ile warte jest zdrowie?

O zdrowiu psychicznym rozmawiamy coraz częściej i bardziej otwarcie, ale wciąż pozostają do obalenia inne bariery — finansowe.

tekst Royce Kurmelovs
|
16 Luty 2017, 8:20am

Winona Ryder in 'Girl, Interrupted'. Image via.

Jeszcze nie tak dawno lekarze eksperymentowali z lobotomią i potwornymi szpitalami psychiatrycznymi. Dziś mamy telefony zaufania, oparte na społecznościach programy i kampanie edukacyjne, walczące ze stygmatyzacją chorób psychicznych. Piętno powoli się redukuje, ludzie lepiej orientują się, gdzie szukać pomocy i coraz więcej z nich się na to decyduje.

Można to nazwać prawdziwą rewolucją. Przeszliśmy od fazy traktowania ludzi chorych psychicznie jak członków osobnej grupy, którą trzeba oddzielić i nadzorować do momentu, w którym zrozumieliśmy, że ludzie potrzebują pomocy i zasługują na naszą sympatię i wsparcie. Istny przełom.

Sęk w tym, że ta rewolucja nie jest nasza, jeśli nas na nią nie stać. Poważne podejście do zdrowia psychicznego oznacza dostęp do trwałego i profesjonalnego wsparcia wykwalifikowanych specjalistów, którzy mogą ocalić życie. Niestety ten świat dzieli się na biednych i bogatych, a przepaść rośnie, więc zalety tego postępu są dostępne głównie tylko dla tych, którzy mogą sobie na to pozwolić.

W Polsce funkcjonuje Poradnia dla Osób w Kryzysie Emocjonalnym, która jest europejską inicjatywą. W każdym kraju można zadzwonić na ten sam numer, by połączyć się z telefonem zaufania w kryzysowej chwili. Jednak rozmowa telefoniczna to za mało. Według prezesa Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, prof. Janusza Heitzmana, milion Polaków przyjmuje antydepresanty. Dodał także, że zmniejszają się środki przeznaczone na leczenie zdrowia psychicznego, a pacjentom ciężko znaleźć specjalistyczną pomoc.

Żeby zrozumieć, jak to naprawić, musimy najpierw zrozumieć jak funkcjonuje obecnie służba zdrowia. Weźmy na przykład Australię. Jeśli ktoś nie ma prywatnego ubezpieczenia zdrowotnego, opieka psychologiczna jest dostępna dzięki systemowi Medicare. Dobrze, że istnieje taka możliwość, ale niestety jest pełna luk.

Przeważnie szukanie pomocy zaczyna się od wizyty u internisty i wybrania programu leczenia zwanego Mental Health Care Plan. Gdy już do tego dojdzie, pacjent zyska dostęp do dziesięciu refundowanych sesji ze specjalistą od zdrowia psychicznego w roku.

Od razu wiadomo, co jest nie tak: dziesięć sesji w roku może wystarczyć komuś z lekką przypadłością, ale każdy, kto potrzebuje stałego wsparcia, ma problem. Jeśli chce chodzić na sesje co tydzień, dziesięć spotkań pokryje jedynie 1/5 wydatków na leczenie w roku — jeśli uda się znaleźć lekarza, który bierze udział w programie i ma się czas, żeby dostać się na początek listy oczekujących.

Ci, którzy potrzebują kompleksowej opieki i zadłużają się na tysiące, mogą w końcu dojść do punktu, w którym przekroczą próg Medicare Safety Net, czyli otrzymają pomoc finansową na leczenie. Tu niestety też tkwi haczyk: żeby się zakwalifikować do dofinansowania, trzeba najpierw wydać tysiące.

Ludzie zarabiający skromnie lub żyjący z renty nie mają 300 złotych na psychologa czy psychiatrę — ponad swoim zdrowiem psychicznym stawiają czynsz i jedzenie. Nie trzeba być specjalistą od medycyny, żeby wiedzieć, że stres związany z pieniędzmi może tylko spotęgować istniejące już lęki, nakręcając błędne koło biedy i złego stanu zdrowia psychicznego — gdzie jedno może pogarszać drugie.

Walka z tym oznacza walkę o lepszą refundację, ale trzeba to zakomunikować w sposób, który rozumieją politycy, ekonomiści i biznesmeni — językiem dolara.

Koszt ograniczonego dostępu do możliwości profesjonalnego leczenia zdrowia psychicznego w skali kraju, społeczności i jednego obywatela jest dobrze znany. Według najnowszych danych instytutu Mental Health Services in Australia, ten kraj wydał około 26,6 bilionów złotych (1130 zł na głowę) na leczenie zdrowia psychicznego w latach 2014-2015.

Gdy organizacja doradcza Pricewaterhouse Coopers oceniła koszty choroby psychicznej, jakie ponoszą firmy, okazało się, że pracownicy unikający pracy z powodu złej kondycji psychicznej kosztowali australijską ekonomię 14,7 bilionów złotych każdego roku oraz kolejne 18 bilionów strat przez spadek produktywności wśród ludzi zmuszających się do pracy mimo złego stanu. W tym samym raporcie czytamy także, że każdy dolar wydany na ulepszanie zdrowia psychicznego w firmie przynosił 3,20 dolara zysku.

Dodatkowo bezrobotni są bardziej narażeni na wykształcenie psychologicznych problemów z biegiem czasu, co potem tworzy barierę, przez którą tym bardziej nie mogą znaleźć pracy. Rozszerzenie pakietu Medicare tak, by zapewnił lepszy dostęp do specjalistów i lepsze dysponowanie budżetem, pomoże ludziom wrócić do pracy, co oznacza, że będą płacić podatki i zmniejszać koszty, które rząd ponosi, dokładając się do opieki społecznej.

Jednak jak do tego doprowadzić? Po pierwsze musimy sprawić, by wybierani przez nas przedstawiciele zwrócili uwagę na to, że dostęp do specjalistów z zakresu zdrowia psychicznego jest nie tylko społeczną i zdrowotną sprawą, ale też finansową. Dowiedzcie się, co o tych sprawach sądzą wasi miejscowi posłowie. Jeśli nie możecie znaleźć ich wypowiedzi online, skontaktujcie się bezpośrednio z ich biurami. Jeżeli w mailu odpiszą, że to nie jest ich priorytet — sprawcie, by to się zmieniło.

Mimo że reforma dotycząca zdrowia psychicznego jest już w porządku obrad od jakiegoś czasu, nie udało się jej zyskać rozpędu. To może się zmienić dzięki Gregowi Huntowi, ministrowi zdrowia, dla którego ta sprawa jest priorytetem. Czas wziąć się do roboty.

Jeśli wpadliście w szpony choroby, napiszcie do miejscowych posłów, wyjaśnijcie, co wam się przytrafiło. Jeśli jesteście zdrowi, napiszcie i grzecznie wyraźcie swoje obawy. Jakiekolwiek zajmują stanowisko, potrzebują waszego wsparcia, by mieć pracę, więc muszą wiedzieć, że ta sprawa was trapi. Jeśli zrobią coś dobrego, napiszcie do ich biura z podziękowaniami. Jeśli nie zrobią nic, wciąż naciskajcie. Pamiętajcie, to nie jest rewolucja, na którą nas nie stać. Przyłączcie się.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Royce Kurmelovs

Tagged:
pieniądze
depresja
zdrowie
Zdrowie Psychiczne