wielu paryżan traktuje zabawę jako część swojej pracy. W branży modowej praktycznie codziennie ktoś organizuje event, do tego dochodzą fashion weeki, tygodnie butików i regularne imprezy organizowane przez marki odzieżowe. Mieszkańcy Paryża odpoczywają w domu, parkach lub wyjeżdżają za miasto. Północne wybrzeże jest oddalone o zaledwie dwie godziny drogi. To taki odpowiednik niedzielnego wypadu z Krakowa do Zakopanego.

Jakie trendy obserwujesz na ulicy?
Na pewno najsilniejszy jest weganizm, ale ma on już chyba zasięg globalny. Z kolei na wszystkie pytania dotyczące mody odpowiada marka Vetements - jest tu słowem kluczem. A w muzyce, odkąd Ron Morelli przeprowadził się do Paryża i w dużej mierze przeniósł swój legendarny label L.I.E.S. do Francji, można zaobserwować powolną ewolucję lokalnej sceny w kierunku wyznaczanym przez jego brzmienie.

Każde miasto ulega przemianom, w którą stronę ewoluuje Paryż?
To inny kontynent i inna skala, ale odnoszę wrażenie, że Paryż - ze względu na bardzo mały obszar - staje się odpowiednikiem Manhattanu w Nowym Jorku. Na tej ściśniętej powierzchni przeplatają się idee z wszystkich kreatywnych dziedzin - sztuki, mody, muzyki, informatyki i start-upów. Do tego dochodzą windujące ceny wynajmu i coraz więcej osób pracujących po siedem dni w tygodniu w dwóch lub trzech różnych miejscach. W odróżnieniu od Manhattanu, w Paryżu praktycznie niewidoczni są ludzie pracujący w bankowości i finansach ze względu na lokalizację wszystkich najważniejszych siedzib w oddalonym od centrum miasta La Défense.

Czy myślisz, że zostaniesz tu dłużej?
Paryż jest idealnym miejscem do życia dla 20-, 30-latków. Jeśli się wyprowadzę, to prawdopodobnie dlatego, że duże miasta na dłuższą metę są wyczerpujące. Kluczowym bodźcem do ewentualnej zmiany może być odczuwalny brak kontaktu z naturą.

Helena Mierzejewska - 23 lata, pracuje w galerii sztuki współczesnej i studiuje historię sztuki na Sorbonie

Kiedy po raz pierwszy przyjechałaś do Paryża? Jakie wrażenie zrobiło na tobie wtedy to miasto?
Miałam 12 lat, Paryż kończył się dla mnie na Saint-Germain-des-Prés i Café de Flore, byłam zachwycona.

Kiedy się tu przeprowadziłaś, w jakich okolicznościach?
Mieszkam w Paryżu piąty rok. Po ukończeniu szkoły w Cambridge zdecydowałam się przeprowadzić tutaj na uniwersytet. Nie wyobrażam sobie piękniejszego miejsca do studiowania historii sztuki.

Jaki miałaś pomysł na siebie w tym mieście?
Od zawsze wiedziałam, że chcę otaczać się sztuką, pozostało tylko wybrać dokładny kierunek. Padło na galerię. Możliwość współpracy z artystami i pomoc w budowaniu ich kariery jest bardzo stymulująca - przynosi mi dużo satysfakcji.

Jakie były twoje pierwsze gorzkie odkrycia i doświadczenia?
Kocham Paryż bezwarunkowo, do dziś nie mogę się na niego napatrzeć. Żadnych gorzkich odkryć!

Gdzie spędzasz tu wolny czas?
Lubię odwiedzać galerie zarówno w Le Marais, jak i te mniejsze w Belleville. Na sobotni lunch jem ostrygi na Marché d'Aligre. Lubię Ogród Luksemburski i Montparnasse, gdzie wciąż żywe są wspomnienia des années folles [szalone lata 20. - red.].

Każde miasto ulega przemianom, w którą stronę ewoluuje Paryż?
Wiemy, co wydarzyło się w listopadzie i w jaki sposób wpłynęło to na nastrój… Najważniejsze, by w chwilach kryzysu nie odejść od własnych ideałów.

Największy stereotyp dotyczący paryżan to…
Wszystkie prawdziwe, taki urok.

Czy myślisz, że zostaniesz tu dłużej?
To zależy od Igora.

Magdalena Ławniczak - fotografka, zajmuje się też castingami

Kiedy po raz pierwszy przyjechałaś do Paryża?
To był koniec września, w Polsce czuło się już nadchodzącą zimę, a tu nadal było bardzo ciepło - mnóstwo ludzi na ulicach, przepełnione ogródki kawiarniane. Jesień to moja ulubiona pora roku w Paryżu. Później stałam na tarasie w Budapeszcie, gdzie akurat odwiedzałam znajomych, i jakaś siła wyższa kazała mi się wtedy przeprowadzić do Paryża.

Jakie były twoje pierwsze gorzkie odkrycia i doświadczenia?
Bardzo ciężko znaleźć w Paryżu mieszkanie, nawet jeśli jesteś Francuzem. Wiąże się to z ogromną liczbą dokumentów.

Która piosenka oddaje według ciebie najlepiej klimat tego miasta?
Niedawno po raz kolejny się przeprowadziłam. Pamiętam wieczór, gdy rozpakowałam kartony i nagle usłyszałam grane na trąbce „La Vie en Rose".

Gdzie lubisz spędzać tu wolny czas?
Dzień - w galeriach i muzeach, wieczory - na Pigalle, w Bellville, Le Marais. Ostatnio odkrywam też uroki Saint-Germain. Paryż jest świetny, żeby powłóczyć się bez celu.

Jakie trendy obserwujesz na ulicy?
Mam wrażenie, że paryska ulica nie ulega trendom. Od kiedy tu przyjechałam, głównym trendem jest taka wygnieciona elegancja.

