Reklama

dlaczego vloggerzy niszczą kosmetyki?

Pocięte szminki, roztrzaskane drogie pudry, starte na pył rozświetlacze – nowy tren urodowy to coś więcej niż zaspokajanie naszej satysfakcji.

tekst Wendy Syfret
|
14 Czerwiec 2017, 6:18am

Screengrab via YouTube.

Pod koniec zeszłego roku na YouTubie pojawił się nowy urodowy trend. Nie było to kolejne idealne kocie oko czy metaliczna szminka, ale lawina destrukcji. Vloggerzy, którzy zazwyczaj traktowali paletki z cieniami i pędzle do makijażu jak święte artefakty, zaczęli je rozwalać, rozdłubywać i ścierać, a wszystko dla przyjemności milionów oglądających. Minął pierwszy miesiąc, a trend nie słabnął, wręcz przeciwnie — zyskiwał nowych fanów. To sprawiło, że zadaliśmy sobie pytanie: co tu się dzieje?

Dla mało wtajemniczonych, w opisywanych filmikach pokazuje się kosmetyki (często te drogie), które są rozcinane, miażdżone i rozwalane na kawałki. Możemy zrozumieć początkowe zachwyty, to po prostu obrazki, których oglądanie sprawia przyjemność. Istnieją w podobnej przestrzeni online, co przyjemne bodźce wywołujące przyjemne mrowienie (ASMRi są na tyle szokujące, że chcesz je oglądać. Ale jak tylko trend zaczął się rozwijać, a społeczność rozrastać, to filmiki zaczęły służyć w branży kosmetycznej za sposób autoanalizy. 

W mailu do i-D vlogger Rich Lux przyznaje, że jego motywacja do oglądania tych filmików była prosta: „Są dla mnie dziwnie satysfakcjonujące, działają rozluźniająco". Ale z każdym kolejnym filmikiem zauważał, że odbiorcy widzą coś więcej niż roztrzaskiwaną paletkę do cieni za 200 złotych. „Myślę, że podprogowym przekazem jest to, że piękno pochodzi z wnętrza, a nie z paletki czy pudru. Niektórzy widzą w tym duży sprzeciw wobec konsumpcjonizmowi". 

Klipy wzbudziły podobne emocje u vloggerki Sajidy Manir, która również znalazła w tym trendzie bardziej osobisty wydźwięk. Manir przyznaje, że w początkowo przyjemnej destrukcji produktów przyciągało ją obserwowanie, „jak kosmetyki są stworzone od strony konstrukcyjnej", a dodatkowo niszczenie czegoś, „stworzonego, by podkreślać piękno" jest dziwnie przyjemne.

Wśród niezliczonych kont najbardziej świadomą i przejmującą analizę przeprowadziły Kat i Haley z popularnego kanału Beauty News. Pochodzące z Melbourne dziennikarki urodowe zamieściły wideo z destrukcją pod koniec zeszłego roku i mówi się, że to one zapoczątkowały ten dziwaczny trend. Ich pierwszy post nie był międzynarodową odezwą do zbadania, jak postrzegamy i używamy kosmetyków. Po prostu zastanawiały się, co zrobić z rozświetlaczem Jeffree Stara, który recenzowały, ale nie zamierzały go już używać. 

„Kat i ja nie lubimy marnować kosmetyków", wyjaśniła Hailey. „Kupujemy dużo akcesoriów do makijażu, ale lubimy je też zużywać". Zdecydowały się zdekonstruować opakowanie rozświetlacza, kiedy przeczytały wiele negatywnych komentarzy na temat jego wykonania — podobno było go mało i pękał. Wiedziały, że nie będą go już używały i poświęciły produkt, żeby uzyskać odpowiedź dla internautów. Wrzuciły wideo - uwaga spoiler alert, rozświetlacza w opakowaniu było naprawdę mało - i były zaskoczone reakcją oglądających. W momencie pisania artykułu filmik ma ponad półtora miliona obejrzeń. „Wiele osób się oczywiście zezłościło, ale ogólny odbiór był pozytywny. Więc pomyślałyśmy: dlaczego nie zrobić tego jeszcze raz i zobaczyć, co się stanie? Kolejne wydarzenia, to już historia makijażowej destrukcji", powiedziała Hailey. 

Obecnie na swoim kanale mają całą serię poświęconą destrukcji, „The Make Up Break Up". Ale w przeciwieństwie do innych vloggerów ich intencje są jasne i w pełni realizowane. Dla nich rozwalanie kosmetyków jest częścią większego śledztwa dotyczącego tego, co kupujemy i dlaczego. Po tym jak rozwalają często drogie i luksusowe produkty, ważą zawartość bez opakowania, żeby zobaczyć, co tak naprawdę otrzymują konsumenci. „Wiele osób czuje się dotknięta i mówi, że nie szanujemy kosmetyków. Ale my jesteśmy tymi, które nakładają makijaż, jesteśmy głównymi konsumentkami, które mają się złapać na och, to jest takie piękne, to limitowana edycja, na którą musisz wydać kilkaset złotych. Kiedy rozpoczynaliśmy tę serię, to było dla nas oczyszczające, bo zmusiło nas do zobaczenia, czym są kosmetyki", powiedziała Kat. 

