czego nam nie mówią o byciu kobietą

Możesz kochać imprezy, ale też dziergać buciki dla swoich kotów. Nie musisz rozpracowywać jakim „typem” osoby jesteś.

tekst Georgie Wright
|
22 Marzec 2017, 12:40pm

Ach, kobiecość. Coś wspaniałego, czyż nie? Jesteś dojrzałą, silną panią swojego losu, która może zarzucać włosami, zarządzać firmą, wspiąć się na Mount Everest, wyhodować w swoim wnętrzu człowieka i wypchnąć go na ten świat przez swoją waginę. Jeśli to nie jest uosobienie siły fizycznej i psychicznej, to nie wiem, co nim jest. Poddaję się. Koniec, kropka.

Oczywiście, mimo że jesteśmy zdolne zrobić to wszystko — a to jedynie cząsteczka wody na płatku śniegu na czubku kolosalnej góry lodowej — nadal jesteśmy na straconej pozycji. Ciągle losujemy krótszą słomkę, czy raczej niskiego kolesia z kompleksem Napoleona i ohydnym, za dużym krawatem, który decyduje za nas i podpisuje dekrety o naszych ciałach.

Chociaż Trump i inni politycy są adekwatnymi (i odrażającymi) przykładami dyktowania kobietom tego jak mają żyć, nie jest to żadna nowość. Lata społecznego przystosowywania i indoktrynacji dotyczącej akceptowalnych norm bezlitośnie wdrożyły nas w kurs „Jak być kobietą". To kanon stereotypowych komedii romantycznych zrobił nam pranie mózgu, pokazując ograniczony zakres interakcji między kobietami. Są tylko dwie opcje: a) rechotanie o chłopcach połączone z kręceniem parasoleczką we fluorescencyjnej miksturze z wódką lub b) mszczenie się na tej suce, która totalnie ukradła ci chłopaka do jasnej ciasnej, więc podajcie szpilki, żebym mogła je przeciągnąć przez jej idealnie ułożoną fryzurę. To także reklamy bielizny, mówiące nam, że musimy mieć piersi, większe piersi — „O zobacz, mamy dla ciebie malutki, nadmuchiwany push-up!". Mogłabym tak wymieniać bez końca, ale tego nie zrobię, bo jesteś zajętą kobietą i masz co robić.

Możemy przymykać oko na te „drobiazgi", bo w końcu „To nic wielkiego. Jestem niezależną kobietą, patrzcie, jak sama składam ten regał z Ikei!". Ale ziarnko do ziarnka i zbiera się tego cały stos, a obok instrukcji z Ikei leży podręcznik „Jak być kobietą". Jeśli nie pasujesz do zawartego w nim kanonu, to poczujesz się beznadziejnie. Trzeba się tego wszystkiego oduczyć i napisać nową listę pt. „Rzeczy, których nie mówią o byciu kobietą".

Do dzieła.

Możesz być duszą towarzystwa na imprezach, ale jednocześnie też domatorką, która uwielbia seriale. Możesz być wszystkim na raz.
No może niekoniecznie na raz, o ile nie przyrządzasz łazanek dla swoich gości o 4 w nocy i nie serwujesz ich na podłodze. W sumie to byłoby mocne. Niestety wpojono nam, że musimy wybrać jeden typ osobowości (dzięki uzależniającym testom z Buzzfeeda, dzięki którym możemy ogłosić światu, którą spajsetką jesteśmy). Serio, mogłabym urządzić 29 imprez i zrobić 87 pieczeni w czasie, który w okresie dorastania zmarnowałam na zamartwianie się, czy jestem zabawną imprezowiczką z gatunku „gdzie-jest-wódka, potańczmy-na-stole, ups-narzygałam-w-ogrodzie" czy kurą domową z obsesją na punkcie pieczenia, spędzającą weekendy na oglądaniu powtórek „X-factora". A tak naprawdę możesz być przecież połączeniem Posh i Sporty ze szczyptą Scary Spice. Możesz kochać imprezy, ale też dziergać buciki dla swoich kotów. Nie musisz rozpracowywać jakim „typem" osoby jesteś. Jesteś po prostu człowiekiem, który lubi dużo różnych rzeczy, ma różne zainteresowania, a wszystkie są równie ważne i ciekawe. Możesz też upiec ciasto i nasączyć je alkoholem. Nazywa się tiramisu i jest zajebiste.

