5 ważnych filmów o dorastaniu

Młodzi reżyserzy z całego świata pokazują, jak w okresie dorastania staramy się nawiązać bliskie relacje z ludźmi podobnymi do nas — nawet jeśli są one tylko przelotne.

tekst André-Naquian Wheeler
|
15 Marzec 2017, 12:05pm

still from

Mimo całej gamy apek pożerających nasze baterie i pomagających nam nawigować w labiryncie życia społecznego, w 2017 roku wciąż doskwiera nam samotność. Randkowanie zmieniło się w przesuwanie palcem po ekranie, słowa zmieniły się w emoji. Jakim cudem w świecie, w którym jesteśmy nieustannie połączeni, czujemy się tak oderwani? Na to pytanie starają się odpowiedzieć filmy wyświetlane na podczas festiwalu New Directors/New Films we współpracy z Museum of Modern Art i Film Society of Lincoln Center. „Beach Rats" i „Four Days in France" przedstawiają queerowych protagonistów uwięzionych na mdlącej karuzeli anonimowych schadzek. „Person to Person" (z Michaelem Cerą, Abbi Jacobson i Tavi Gevinson w obsadzie) bada, jak przelotnie w naszych życiach pojawiają się różni ludzie, od szybkich zderzeń na chodniku po szkolne przyjaźnie z określoną datą przydatności.

Nieważne skąd pochodzimy i gdzie mieszkamy — większość okresu dorastania spędzamy, starając się nawiązać bliskie relacje z ludźmi podobnymi do nas. Poniższe pięć filmów z całego świata obrazuje, jak to wyzwanie wygląda w 2017 roku.

„Person to Person"
Ta dzika i niekonwencjonalna komedia pokazuje nieprzewidywalność życia krzątających się nowojorczyków poprzez niezwiązane ze sobą historie i postaci. W ciągu niecałych dwóch godzin udaje jej się pokazać: porno zemstę, sprawę morderstwa i poszukiwanie rzadkiej, jazzowej płyty. Film jest rozwinięciem filmy krótkometrażowego o tym samym tytule z 2014 roku, autorstwa reżysera Dustina Guya Defa. Ponownie występuje w nim jego przyjaciel, Bene Coopersmith. Obsada zapowiada się fantastycznie: Abbi Jacobson gra dziennikarkę, zdenerwowaną pierwszym dniem pracy; Michael Cera wciela się w jej szefa i fana heavy metalu; a Tavi Gevinson (założycielka Rookie) zostaje licealistką, która powoli oddala się od swojej najlepszej przyjaciółki.

Film opowiada o współczesnym chaosie, ale jednak znajdziecie w nim również ciepłą, pełną niuansów nostalgię. Defa stanowczo upierał się, by nakręcić „Person to Person" na taśmie 16 mm, mimo że w tym celu musiał jeździć z Nowego Jorku aż do Baltimore, by ją wywołać. „Dla mnie większość tego filmu to więzi", mówi. „Różne sposoby, na które ludzie mogą lub chcą je nawiązać, ale im się nie udaje".

„El futuro perfecto"
Dorosłość na początku może wydawać się nieustanną asymilacją: trzeba nosić odpowiednie ciuchy, mówić właściwe rzeczy, trzymać rękę na pulsie. Przynajmniej tak wyglądają zmagania protagonistki „El futuro perfecto": chińskiej nastolatki, która niedawno przeprowadziła się do Argentyny i zapisała na lekcje hiszpańskiego dla początkujących.

Śmiertelnie poważny film nakręcił mieszkający w Argentynie niemiecki reżyser Nele Wohlatz. Obserwujemy, jak Xiaobin stara się odnaleźć sens i poczucie przynależności w nowym domu. Nawiązuje sztywny, niewinny romans z innym uczniem z zajęć, Vijayem, który niedawno wyemigrował z Indii. Jednak jej prawdziwa asymilacja rozpoczyna się dopiero, gdy lekcje podejmują temat czasu przyszłego w trybie warunkowym (który nie jest używany w codziennym mandaryńskim). Zdolność mówienia o możliwościach na przyszłość otwiera przed Xiaobin nowe horyzonty.

„I tempi felici verranno presto"
Ten senny włoski film skupia się na dwóch nastoletnich chłopcach i dziewczynie, pozostawionych samych sobie w zaczarowanym lesie. Magiczno-realistyczny film Alessandro Comodina pokazuje napięty trójkąt miłosny i podróż w czasie — jest równie mglisty i bezsensowny, jak fantazje nastolatków, a do tego wlecze się jak gąsienica. Właśnie dzięki temu „I tempi felici verranno presto" ogląda się jak postmodernistyczną baśń.

