paryż rok później

Zapytaliśmy młodych ludzi na paryskich ulicach, co się w nich zmieniło przez rok od tragicznych wydarzeń.

tekst Micha Barban Dangerfield
|
17 Listopad 2016, 4:45pm

Rok temu zastanawialiśmy się, jak rozmawiać o tragicznych wydarzeniach we Francji. Jest to pytanie, które pozostaje aktualne do dzisiaj — jak mówić o zamachach z 13 listopada 2015 roku? Jak zdefiniować wspomnienie tragedii? Jakie lekcje z niej wyciągnąć? Jak iść naprzód? Wydało nam się, że powinniśmy wrócić i spotkać się z ludźmi tuż przed bolesną rocznicą. Ale poza atakami do zmartwień doszły inne tragedie, powiększając bilans strat roku 2016. Od ataków w Nicei, zaobserwowaliśmy niepokojący wzrost popularności skrajnie prawicowej Marie Le Pen, nastąpił Brexit i wybór Donalda Trumpa na prezydenta największego mocarstwa świata. Z takim bagażem doświadczeń może lepiej byłoby nadać naszemu pokoleniu nowe imię? Niektórzy nazywają nas Pokoleniem Z, inni Pokoleniem Ja. Może powinniśmy się nazywać Pokoleniem Niezwyciężonych? Bo to właśnie my przyjmujemy tragedie z pokorą, nie tracąc przy tym naszego człowieczeństwa.

Idriss, 18 lat

Czym się zajmujesz?
Studiuję, czasem pracują jako model i jeżdżę na desce.

Jak minął ci rok od ataków?
Był ciężki. Moja mama stresowała się bardziej niż normalnie. Nagle zdałem sobie sprawę, że w każdej chwili mogę umrzeć. Często jeżdżę na desce w Republique; mogłem znaleźć się w jednym z miejsc ataków. Mam tylko 18 lat; chcę przeżyć młodość.

Jak to jest mieć 18. urodziny w Paryżu w 2016?
Nie jest łatwo. Szczególnie jak nie masz pieniędzy.

Co lubisz robić w Paryżu?
Spotykam się ze znajomymi, mam pracę na pół etatu i jeżdżę na desce. Często wozimy się po arkadach - są super.

O czym marzysz?
Chcę podróżować, zobaczyć coś poza Paryżem. Może modeling mi w tym pomoże. Nie chcę zobaczyć tylko wielkich stolic - chcę pojechać gdzieś daleko i tam jeździć na desce. 

Co sądzisz o wygranej Trumpa?
Nie wiem co myśleć. Wszyscy są w szoku ale rzeczywistość należy poddawać wątpliwości. Nic nie dzieje się bez przyczyny.

Jeśli mógłbyś zmienić jedną rzecz w świecie, co by to było?
Rasizm, szczególnie we Francji. Myślimy, że żyjemy w wolnym, otwartym kraju - to nieprawda. Problem najbardziej dotyka Arabów; moi znajomi są ciągle wyzywani.

Jaką piosenkę zagrałbyś światu?
„Dans les poems de Michelle" Terri Moise.

Nadja, 27 lat

Czym się zajmujesz?
Jestem aktorką.

Jak ci minął rok, biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia?
Przeleciał mi strasznie szybko, nie miałam na nic czasu. Wydaje się jakby ataki miały miejsce wczoraj albo parę lat temu. Rocznica mnie niepokoi.

Co się zmieniło od tamtej pory?
Świadomość ludzi, szczególnie w kwestii śmierci. Nowa rzeczywistość została nam narzucona siłą. Ale to chyba dobrze, dzięki temu doceniamy życie, wiemy, że nie jesteśmy nieśmiertelni. Co się pojawiło? Rasizm, ksenofobia - nie tylko we Francji, na całym świecie.

A co zmieniło się w twoim życiu?
Zmieniło się moja podejście do duchowości. Zaczęłam wierzyć w zmysł duchowy. Przez pół roku byłam zła, brakowało mi kontekstu, żeby wyjść poza ramy złości z powodu ataków i żeby nawiązać kontakt z moją duchową stroną, ze śmiercią i życiem.

Jak dzisiaj wygląda bunt?
Każda akcja może przybrać postać buntu. Bunt zakłada poczucie niesprawiedliwości - na ulicach, przez filmy czy wynik wyborów w USA. Gdy się o nich dowiedziałam, płakałam w metrze. Samo to uczucie jest formą buntu.

Jakie masz oczekiwania wobec wyborów we Francji?
To wszystko może stworzyć bunt. Mam nadzieję, że ludzie dostrzegą, co powinni zrobić. Liczę, że przestaną wypierać fakty.

