Reklama

chłopak w ciele dziewczyny

Transpłciowy artysta opowiada o wsparciu rodziców i niekonwencjonalnym wychowaniu.

tekst Zio Baritaux
|
28 Wrzesień 2016, 3:30pm

Aktywista i artysta iO Tillett Wright w biografii „Darling Days" (wydawnictwa Ecco/HarperCollins) wspomina swoje nietypowe wychowanie. Historia zaczyna się ponad 30 lat temu w wyzwolonej dzielnicy East Village. „East Village lat 80. i 90. było dzikim miejscem", wyjaśnia iO, autor projektu Self-Evident Truths, w którym fotografuje 10 tys. ludzi (w tym Lily-Rose Depp) identyfikujących się z szerokim spektrum społeczności LGBT+. „Działał jak lep na muchy na wszystkich szaleńców, schizofreników, muzyków, artystów, performerów i dziwaków, którzy stawali się naszymi przyjaciółmi". Ulice przyciągnęły także matkę iO - mierzącą 182 cm, olśniewającą, elegancką amazonkę z tlenionymi włosami. iO porównuje ją do „jednorożca w świecie koni". W drugim rozdziale książki wspomina: „Kiedyś niosła przez centrum rozwaloną, odblaskową rurę i machała nią przed twarzą ulicznym oprychom, niczym włócznią".

Chociaż mama czasem była nieobliczana i nieodpowiedzialna - np. gdy zapominała go nakarmić - to rodzice iO byli jego największym wsparciem. Ignorowali tradycyjne koncepcje płci i zachęcali młodego artystę, by był sobą. Przy narodzinach iO został sklasyfikowany jako kobieta, a gdy miał sześć lat, oznajmił, że jest chłopcem. Jego rodzice nawet się nie zająknęli. Gdy w wieku lat 14 zmienił zdanie, też nie mieli z tym problemu. „Moi rodzice nawalali w wielu podstawowych kwestiach, jak jedzenie, prąd, obecność, przewidywalność, ale za to świetnie im wychodziło budowanie mojego poczucia własnej wartości".

iO zdradził, że jest osobą transpłciową po tym, jak „Darling Days" poszło do druku - dlatego na tylnej okładce nadal używane są zaimki w rodzaju żeńskim - teraz iO woli męskie. „Myślę, że powinno istnieć wiele słów na nazwanie płci, tak żeby ludzie mogli określić swoje miejsce", wyjaśnia iO. „Powinni też mieć prawo do zmian, jeśli tylko najdzie ich taka ochota".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Książka zaczyna się od listu do twojej matki. Tłumaczysz się przed nią, a jednocześnie składasz jej hołd. Dlaczego postanowiłeś zacząć książkę w ten sposób? Czy twoja mama czytała list i książkę? Jak zareagowała?
Chciałem ją chronić. Na początku zapytałem o jej zgodę. Powiedziałem rodzicom, że w tej książce wypiorę wszystkie brudy i że nie chcę tego robić bez ich zgody. Mama, która może najbardziej ucierpieć przez to, co napisałem, odpowiedziała ze spokojem: „Jestem po twojej stronie, mały". Ojciec oczywiście też.

Moja mama jest jednorożcem w świecie koni. Nie jest gatunkiem, który ludzie rozumieją. Ci, którzy lubią wszystko szufladkować, chcą przypisać jej jakąś łatkę. Chciałem, żeby czytelnik od początku rozumiał, że wiele zawdzięczam moim rodzicom, bez względu na to, co wiele osób uważa za ich błędy.

Jakie jest twoje ulubione wspomnienie z dzieciństwa związane z mamą?
Mam ich wiele... Zawsze wspierała moje fantazje i marzenia. Zabierała mnie do punktu xero, żebym robił odbitki moich „gazet" i „magazynów", które tworzyłem od siódmego roku życia. Nie mówiła, że zostanę świetnym dziennikarzem, gdy dorosnę. Mówiła, że już nim jestem. Stała ze mną, gdy przez osiem godzin sprzedawałem lemoniadę na paradzie równości w West Village w 1995 roku i kupowała ze mną hot dogi, które potem sprzedawałem w Central Parku.

Kiedy i dlaczego po raz pierwszy poczułeś się chłopcem? Jak zareagowali twoi rodzice?
Specjalnie do książki zeskanowałem kolekcję zdjęć mojej mamy, która licz 2 tys. fotografii. Uderzyło mnie, że gdy miałem trzy latka, prężyłem mięśnie na basenie, przeskakiwałem przez ogrodzenia i walczyłem na miecze. Jeśli to jest uznawane za coś męskiego, to w takim razie zachowywałem się w męski sposób, od kiedy nauczyłem się chodzić. Gdy miałem pięć lat, powiedziałem tacie, że jestem chłopcem i mam nowe imię. Nie był zaskoczony.