Przyjaźń między dziewczynami nie musi być koszmarem, w którym tylko wklepuje się w grupowych wiadomościach gówniane, pasywno-agresywne tekściki
Nie denerwujecie się na siebie, bo obie jesteście dziewczynami. Denerwujecie się, bo jesteście ludźmi, a ludzie są dziwni, nieobliczalni i mają wkurzające nawyki, jak znoszenie wszystkich kubków do swojego pokoju (przyznaję się bez bicia). Owszem, kobieca przyjaźń może być trudna, emocjonalna i pełna przesadnych reakcji na zagadkowe wiadomości, bo online czasem ciężko wyczuć sarkazm. Może także być wyluzowana i składać się z pijackiego przytulania się na podłodze, razem z kubłem roztopionych lodów pitych przez słomkę. I oba przypadki mogą zdarzyć się z jedną i tą samą przyjaciółką.

Jesteś istotą ludzką z funkcjami życiowymi
Dobra, powszechnie wiadomo, że miesiączka jest do bani, więc nie będę jej uwzględniać na tej liście. Ale wiecie, co jeszcze jest do bani? Wrastające włoski. Swędzące cycki. Podrażniona skóra i otarcia. Wszystkie rzeczy, o których nikt w zasadzie nie mówi, bo nie powinnaś ich mieć. Powinnaś być lśniącym promieniem bezwłosego, przyrumienionego, gładkiego jak marmur ciała. Chodzącą (ale milczącą) reklamą kosmetyków, z przerwą między udami, które nigdy nie dotykały muszli klozetowej. I ani się waż pierdnąć przy swoim chłopaku, bo jeszcze może z tobą zerwać, gdy zorientuje się, że jesteś człowiekiem z organami wewnętrznymi i zamiłowaniem do kapusty. Ludzie, dajcie spokój, nawet Beyoncé robi kupę. Pomyślcie o tym.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Życie singielki wcale nie jest takie złe
Według 99,8999% filmów i reklam wyposażenia gospodarstwa domowego określa nas koleś, z którym jesteśmy. Musimy wyposażyć jego życie dodatkami, tak jak swoją twarz upiększamy kilogramem tapety. Bezwstydnie dodam, że na walentynki napisałam przewodnik dla singielek, który możecie przeczytać tutaj (możemy promować swoją pracę, nawet jeśli nam dziewczynom mówi się, że to prostackie i nachalne i — zamknijcie się już, proszę, dziękuję). To także idealny przewodnik po życiu singielki na co dzień, w zasadzie podsumowuje moje myśli związane z tym tematem. Róbcie swoje, kochane.

Możecie być mądre i zabawne, te cechy są istotne
Jak widać na przykładzie selfie i w zasadzie każdej reklamie fast foodu na wygląd kobiet kładzie się przesadny nacisk. Fajnie jest przejąć kontrolę nad swoim wizerunkiem i wyglądem, to ważne. Ważna jest też duma ze swojej prezencji, nieważne czy w internecie, na żywo czy na selfie, które robisz dla siebie w lustrze w łazience, bo oświetlenie jest po prostu bajeczne. A wiecie, co jeszcze jest bardzo ważne i fajne? Robienie rzeczy! Wymyślanie ich! Nakreślanie budżetu, którego nie będziesz się trzymać! Nie pozwólcie, by przewaga liczebna męskich komików i inżynierów sprawiła, że uwierzycie w bzdury o tym, że kobiety nie są zabawne i mają mózgi rozmiaru maleńkich dłoni Trumpa. Wiecie, że tak nie jest. Upewnijcie się, żeby wszyscy inni też się w tym utwierdzili.

Jesteś spoko
Nie będę pisać, że jesteś idealna, bo spójrzmy prawdzie w oczy — nie jesteś. Nikt nie jest. Idea, w myśl której wszyscy są idealni to po prostu ściema, powielająca schemat mówiący, że wszyscy powinniśmy dążyć do perfekcji. A tak nie jest. Wiecie, co jest lepsze od perfekcji? Akceptacja. Zaakceptowanie samej siebie. Akceptacja tych dołeczków na pośladkach, wiecznych plam po jedzeniu na koszulkach i tego, że może nie jesteś najbardziej punktualną osobą na Ziemi, ale to nie robi z ciebie totalnej życiowej porażki. Weź głęboki wdech, błyśnij zębami i bądź taką kobietą, jaką tylko zechcesz.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Georgie Wright
Tłumaczenie: Patrycja Śmiechowska
Zdjęcie: Ania Witko