Reklama

poznajcie króla paryskich imprez

Od własnego cyklu imprez po afterparty Saint Laurent i współpracę z agencją Kate Moss — tak wygląda życie Luki Isaaca.

tekst Micha Barban Dangerfield
|
24 Marzec 2017, 1:10pm

photography pierre-ange carlotti

Jakiś rok temu wszystkie najfajniejsze dzieciaki Paryża zebrały się przed klubem w okolicy placu Pigalle, czekając na rozpoczęcie pierwszej imprezy z cyklu Kaliante. Miasto od dawna nie było tak rozpalone. Już jakiś czas temu popadło w bezwład, ale od paru lat powoli, ale pewnie wraca do życia. Możliwe, że wpłynął na to horror ataków terrorystycznych — szczególnie związany z tym w sali koncertowej Bataclan. Mimo to czuć teraz, że wolność i zabawa płynące z imprezowania są ważniejsze niż kiedykolwiek. Ochrona beztroskiego, paryskiego nastroju pomogła umocnić życie nocne. Paryż stał się centrum nowego stanu umysłu i zachęca do wspólnego świętowania.

Za Kaliante stoi Luka Isaac z południa Francji. Co miesiąc jego legendarna już impreza przyciąga wszystkie kreatywne dzieciaki z Paryża. W jego ekipie znajdują się fotograf Pierre-Ange Carlotti, reżyser Gaspar Noé i ulubieniec Vetements, Paul Hameline. Nic dziwnego, że branża mody się nim zainteresowała. W zeszłym miesiącu Luka odpowiadał za organizację afterparty Saint Laurent razem ze swoim wspólnikiem i gwiazdą Chanel, Julianem Gainzą. Jakby tego było mało, nie tylko umiejętności muzyczne Luki są w cenie — właśnie podpisał kontrakt z agencją modelingową Kate Moss. Spotkaliśmy się z nim, by porozmawiać o nowej karierze, muzyce i tym, co charakteryzuje jego pokolenie.

Zdjęcie Manuel Obadia Willis

Opowiedz nam coś o sobie. Gdzie dorastałeś?
Pochodzę z Marsylii. Dorastając słuchałem wszystkiego, od amatorskiego hip-hopu po black metal. W końcu zakochałem się w rejwach. W wieku 18 lat przeprowadziłem się do Paryża, gdzie przez rok pracowałem jako grafik. Potem na 3 lata przeniosłem się do Berlina, a teraz wróciłem do Paryża.

Jak twoje pochodzenie cię ukształtowało?
Marsylia jest wyjątkowym miejscem, dla wielu Francuzów jest też najbardziej agresywnym. To pewnie prawda, chociaż osobiście tego nie doświadczyłem. Dla mnie to chyba najciekawsza miejscówka we Francji, jeśli chodzi o kulturę i sztukę. Chyba dlatego ludzie z mojego miasta są marzycielami.

Czym się zajmujesz i dlaczego to robisz?
Jestem muzykiem, lubię eksperymentować i szukać muzyki z całego świata. Ostatnio stworzyłem wydarzenie zwane Kaliante, które przyciąga interesujących ludzi i co miesiąc lub dwa skupia się na innych tematach i środowiskach. Za każdym razem pracujemy ze scenografami i nowymi miejscami.

Czy zawsze chciałeś zostać modelem?
Nie, ale często słyszałem, że powinienem. Zacząłem, bo zostałem zwerbowany na ulicy w Paryżu. Koleś dosłownie za mną biegł przez 10. dzielnicę.

Czym jest dla ciebie modeling?
Lubię go, bo to sposób na odkrycie różnych osobowości poprzez modę, z różnymi wpływami i kulturami. To artystyczny proces, przez który akceptujesz siebie i akceptujesz swoją transformację.

Pewnie już znudziło ci się to pytanie, ale muszę je zadać. Jak pracuje się z Kate Moss?
Praca z Kate była niesamowitym i wyjątkowym momentem. Muszę naprawdę intensywnie o tym pomyśleć, żeby do mnie dotarło, że to naprawdę się wydarzyło.

Co dla ciebie znaczy podpisanie kontraktu z jej agencją?
Oczywiście to wyjątkowe, bo jest w niej nas tylko kilkoro, więc agenci naprawdę dobrze się nami zajmują.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Czy możesz opowiedzieć nam coś o swojej imprezie?
Urządzamy Kaliante jako comiesięczne spotkanie dla ludzi, którzy są znudzeni typowymi, paryskimi imprezami. Lubimy tworzyć atmosferę i zabierać innych w psychodeliczną podróż.

Jakie znaczenie kryje się za nazwą?
Kaliante stworzyliśmy we dwójkę. Luka i Julian czyli Lu „Ka" „et" Ju „Lian" = Kaliante.

Jak opisałbyś styl życia Kaliante?
Ogranicza się do chwili, w której trwa, ale wierzę, że może wpłynąć na życie codzienne. To sposób podchodzenia do życia, fajna postawa, ochota na eksperymenty z różnymi rzeczami, od poezji po dźwięk.

Jak opisałbyś swoje pokolenie w czterech słowach?
Internet, rave, świadomi, odpolitycznieni.

Nad czym teraz pracujesz?
Teraz pracuję nad współpracami Kaliante z markami. Ostatnio pracowaliśmy z Saint Laurent przy aferparty po pokazie. Mieliśmy okazję działać z wieloma niesamowitymi, kreatywnymi ludźmi i mieliśmy dostęp do niesamowitych scenografii i instalacji.

Jakie masz marzenia i nadzieje na przyszłość?
Chciałbym rozwinąć Kaliante w takim stopniu, żeby móc się z tego utrzymać i może pewnego dnia dać pieniądze ludziom, którzy naprawdę ich potrzebują, a także ciągle rozwijać interaktywne przestrzenie.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Micha Barban-Dangerfield
Zdjęcie główne: Pierre Ange Carlotti