Największy stereotyp dotyczący paryżan to…
…że są niemili.

Gdybyś miała wskazać nowy symbol miasta, który zastąpiłby wieżę Eiffla.
Nie ma nic na tyle silnego, co mogłoby ją zastąpić.

Paweł Solis - 33 lata, stylista fryzur

Kiedy po raz pierwszy przyjechałeś do Paryża? Kiedy postanowiłeś się tu przeprowadzić?
Pierwszy raz przyjechałem do Paryża trzy lata temu na pokazy mody. Miasto odurzyło mnie swoim pięknem. A przeprowadziłem się tu we wrześniu 2015 roku. Chciałem rozwijać fryzjerską pasję, pracować przy dobrych projektach, poznawać ciekawych ludzi. Myślę, że się udało.

Co najbardziej pociąga cię w tym mieście?
Tętniące życie. Ale zarazem cenię spokój, który znajduję, spacerując po niesamowitych paryskich parkach i ogrodach.

Który film oddaje według ciebie najlepiej klimat Paryża?
Mniej pocztówkowy, ale pełen temperamentu klimat miasta obrazuje film Jacques'a Audiarda „W rytmie serca".

Jak bawią się i odpoczywają paryżanie?
Kochają spotykać się na domówkach, wychodzić na wspólne kolacje z przyjaciółmi, nie pogardzą też imprezami w klubach. Odpoczynek to relaks w parku, jazda na rowerze przez miasto.

Czy planujesz tu zostać?
Nigdy nie zastanawiałem się, jak długo zostanę w Paryżu. W tym momencie po prostu cenię sobie życie tutaj.

Kornel Zezula - malarz, student École Nationale Supérieure des Beaux-Arts

Kiedy po raz pierwszy przyjechałeś do Paryża? Jakie wrażenie zrobiło na tobie wtedy to miasto?
Pierwszy raz byłem w Paryżu trzy lata temu, po drodze do Bourges w środkowej Francji, gdzie studiowałem przez rok w ramach programu Erasmus - jednak Paryż był od początku moim celem. Po kilku miesiącach pobytu we Francji wystarczająco nauczyłem się języka, by zdać egzaminy i zostać przyjęty na wymarzoną uczelnię w równie wymarzonym mieście. Muszę przyznać, że w żadnym stopniu się nie rozczarowałem, miasto jest dokładnie takie, jakiego się spodziewałem - z wysokimi jasnymi haussmannowskimi kamienicami, kalejdoskopem charakterów, zapachem perfum, kawy i uryny. Całkowita mieszanka wszystkiego, dla mnie jako amatora flâneur [spacerów, włóczenia się - red.] - raj.

Jakie były twoje pierwsze gorzkie odkrycia i doświadczenia?
Na pewno - tak jak innych mieszkańców Paryża - poruszyły mnie ataki terrorystyczne. Poza tym niektórym mogą doskwierać niedogodności dość skromnego żywota studenckiego w drogim mieście. Ja jednak nie przejmuję się na tym etapie mojego życia pewnym dyskomfortem, a mentalność francuska, czyli czasami taka olewacka, np. w sprawach administracyjnych, w ogóle mi nie przeszkadza. Właściwie to nawet podoba mi się ta swoista lekkość bytu.

Co najbardziej pociąga cię w tym mieście?
Wszystko. Paryż jest kwintesencją francuskiej kultury. Ekscytuje mnie sam fakt, że spaceruję tymi samymi ulicami, co niegdyś Baudelaire, Camus, Gainsbourg czy Chopin i wielu innych.

Gdzie lubisz spędzać wolny czas?
Mam kilka ulubionych dzielnic, w których bywam dość często w zależności od okoliczności. Mieszkańcy Paryża mają swoje preferencje co do transportu, ja należę do tych metro/nogi. Niemal codziennie przemierzam trasę od bulwaru Saint-Germain do bulwaru Saint-Michel, czasami zbaczam w jakąś wąską uliczkę Dzielnicy Łacińskiej, zatrzymując się w księgarni Gibert Joseph, dość często kończę na ławce w Ogrodzie Luksemburskim. W tej okolicy znajduje się moja szkoła - między 5. a 6. dzielnicą lewobrzeżnego Paryża. Wieczorami często chodzę na wernisaże do licznych galerii w dzielnicy Le Marais, gdzie średniowieczna tkanka miejska nie została naruszona przebudowami. A nocami cenię sobie ostatnio imprezowy charakter Belleville z kultowym lokalem Aux Folies.

Jakie trendy obserwujesz ostatnio na ulicy?
Niestety, widać dużo trendów turystycznych - coraz to głupszych, muszę przyznać. Jeśli chodzi o modę, ciężko zauważyć jakiś konkretny kierunek w tej wielkiej różnorodności. Skupiam się na rzeczach małych, więc przechodząc ulicami bardziej zamożnych dzielnic, obserwuję sposoby wkładania poszetek [jedwabna chusteczka - red.] do butonierki przez dobrze ubranych gentlemanów. To również dość szybko ulega zmianie - jeszcze niedawno poszetki miały raczej stonowane kolory i były ułożone na płasko, ostatnio są nastroszone i wielobarwne. A może i to już nie jest na czasie?

Największy stereotyp dotyczący paryżan to……spacer po Champs-Élysées. Czasami zapominam, że taka ulica istnieje, a jest przecież uznawana za najsłynniejszą ulicę świata. Opanowali ją turyści ogarnięci szałem zakupowym. W każdym razie przechadzka taka jak z filmu „Do utraty tchu" Jeana-Luca Godarda nie jest już możliwa.

Przeczytaj też:

Kredyty


Zdjęcia: Magdalena Ławniczak