Reklama

świat kolaży rity zimmermann

Rozmawiamy z polską artystką, którą Gucci wypatrzył na Instagramie.

tekst Wendy Syfret
|
30 Sierpień 2016, 4:10pm

W przeszłości kolaży nie postrzegano jako prawdziwej formy sztuki. Z jakiegoś powodu świat nie spieszył się, by w pełni docenić, jak mocne prace mogą powstać dzięki wycinaniu i łączeniu różnych elementów. Może to przez wspomnienia kleju i brokatu z podstawówki? Na szczęście przebudziliśmy się z letargu i w ostatnich latach artyści i artystki zademonstrowali eleganckie i inteligentne połączenie sztuki i mody. Właśnie tak wyglądają prace Rity Zimmermann.

Na początku Rita była fotografką i stylistką, a z czasem zainteresowała się techniką kolaży. Nic dziwnego, w końcu już i tak zajmowała się światem obrazów. Urodzona w Polsce i mieszkająca w Sydney artystka wyjaśnia, że dla niej łączenie obrazów jest formą rekonstruowania otaczającego ją świata na własny sposób.

Ten nowy świat, napędzany przez miłość, piękno, niedoskonałości, humor i odkrywanie kobiecych doświadczeń, okazał się popularny. Oprócz wielu kreatywnych i komercyjnych współprac ma na swoim koncie także udział w cyfrowym projekcie Gucci 24 Hour Ace. Porozmawialiśmy z nią o tym doświadczeniu oraz o wycinaniu i mieszaniu elementów.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Zdjęcie: Elijah El-Kahale

Na początku byłaś fotografką. Czy w kolażach znalazłaś sposób na wyrażenie siebie, którego brakowało ci przy robieniu zdjęć?
To dwa różne środki wyrazu, które są ważne w moich pracach. Znajomość obu technik daje więcej możliwości na wyrażenie uczuć. W kolażach łączę wycinki z vintage'owych magazynów i gazet oraz zdjęcia. Stary papier jest naładowany energią przeszłości, ma w sobie nostalgię i magię, a fotografie uchwycają teraźniejszość. Ta mieszanka pozwala mi stworzyć własną wizję przyszłości.

Pracowałaś też w branży mody. Jak to wpływa na prace, które teraz tworzysz?
Moje prace są inspirowane mocnymi modowymi momentami, a także ludźmi; wszystkim, począwszy od wizerunków takich kobiet, jak Helena Christensen i Karen Mulder, po świat femme fatale z prac Helmuta Newtona, Muglera i Gianniego Versace. Uwielbiam wyolbrzymiać kobiety. Na pewien sposób tworzę kobiecy świat.

Wcześniej wspominałaś, że do niedawna ludzie nieco lekceważyli kolaże. To interesujące, że stanowią most między kulturą niską i wysoką, zarówno jako środek wyrazu, jak i w kwestii czerpania inspiracji.
Kultury niska i wysoka zawsze się przeplatają i wpływają na siebie, taki jest ten świat. Moje prace opowiadają o ludziach i życiu. Chłonę inspiracje z otoczenia, łączę wszystkie elementy i je przetwarzam, aby dać im nowe życie. Im więcej różnorodności, tym lepiej. Teraz wszystkie poziomy kultury są dostępne — żeby trzymać się tylko jednego z nich, trzeba podjąć świadomą decyzję. Ja postanowiłam, że będę korzystać ze wszystkich.

Skoro mówimy o łączeniu światów — urodziłaś się w Polsce, a teraz mieszkasz w Australii. Jak te dwa kraje wpływają na twoje prace?
Miałam okazję mieszkać w kilku miejscach: w Warszawie, Londynie, Mediolanie, Nowym Jorku, Dubaju, a teraz Sydney. Myślę, że ich wpływy można zidentyfikować w moich pracach, ale najbardziej inspirują mnie tradycje i stary świat. Dorastałam w komunistycznej Polsce, więc doświadczyłam życia w kraju, który był odcięty od świata i dawał ograniczone możliwości na swobodne wyrażanie siebie. Miałam szczęście, że dzięki mamie żyłam otoczona sztuką i zobaczyłam, jak naprawdę wygląda wyrażanie siebie, gdy po raz pierwszy wyjechałam do Mediolanu i Londynu.

A co to znaczy dla ciebie?
To więzi i interakcje między ludźmi mnie inspirują. Wierzę w miłość, jestem dość romantyczną duszą. Moja sztuka reprezentuje krąg życia. W moich pracach zobaczycie miłość, życie i śmierć moimi oczami.

W tym roku wzięłaś udział w projekcie #24HourAce Gucci. Jak do tego doszło?
To było dla mnie zaskoczeniem. Jechałam do Europy, gdy dostałam prywatną wiadomość na Instagramie od Alberto, dyrektora ds. mediów społecznościowych Gucciego. Zaprosił mnie do projektu. Jak na ironię, kilka tygodni wcześniej powiedziałam w pewnym wywiadzie, że bardzo chciałabym pracować z Alessandro Michele. To musiało być przeznaczenie!

Opowiedz nam o tym doświadczeniu.
Po raz pierwszy animowałam swoją wizję i pracowałam z muzyką, więc to było wielkie wyzwanie! Mój zespół animatorów, dźwiękowców i muzyków przebywał w Warszawie. Dzięki Skype'owi udało nam się tego dokonać i czuliśmy, jakbyśmy pracowali w tym samym miejscu.

Mogłaś zrobić, co tylko chciałaś?
Zaskoczyła mnie swoboda, jaką dostałam od Gucciego. Przeważnie pracując z komercyjnymi markami, wiele pomysłów zostaje odrzuconych. Tym razem dano mi wolną rękę, od koncepcji po montaż. Brief był prosty: „60 sekund dotyczących nowego modelu sneakerów, Ace" i to tyle! Myślę, że marki zapominają o sile oryginalności i sztuki, tracą wiarę w artystów i zaufanie, bo myślą, że nie możemy stworzyć pracy przystępnej dla mas. Projekt #24HourAce udowodnił, że marketing i sztuka wciąż do siebie pasują i mogą wywrzeć naprawdę wielki wpływ.

@zimmermannrita

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Wendy Syfret
Zdjęcie: Rita Zimmermann