Jaką piosenkę zagrałabyś światu?
Erika Satie.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Olivier, 21

Skąd jesteś?
Z Paryża. Urodziłem się i dorastałem w 10. dzielnicy.

Czy ataki zmieniły dla ciebie Paryż?
Tak, czuć to w powietrzu, w atmosferze. Nagle zrozumieliśmy, że nasza strefa bezpieczeństwa nie jest wieczna. Widać podział na „przed" i „po". Z czasem ataki dały nam szansę, żeby zyskać perspektywę i docenić, co naprawdę jest dla nas ważne. Wszystko ma sens w świetle 13 listopada.

Jak zmieniło się nocne życie?
Podświadomie żyjemy chwilą - większą wagę przykładamy do ulotności i teraźniejszości. Niepewność i nietrwałość sprawiają, że żyjemy intensywniej, a już na pewno inaczej. Według mnie Nuit Debout to ruch częściowo zrodzony przez 13 listopada i ogólnie pojętą przemoc. Ataki przyspieszyły czas. Zdaje się, jakby w ciągu 365 dni minęło 5 lat.

Jak najlepiej się buntować?
Bądźcie kreatywni. Twórzcie alternatywy, poprzez film, muzykę, rysunki, teksty… Pozwólcie sobie na inne postrzeganie rzeczywistości, na oryginalność i kreatywność. Wszyscy poczuliśmy strach i niepewność, obudziliśmy się z letargu. Musimy zapomnieć o tych uczuciach.

Jak wyobrażasz sobie najbliższe wybory we Francji?
Podchodzę do nich z dystansem. Wierzę w nie, ale jednocześnie wolę skoncentrować się na swoim życiu. Staram się być dobrym człowiekiem i czynić dobro wobec tych, którzy mnie otaczają.

Jeśli mógłbyś zmienić jedną rzecz na świecie, co by to było?
Żeby ludzie byli bardziej wyluzowani. Zwolnili, wyciszyli się. 

Jaką piosenkę zagrałbyś, żeby uzdrowić świat?
„Pom Poms" Betty.

Karim, 27 lat

Czym się zajmujesz?
Robię doktorat.

Jak wyglądał twój rok?
Nie za dobrze. Ataki z 13 listopada otworzyły we Francji puszkę Pandory, to był ciężki rok. W pewnym momencie zdaliśmy sobie sprawę, że nie ma odwrotu.

Czy ataki zmieniły coś w twoim życiu?
W ciągu roku, głównie przez wydarzenia z 13 listopada i wszystkiego, co wydarzyło się od tamtej pory, stopniowo przestałem utożsamiać się z Francuzem. Nigdy wcześniej tego nie czułem.

Czy to deklaracja?
Nie. Nie jestem z tego dumny ani zadowolony. Taką postawę narzucił mi panujący w kraju nastrój. Trudno to wytłumaczyć, nie padłem ofiarą rasizmu, nic z tych rzeczy. Ogólny klimat, nawet nie dyskurs panujący w mediach, ale wszystko dookoła, sprawiło, że uświadomiłem sobie, że tu nie pasuję. Że zawsze już będę podejrzany.

Czy uważasz, że 13 listopada zmienił nasz stosunek do siebie nawzajem?
Tak, jak najbardziej. Za wcześnie jeszcze, żeby określić w jaki sposób. Mieszkam w Paryżu, jest tu wyraźnie więcej strachu. Ale też chęć wskrzeszenia przestrzeni publicznej. Nie wiem, jaki da efekt, ale na pewno istnieje taka chęć.

Wyobraź sobie, że masz magiczne moce i możesz coś zmienić. Co robisz?
Gwałtownie wzrosła popularność systemu neoliberalnego. Jest coraz bardziej powszechny i jawny. Jeśli mógłbym to zatrzymać, nie wahałbym się.

Jaką piosenkę zagrałabyś, żeby uzdrowić świat?
„Don't Touch My Hair" Solange albo „I Only Have Eyes For You" Flamingos. 

Dilan, 23 lata

Minął rok od ataków. Jak zmieniło się twoje życie?
Wszystko zmieniło się wcześniej, 11 stycznia 2015 roku. Bardzo mnie to zasmuciło. 13 listopada sprawił, że byłam bardziej cyniczna, oderwana od rzeczywistości. Może kiedyś podobne wydarzenia będą na porządku dziennym. Praktycznie się przyzwyczailiśmy do przemocy. Nicea spotęgowała ten efekt.