Jak ważna była dla ciebie akceptacja rodziców?
Była dla mnie wszystkim. Moi rodzice nawalali w wielu podstawowych kwestiach, jak jedzenie, prąd, obecność, przewidywalność, ale za to świetnie im wychodziło budowanie mojego poczucia własnej wartości. Szedłem za głosem serca, a oni to szanowali. To dało mi przekonanie, że moje uczucia są ważne.

Jak wyglądało dorastanie w East Village w latach 80. i 90.? Jak twoja okolica i jej mieszkańcy, którzy również tworzyli swoje osobowości, wpłynęli na twoją własną?
East Village lat 80. i 90. było szaloną, dziką dzielnicą. Wszyscy mieszkali tam, bo opuścili jakieś sztywne miejsce, zostali z niego wyrzuceni, albo nie było ich stać na przeprowadzkę. Działał jak lep na muchy na wszystkich szaleńców, schizofreników, muzyków, artystów, performerów i dziwaków, którzy stawali się naszymi przyjaciółmi. Było najlepiej na świecie. Żaden sposób życia nie był zakazany, to był istny karnawał kreowania tożsamości. Zyskałem ogromny szacunek do nietradycyjnego sposobu życia i przestałem bać się ludzi.

Przez osiem lat żyłeś jako chłopak. Co się wydarzyło, gdy miałeś 14 lat, że chciałeś znów być uznawany za dziewczynę?
Nadszedł okres dojrzewania! Mieszkałem w małym mieście w Niemczech z tatą. Dostałem pierwszej miesiączki i zaczęły mi rosnąć piersi, więc pomyślałem, że w zupełnie nowym miejscu mogę wykreować siebie na nowo. Bałem się, że dzieciaki w szkole zobaczą, jak moje ciało się zmienia, odkryją mój sekret i skopią mi tyłek. Teraz z perspektywy czasu myślę, że po prostu chciałem się wpasować i po raz pierwszy wieść normalne życie.

Ostatnio postanowiłeś ujawnić się jako osoba transpłciowa i wolisz zaimki rodzaju męskiego. Dlaczego teraz podjąłeś taką decyzję?
W ciągu kilku ostatnich lat coraz bardziej skłaniałem się ku męskości - we fryzurach, ubraniach i związkach. W pewnym momencie przyjaciel zapytał mnie, jak się czułem w swoim ciele w nocy, gdy gasną światła i znika potrzeba odgrywania kogoś przed społeczeństwem. Zrozumiałem, że przez całe życie uważałem siebie za mężczyznę. Przyzwyczaiłem się, że ciało w lustrze nie pasowało do tego, co było w mojej głowie. Nie było tak, że nienawidziłem swojego wyglądu, co utożsamiałem z transpłciowymi ludźmi. Myślę, że dlatego zrozumienie tego, z czym się borykałem, zajęło mi tyle czasu.

Czy myślisz, że zaimki rodzaju męskiego są zbyt dużym ograniczeniem? Myślisz, że nasze postrzeganie płci powinno się diametralnie zmienić?
Tak, chociaż niektórym ludziom pasuje ekstremalna kobiecość lub męskość i nie chciałby im tego odbierać. Czuję, że jestem chłopcem w ciele dziewczyny. Nie chcę być radykalny ani nie chcę stawiać świata na bezpłciowej głowie. Jestem tylko chłopakiem... w którym zawsze będzie tkwić pierwiastek żeński. Myślę, że powinno istnieć wiele słów na nazwanie płci, tak żeby ludzie mogli określić swoje miejsce. Powinni też mieć prawo do zmian, jeśli tylko poczują taką potrzebę.

Co chcesz osiągnąć przez swoją biografię? Co chciałbyś przekazać ludziom?
O kurde, to trudne pytanie, jest tego sporo... Chcę, żeby młodzi ludzie nie czuli, że muszą być kimś pasującym do sztywnych ram, żeby być uznawanymi za normalnych i odnosić sukcesy. Chcę, żeby wszyscy, którzy cierpią przez zaniedbania, depresję i lęki, zobaczyli, że można się z tego otrząsnąć i wieść piękne, spełnione życie. Chcę, żeby rodzice zastanowili się, czy ich dzieci naprawdę czują akceptację z ich strony. Chcę, żeby nauczyciele zobaczyli, przez co przechodzą dzieciaki. Chcę, żeby ludzie spojrzeli z innej perspektywy na ludzi, których odrzucają jako narkomanów i odmieńców, żeby zastanowili się, co ich do tego popchnęło. Chcę, żeby ludzie pomyśleli o swoich rodzicach i związkach i im wybaczyli. Każdy robi, co może.

Jaką radę dałbyś sobie sprzed lat?
Pozwól odejść tym ludziom, którzy muszą to zrobić. Sam zadbasz o swoje bezpieczeństwo. Będziesz wieść piękne życie.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Zio Baritaux
Zdjęcie: Ryan Pfluger