Film zaczyna się w czasach II wojny światowej — dwóch żołnierzy ucieka z oddziału i chowa się w lesie, gdzie cieszą się wolnością. Dziewczyna ze współczesnych Włoch dzielnie wchodzi do tajemniczej dziury w ziemi, trafia na dezerterów i nawiązuje się między nimi romans. Pomysł na projekt przyszedł Comodinowi do głowy po rozmowie o doświadczeniach z II wojny światowej z włoskim weteranem. „Rozmyślał o straconej młodości", wyjaśnia Comodin. Reżyser wykorzystał eksperymentalne techniki, by uchwycić surowe piękno młodych aktorów. Nie dał im scenariusza („Nie wierzę w dialogi", mówi) i kazał im rozmawiać (lub też nie), jak tylko im się podobało.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

„Beach Rats"
Tak jak „Moonlight" ten film Elizy Hittman przypomina nam, że pomimo powolnego postępu w kwestii praw LGBT+, życie queerowych ludzi wciąż bywa ponure, szczególnie dla tych żyjących na marginesie społeczeństwa. Aby pokazać to jeszcze dobitniej, Hittman osądziła swoją historię w Sheepshead Bay, obrzeżach Brooklynu, zamieszkanych przez klasę pracującą.

Nastoletni przestępca Frankie spędza lato wałęsając się po deptaku, pijąc i podnosząc ciężary. Ma dziewczynę, ale nocami szuka na czacie starszych mężczyzn na schadzki. Jego metoda wydaje się trochę przestarzała (jak szukanie randki na tablicach z ogłoszeniami) i zastanawiamy się, czemu Frankie woli tę metodę cruisingu od wygodniejszych i popularniejszych apek, jak Grindr i Tinder. To jednak w jego stylu: przypadkowe, nieprzemyślane i nielogiczne. Jak wielu nastolatków, którzy się nie ujawnili, Frankie mistrzowsko opanował sztukę wyparcia i impulsywnych zachowań. Właśnie ten pozorny brak emocji macho nastolatka chwyta za serce. Pod koniec filmu jego pytania dotyczące orientacji pozostają nierozwiązane, ku frustracji głównego bohatera. W jednej ze scen dziewczyna Frankiego leży obok niego w łóżku i pyta, czy jest ładna. Zadaje je bez przekonania i wystarczyłoby, żeby bez namysłu odpowiedział „Tak". Jednak z jakiegoś powodu tego nie robi i nie mówi nic. Prawdopodobnie dlatego, że sam nie jest pewien odpowiedzi.

„Jours de France"
Dla odmiany główni bohaterowie tego filmu są świetnie zapoznani z Grindrem. Pewnego ranka Pierre porzuca wszystko (łącznie ze swoim chłopakiem, Paulem) i rusza Alfa Romeo w podróż po Francji. Prowadzą go lokalizacje kolesi, których poznaje przez apkę. W tym samym czasie jego partner go śledzi, również przez Grindra. Paul z zaciekłą determinacją zakłada jeden fałszywy profil za drugim i stara się go nabrać, by podał mu swoją lokalizację. W jednej z łamiących serce scen Paul nachyla się skupiony nad mapą i zaznacza obszar, w którym może znajdować się Pierre, a potem jeździ z jednej strony na drugą i go szuka.

„Jours de France" Jérôma Reybauda we wzruszający sposób pokazuje anonimowe, ulotne więzi wpisane w queerowe życie i napędzane przez aplikacje, takie jak Grindr, Scruff i Jack'd. Jedna z randek Pierre'a — starszy mężczyzna — wzdycha i mówi: „Za dużo już rozmawialiśmy. To jest fajne tylko, gdy nie wie się niczego o drugiej osobie". Film pokazuje mężczyznę, który nie czuje się komfortowo z ograniczeniami i przewidywalnością dojrzałego związku. Zamiast tego Pierre błąka się bez celu. Jakie słowa najczęściej padają w tym filmie? „Au revoir".

Więcej informacji na temat New Directors/New Films Festival znajdziecie tutaj.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: André-Naquian Wheeler

Tagged:
festiwal
Kultura
Person to Person
dorastanie
dorosłość
Dojrzewanie
beach rats
four days in france
happy times will come soon
new directors/new films
the future perfect
i tempi felici verranno presto
jours de france
el futuro perfecto