radość z prostych rzeczy

Poznajcie fotografkę, która jest zmęczona estetyką glamour, a jej nowa książka sprawi, że się uśmiechniecie.

tekst Zio Baritaux
|
06 Marzec 2017, 5:00pm

Od 2008 roku szwedzka fotografka Lina Scheynius co roku wydaje na własną rękę jedną książkę. W każdej z nich dzieli się swoimi poetyckimi obrazami ze zwykłego życia. Szara codzienność w jej wydaniu staje się tajemnicza. Jednak w przeciwieństwie do „08", które było dość melancholijne, jej najnowsze wydawnictwo „09" jest jej „najradośniejszym". „Myślę, że to odzwierciedla jak się czułam, gdy ją składałam", stwierdza Lina. „W zeszłym roku wprowadziłam trochę zmian w moim życiu". Zaczęła medytować i przestała spędzać tyle czasu online. Porzuciła Instagrama na rzecz częstszego czytania i gotowania, założyła ogródek na balkonie. „Bardzo proste rzeczy", jak mówi. Te proste rzeczy nakreśliły klimat „09" — radosnej pozycji w jej portfolio. Na jednym z moich ulubionych zdjęć z książki Lina unosi się z wyciągniętymi ramionami na błyszczącej powierzchni oceanu. Z kolei jej ulubione zdjęcie przedstawia łodygę kwiatu, oświetloną słońcem. „Był częścią mojej niedawnej wystawy w Zurychu", wyjaśnia. „Chociaż pomieszczenie było pełne moich prac, ten kwiatek ciągle przyciągał moją uwagę. To zdjęcie pełne nadziei". Lina omówiła z nami swoje przejście z jednej strony obiektywu na drugą, podejście do ciała i starzenia się oraz zdradziła, co sądzi o swoich poprzednich publikacjach i nowej książce.

Dlaczego postanowiłaś rzucić modeling i zaczęłaś robić zdjęcia? Czy fotografowanie siebie i decydowanie, jak chcesz wyglądać, było dla ciebie wyzwalającym doświadczeniem?
Tak! Byłam bardzo zmęczona estetyką glamour i najpierw zainspirowały mnie modowe prace Juergena Tellera i Corinne Day. Nie znałam wtedy żadnych fotografów artystycznych, a punktem odniesienia były dla mnie magazyny modowe. Potem zaczęłam przesiadywać w dziale fotografii w księgarniach i jeszcze bardziej zniechęciłam się do fotografii modowej. Zakochałam się za to w japońskiej. Przejście z jednej strony obiektywu na drugą było powolnym procesem. Przez wiele lat robiłam je dla siebie, a efekty pokazywałam tylko garstce przyjaciół. Pewnego dnia odważyłam się założyć Flickra i nie było już odwrotu.

Dlaczego w 2008 roku postanowiłaś co roku wydawać książkę?
Kontaktowałam się z wydawcą, ale proces przebiegał powoli i nic z tego nie wyszło. Postanowiłam więc zrobić to na własną rękę. Miałam już trochę fanów w internecie i pomyślałam, że może być popyt. Na początku nie wiedziałam, że zrobię ich aż tyle. Chyba o tym marzyłam, skoro pierwszą nazwałam „01", ale już sama nie pamiętam.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Mówiłaś, że w dzieciństwie pisałaś pamiętnik, by uporać się ze swoją nieśmiałością. Czy robisz zdjęcia i wydajesz je w formie książki z tego samego powodu?
Ciężko mi powiedzieć dlaczego robię zdjęcia. Prosta odpowiedź brzmi: bo to kocham i sprawia mi przyjemność. Czasem jednak jest to bardzo bolesne i wtedy to wytłumaczenie już się nie sprawdza.

Dlaczego bolesne?
Bo mam wielkie oczekiwania względem rezultatów i czasem po prostu nie spełniają tych oczekiwań.

Czy nadal piszesz pamiętnik? Mogłabyś przeczytać ostatnie zapisane w nim zdanie?
Tak, nadal go prowadzę. Proszę bardzo: „Rozważam zakup sofy". Obawiam się, że dzisiaj nic ciekawego.

Czy zawsze czułaś się dobrze w swoim ciele? Czy wykształciłaś to z biegiem lat?
Nie wiem, czy kiedykolwiek dobrze się w nim czułam. Z pewnością z czasem jest coraz lepiej i lepiej, ale starzenie się trochę mnie przeraża.

Myślę, że proces starzenia wydawałby się mniej straszny, gdybyśmy widziały więcej zdjęć starszych kobiet czujących się dobrze w swojej skórze i dobrze się bawiących. Nie sądzisz, że byłoby świetnie, gdyby młodzi fotografowie — tacy jak ty — z biegiem lat nadal dzielili się swoimi autoportretami? Myślę, że to bardzo ważne, mogłoby wiele zmienić...
Chcę nadal to robić. Myślę, że byłoby super. Nie sam wygląd jest najstraszniejszy, ale powolne podupadanie na zdrowiu. Już teraz nie potrafię utrzymać tego samego tempa, co po dwudziestce, gorzej znoszę jet lag itd.

 Jak opisałabyś klimat „09"?
To najradośniejsza książka, jaką zrobiłam od dłuższego czasu, bardzo kolorowa. Sprawia, że się uśmiecham.

Co myślisz, gdy wracasz teraz do „01"? Jak zmieniłaś się jako kobieta i artystka?
Lubię ją, podoba mi się to poczucie zabawy. Zrobiłam tylko jedną książkę, której już nie lubię, ale nie zdradzę, która to. Nawet ona jest dla mnie na swój sposób wyjątkowa i ma swoje miejsce w serii. Ciężko mi powiedzieć, jak się rozwinęłam. Pewnie dorosłam. Myślę, że fotografia znaczy dla mnie teraz trochę mniej niż wtedy. Przez jakiś czas miałam na jej punkcie obsesję.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Zio Baritaux
Zdjęcia: Lina Scheynius z książki „09"