sztuka w domu na targach nyc frieze

Celem kanadyjskiego artysty Marca Hundleya było stworzenie przytulnej przestrzeni, która zrównoważy szalony pęd prestiżowego wydarzenia.

tekst André-Naquian Wheeler
|
08 Maj 2017, 4:36pm

Marc Hundley powiela stereotyp uprzejmego Kanadyjczyka. Jest artystą, który aspiruje, by jego prace były otwarte i dostępne dla jak największej liczby ludzi. Dlatego gdy CANADA Gallery zaoferowała mu stanowisko na tegorocznych targach sztuki Frieze New York, Hundley postanowił odtworzyć na nich swoje mieszkanie o powierzchni 56 m2. Nasze mieszkania są intymnymi przestrzeniami, a interaktywna instalacja Hundleya kontrastuje z innymi pracami na Frieze. Nie wchodzi się w niej do wnętrza umysłu artysty, ani w jego przemyślenia, ale wprost do jego życia. W „Home is Where I Want to Be" wręcz nie ma się wyboru, jak tylko wejść do środka i chodzić po pokoju, podziwiając na ścianach prace uznanych artystów, takich jak Sherrie Levine i Grandma Moses. Pasywne oglądanie nie wchodzi w grę.

Porozmawialiśmy z Hundleyem w trakcie powstawania instalacji i zapytaliśmy o tę spokojną, prywatną przestrzeń wewnątrz targów sztuki pełnych szaleństwa.

Tworzenie domu wewnątrz galerii musi być wielkim wyzwaniem! Jak wpadłeś na ten pomysł?
CANADA Gallery zapytała mnie, czy chciałbym zorganizować swoje stanowisko. Pomyślałem nad tym i się zgodziłem — bo tak powinienem opowiedzieć. Uwielbiam rozgryzać przestrzenie, więc pomyślałem: „A może by tak sprawić, żeby była bardziej przytulna?". Bo galerie nie są przytulne — wszystko jest na sprzedaż i nie jest to osobiste doświadczenie. Stanowisko, które dostałem, miało około 56 m2, tak jak moje mieszkanie. Dlatego pomyślałem, że stworzę w nim swój pokój. Chciałem, żeby ludzie do niego weszli i poczuli się komfortowo.

Ile czasu zajęło ci odtworzenie mieszkania w galerii?
Zrobiłem wszystko w jakiś tydzień.

Czym dla ciebie, jako artysty, jest twoje mieszkanie? Czy tworzysz tam prace?
Inspiracja przeważnie przychodzi do mnie, gdy jestem w domu. Mieszkam tam od 23 lat i coś w tej przestrzeni pozwala mi lepiej pracować. Związki przychodziły i odchodziły, raz nawet mieszkałem tam z bratem — w tej przestrzeni znajduje się tyle wspomnień.

Na ścianach wisi wiele ważnych dzieł sztuki z przeszłości i współczesności. W jaki sposób zadecydowałeś, co chcesz zamieścić w mieszkaniu?
Stworzyłem listę wymarzonych dzieł, które chciałbym posiadać i poprosiłem CANADA Gallery o prace tych artystów. Dostaliśmy dzieła wielu kobiet: Sherry Levine, Karen Kilimnik, Grandma Moses. Reszta to artyści CANADA oraz moi przyjaciele: Kathy Bradford, Bella Foster, Josh Blackwell…

Jakie doświadczenie chciałeś zafundować ludziom spacerującym po tak kameralnej przestrzeni?
Chciałem stworzyć odtrutkę na targi: przytulne miejsce. Chciałem także sprzedać prace artystów, wiszące na ścianach. Bardzo bym chciał, żeby zwiedzający żywili ciepłe uczucia wobec nich. Zupełnie, jakby żyli ze sztuką.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: André-Naquian Wheeler
Zdjęcia dzięki uprzejmości CANADA Gallery

Tagged:
instalacja
Kultura
Frieze
Wystawa
frieze new york
frieze 2017
marc hundley