Czy jest na to jakieś lekarstwo?
Chcę wierzyć, że ludzie wciąż potrafią kochać. Ale w głębi serca pytam samą siebie, co należy robić. Pytań jest mnóstwo a odpowiedzi mało.

Jakie pytania sobie stawiasz — co robić? Jak się odbudować?
Chciałabym, żeby ktoś wziął mnie za rękę i wszystko pokazał, dał instrukcję. W przypadku takich wydarzeń pojawia się ryzyko, że staniemy się cyniczni, a nie zbuntowani.

Co po roku możemy wynieść z ataków?
Powinniśmy spojrzeć na te wydarzenia z perspektywy czasu i powstać. Da się to zrobić pokojowo. Zacznijmy od kochania się nawzajem.

Co myślisz o nadchodzących wyborach prezydenckich?
W zeszłą środę moja nadzieja lekko opadła. Nie pozwólmy, żeby to szło dalej. To moje zdanie.

Zagłosujesz?
Tak, z obowiązku. Nie sądzę, że to wiele zmieni.

Jeśli mogłabyś zagrać światu piosenkę na poprawę humoru, co by to było?
„Don't Stop Me Now" Queen.

Ivan, 28 lat

Jak minął ci ten rok?
Chyba wreszcie zaakceptowałem to, co się wydarzyło. Na całym świecie dzieje się teraz mnóstwo okropnych rzeczy. O nich też musimy pamiętać. Już przeżyłem podobne katastrofy. Nie pozwólmy się zabić. Idźmy naprzód tak długo, jak to możliwe.

Czy uważasz, że ludzie zjednoczyli się po atakach?
Niektórzy tak! Zależy w dużej mierze od tego, skąd pochodzą. Od ich geograficznej odległości od ataków. Dla niektórych jedynym punktem odniesienia jest telewizja. Niektórzy zdystansowali się od całej katastrofy.

Co zmieniło się w naszym postrzeganiu przestrzeni publicznej?
Wszyscy zauważyli, że wszystko może runąć w sekundę. W mieście wszędzie są uzbrojeni żołnierze, policja spisuje ludzi. Ataki pozostawiły ślad w Paryżu. Ale to nie powód, żeby zamykać się w domu.

Co powinniśmy natychmiast zmienić we Francji?
Upewnić się, że wszyscy mają co jeść. Pracować nad umocnieniem więzi społecznych. Najwyższy czas, żebyśmy zmienili anachroniczny system polityczny i wyborczy - obecny jest przestarzały i nie oddaje zróżnicowania w naszym społeczeństwie. Dziwi mnie, że nadal wszystko oscyluje wokół antagonizmu prawica-lewica. To już nic nie oznacza.

Jak zareagowałeś na wygraną Trumpa?
Myślę, że to krok wstecz. Jednak mnie to nie dziwi. W USA wszystko jest możliwe. Nawet taki koleś jak Trump może zostać prezydentem. Co mnie naprawdę przeraża to fakt, że może się to przerodzić w znacznie szersze zjawisko obejmujące cały świat - w tym również Francję. Mam nadzieję, że Francuzi zastanowią się dwa razy zanim oddadzą głos.

Jeśli mógłbyś zagrać światu jedną piosenkę, co by to było?
„I Get Around" 2Pac.

Serena, 23 lata

Czy młodzi Francuzi zmienili swoje podejście do życia od czasu ataków?
Przestraszyliśmy się, ale jesteśmy młodzi, w naszym wieku idzie się do przodu, bez względu na wydarzenia. Głęboko mną to wstrząsnęło, ale też dało siłę do życia i robienia tego, co kocham.

Czy Francuzi inaczej imprezują?
W mojej paczce na pewno! Młodzież nie myśli o nauce czy karierze. Chcemy po prostu koegzystować. Imprezy to najlepsza metoda, żeby cieszyć się wspólnotą i harmonią. Pozwalają ludziom różnego wyznania, pochodzenia czy narodowości wspólnie się wyszumieć.

Co myślisz o nadchodzących wyborach we Francji?
Napawają mnie paniką. Totalnie zbiły mnie z tropu, mam trudności ze zrozumieniem tego, co się dzieje. Dla mnie politycy są jak pająki, zwalczające się nawzajem. Oczywiście, zagłosuję, ponieważ się boję. Ale czuję, że przez resztę życia będę oddawała głos przeciwko czemuś, a nie na coś lub kogoś. Marzymy ze znajomymi, żeby wynieść się na bezludną wyspę i stworzyć nasz własny świat.

Czego życzysz światu?
Chciałabym, żeby wszyscy byli szczęśliwi. Chcę świata z „Troskliwych misiów". Chciałabym żyć beztrosko jak „Teletubisie". 