Z każdym filmikiem wzrastała ich wiedza i zrozumienie produktów, ale także ich motywacja. Rozwalanie tych kosmetyków pozwoliło im poznać ich skład i sposób wykonania. Po kilku seansach można coś zauważyć — to szokujące jak niewiele różni zwykłe kosmetyki drogeryjne od luksusowych produktów. W jednym z filmików wzięły pod lupę lubiany produkt Guerlain „Meteorites" i potrafią ustalić, jak wielka część kosmetyku zrobiona jest po prostu z talku i skrobi kukurydzianej.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Ich odkrycia odzwierciedlają szerszą dyskusję, która zaczęła łączyć urodową społeczność internetu. Sajida Manir wierzy, że popularność gatunku wynika częściowo z naszej potrzeby zrozumienia za co płacimy w drogeriach. „To pomaga edukować ludzi i pokazuje, ile zarabiają firmy. Dowiadujesz się, że za kampaniami marketingowymi nie ma niczego niezwykłego i diametralnie różniącego się od tańszych zamienników". 

Ale możliwe, że najbardziej interesującym elementem wszystkich klipów jest marnotrawstwo. Przeglądając te filmiki, zaczynasz zastanawiać się, ile tysięcy dolarów jest niszczonych, żebyśmy mogli cieszyć się widokiem rozwalanej szminki. Czy jesteśmy aż tak przywiązani do kultury konsumpcyjnej, że tak wygląda dla nas przyjemność? Albo czy blogerzy są aż tak rozpieszczani przez firmy, że kiedyś cenne dla nich produkty są teraz dla nich bezwartościowe?

Kiedy przedstawiliśmy jej ten punkt widzenia, Kat szybko wyjaśniła, czym jest marnotrawstwo dla osoby z branży: „Postrzegamy to z perspektywy recenzentów kosmetyków. Mam dosłownie szuflady wypełnione produktami, których nie ruszyłam od lat, urodowa społeczność jest bardzo rozrzutna". Ale wyjaśnia, że jej rolą jest „zbadanie" kosmetyków, nie tylko ich używanie. Chcą, żeby oglądający podejmowali świadome decyzje dotyczące zakupów. Odnosząc się do ostatniego filmiku, gdzie pokazuje, że paletka cieni zawiera jedynie dwie-trzecie wagi, która jest pokazana na opakowaniu, dodaje: „Nie chodzi tylko o marnowanie rzeczy. Robimy to, bo staramy się dostarczyć więcej informacji". Jako fani makijażu nie widzą nic złego w kupowaniu całej otoczki wokół marki, ale po prostu chcą, żeby to robić bardziej świadomie.  

Otrzymują wiele negatywnych opinii dotyczących marnotrawstwa trendu, ale same też są bardzo krytyczne, kiedy badają rosnącą kulturę konsumeryzmu i trwonienia w całej społeczności YouTube'a. „Członkowie internetowej branży urodowej - wielcy youtuberzy i vloggerzy - którzy tylko pokazują paletkę cieni, a potem odkładają ją na zawsze na bok, reprezentują większe marnotrawstwo od niszczenia jej dla zszokowania oglądających".

To interesujący punkt widzenia, który zaczyna analizować niemożliwe złożoną ideę wartości. Jeśli rozpoznamy przyjemność, którą te filmiki mogą dostarczać, szminka rozwalana bez komentarza może nabierać nowego znaczenia. Czy mniejszym marnotrawstwem produktu jest jego zniszczenie na oczach milionów, czy użycie go w jednym poradniku i schowanie na dnie szafy?

Nie jest niespodzianką, że te pytania męczą kobiety, które zapoczątkowały trend. „To na pewno zmieniło odbiór naszych postaci i to jak my postrzegamy całą branżę", podsumowuje Kat. „Nie kupuję już aż tyle kosmetyków, co kiedyś. Kupujemy je do tych filmików i staramy się zachowywać jak najwięcej [zniszczonego produktu], żebyśmy mogły go użyć później. Ale obecnie skupiam się bardziej na zużywaniu tego, co mam, bo te nowe rzeczy nie różnią się od tych piętnastu, które już mam". Dobra rada  — niezależnie czy spędzasz czas rozwalając swoją paletkę nożem, czy nie. 

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Wendy Syfret

Tagged:
make up
makijaż
Vloger
bloger