Jaką piosenkę zagrałabyś światu?
„Garcimore" Bubby. 

Antoine, 24 lata

Czym się zajmujesz?
Jestem dziennikarzem w firmie produkcyjnej. Robimy telewizyjne dokumenty.

Jak zareagowałeś na zeszłoroczne ataki?
Byłem wtedy w Nowym Jorku na premierze dokumentu znajomego. Była chyba 3:00 czy 4:00 w nocy, gdy zadzwoniła do mnie siostra. Była na drinku i usłyszała krzyki na ulicy. Pobiegła od razu do domu.

Jak się czułeś będąc za granicą?
Czułem mocne poczucie winy i bezsilność, bo byłem z dala od tych, których kocham. Czułem się bezużyteczny, jak gdybym opuścił rodzinę i przyjaciół.

Czy ataki zmieniły naszą definicję wspólnoty?
Najpierw bardzo się bałem. Widziałem flagi w oknach, stan nadzwyczajny w całym kraju. Bałem się, że ludzie przestraszą się samych siebie i odrzucą muzułmańskie społeczności. Ale po powrocie z Nowego Jorku, reakcje powoli mnie uspokoiły.

Co powinniśmy wynieść z tych doświadczeń?
Uważam, że nie wynieśliśmy dostatecznej lekcji. Nie nauczyliśmy się wystarczająco także i w 2005 roku, kiedy na przedmieściach wybuchły zamieszki. Ludzie, którzy cierpieli, próbowali nam coś powiedzieć, a my nie posłuchaliśmy. Zamiast demonstracji siły, którą widzimy na co dzień, istnieje wiele zabiegów integrujących społecznie i ekonomicznie, które powinno się zastosować. W 2005 roku młodzi z przedmieść wyrazili kolektywne niezadowolenie, nikt na nich nie zwrócił uwagi. Jest tyle do zrobienia.

Jaki przewidujesz wynik w nadchodzących wyborach?
Nie mam pojęcia na kogo głosować. Brexit, Trump, wszystko to mnie przeraża. Kiedy Trump wygrał, Marine Le Pen była w skowronkach… Nigdy wcześniej nie byłem aż tak niezdecydowany przed wyborami.

Victoria, 23 lata

Czym się zajmujesz?
Studiuję.

Jak przeżyłaś ostatni rok?
Zdałam sobie sprawę, że przed atakami niewiele osób rozumiało dyplomatyczny stan świata. Dzisiaj wszyscy są bardziej wrażliwi na sprawy międzynarodowe i świat, w którym żyjemy.

Czy ataki odmieniły twoje życie?
Jestem bardziej wyczulona. Przedtem, kiedy w telewizji debatowano na temat pokoju czy zbrojnej interwencji, mówili o innych krajach. Teraz jest inaczej. To zdarzyło się u nas, zdaliśmy sobie sprawę, że rzeczywistość jest inna. To zmienia sporo rzeczy.

Czy młodzi powinni się zbuntować?
Tak. Już dawno.

Jaka forma buntu jest najlepsza?
Chyba nie głosowanie. Prawo wyborcze wydaje mi się bardzo bierną formą aktywności politycznej. To sytuacja awaryjna. Czas na akcję.

Dlaczego Francja cierpi?
Przez rasizm. Obraz Francji jako tolerancyjnej i otwartej legł w gruzach. Ataki sprawiły, że niektórzy się zjednoczyli, ale część Francuzów użyło ich, żeby wezwać do powrotu „Prawdziwej Francji". Straszne. Tylu ludzi cierpi z powodu nędzy. Dla nich trzeba walczyć. Musimy znaleźć wspólny mianownik naszych bitew. Wszyscy się angażujemy, tylko na różne sposoby.

O co walczysz?
Jestem czarną kobietą, która dorastała na przedmieściach. Moja bitwa jest usytuowana wśród tych trzech czynników. Sprzeciwiam się białej, kapitalistycznej i patriarchalnej opresji na równi z dominacją czarnych mężczyzn. Głęboko wierzę w afrofeminizm i panafrykanizm.

Jak odbierasz nadchodzące wybory?
Jestem apolityczna. Nie interesuje mnie gra polityczna. Ja walczę inaczej.

Jeśli mogłabyś zagrać światu jedną piosenkę, co by to było?
„F.U.B.U." Solange.

Przeczytaj też:

Kredyty


Zdjęcia Roddy Bow
Tekst Micha Barban-Dangerfield

Tagged:
Fotografia
Μόδα
straight up
Paryż
roddy bow