intymne fotografie matta lamberta podważają status quo

Berliński fotograf Matt Lambert korzysta z osobistych doświadczeń, by tworzyć erotyczne zdjęcia. Ich celem jest przełamanie barier oddzielających społeczeństwo od intymności.

tekst Lewis Firth
|
19 Grudzień 2014, 10:05am

photography matt lambert

W 1992 roku Mark Wahlberg złapał się za krocze na reklamie Calvin Klein. Z wrażenia przedstawiciele obu płci oblali się wstydliwym potem. Kampania stała się dzięki temu nieśmiertelnym klasykiem. A marka zaczęła się kojarzyć z homoerotyzmem i seksualizacją. Po ponad dwóch dekadach Nick Jonas robi to samo - z podobnym efektem. Jeśli chodzi o dziewczyny, Kim Kardashian przedefiniowała pojęcie „bezczelność" na okładce magazynu, którą zamierzała „rozsadzić Internet". Dyskusja na temat, czy wyżej wymienione przypadki mogą mieć negatywny wpływ na społeczeństwo, byłaby w najlepszym przypadku zażarta.
W mediach mamy do czynienia z stereotypizacją i kreowaniem mijających się z prawdą przedstawień na szeroką skalę. Dotyka to płci, seksualności i konkretnych grup etnicznych. Naszą wspólną odpowiedzialnością jako odbiorców jest ciągłe badanie korelacji i zbiegów okoliczności. Musimy kontrolować to, czy pęd ku kreatywności nie zaprowadził kogoś w problematyczne rejony.

Matt Lambert to filmowiec i fotograf, który sprzeciwia się panującym obecnie konwencjom narosłym wokół sposobu przedstawiania jednostek przez media. W porównaniu do nich, jego prace są organiczne. Stanową prawdziwe odzwierciedlenie intymności, człowieczeństwa i płynnego charakteru seksualności. Dają też odbiorcy możliwość utożsamiania się z rzeczoną tematyką. Postanowiłem porozmawiać z nim o filmie, stronie wizualnej jego prac i o tym, czemu postanowił podważać status quo.

W jaki sposób wykorzystujesz film i fotografię, by odnieść się do konkretnych problemów istniejących w społeczeństwie?
Kiedy zacząłem eksplorować tematykę seksualności poprzez film, pragnąłem przede wszystkim przyglądać się konceptom, które nękały mnie w młodości. I dekonstruować je. Chodzi tu głównie o przemoc i seks. Gdy w Nowym Jorku nawiązałem kontakt z takimi artystami, jak Gio Black Peter, Bruce Labruce, Slava Mogutin i inni członkowie tamtejszej sceny, zobaczyłem jak powinno się tworzyć prace odzwierciedlające życie danej osoby bez zwracania uwagi na strach czy podziały. Kiedy przeprowadziłem się do Berlina, w mojej twórczości zaczęły się przewijać moje własne związki. I przez to stawała się bardziej ludzka, szczera i głęboka. Ludzie na to reagowali. Wtedy otworzyło to dialog pomiędzy tymi, których poruszyła treść moich prac i którzy uznali, że wypełniają one pomijaną wcześniej niszę. Ujmując najprościej: celem mojej działalności jest prezentować intymność.

Dlaczego uważasz, że w głównonurtowych mediach nie ma w ogóle intymności? W jaki sposób zawierasz intymność w swoich pracach?
Zacząłem szukać sposobów na przekazywanie osobistych doświadczeń. Na niektórych moich zdjęciach zobaczysz osoby, z którymi się związałem. Albo powstały one, kiedy przebywałem z ludźmi wchodzącymi w związek. Jeśli nie są to akurat fotografie z podtekstem seksualnym, są to wizerunki ludzi na których mi zależy i do których czuję pociąg w platonicznym sensie. Kiedy robię zdjęcie osobie, którą dopiero co poznałem, staram się znaleźć drogę ku zbudowaniu między nami takiego zaufania, jakie masz do kogoś kogo kochałeś. Zaś jeżeli chodzi o homoerotykę, to w świecie mody istnieje taka ohydna tendencja do fetyszyzacji młodych, heteroseksualnych mężczyzn. Dla mnie wulgarniejsza, niż pornografia. Jest tyle prac z udziałem gejów, które grają na ekstremach i kliszach tylko po to, by zszokować odbiorcę.

Czy uważasz, że właśnie dlatego o fotografii mody można by powiedzieć, że zachęca do tworzenia fałszywego obrazu seksualności i płci?
Nie chcę tutaj krytykować wszystkich fotografów mody. W tej branży działa wiele szczerych i wspaniałych dusz. Jednak jeśli chodzi o fotografię mody jako całość, to z pewnością w zdecydowanej większości znajdziemy w niej wątek eksploatacyjny i związany z oddaleniem emocjonalnym. Jest tyle osób, które nie mają nic do powiedzenia, a i tak tworzą własne treści. Nie mówię, że każde zdjęcie ma zmieniać świat. Albo posiadać przeobrażający społeczeństwo przekaz. Mimo to jeśli nie ma w nich żadnego tematu lub punktu skupienia, który oddziałuje bezpośrednio i szczerze na ich twórcę, to nie wiem po co oni w ogóle się za to biorą.

Skąd twoim zdaniem bierze się aspiracja, by zostać „fotografem mody"?
Cóż, wpływa na to fetyszyzacja marki i sławy. Mamy do czynienia z obniżaniem integralności treści na rzecz tego, ile zbierze lajków/wejść/obejrzeń. Potrzeba, by to platformy społecznościowe oceniały wartość twoich prac, może je rozwadniać. Twórcom brakuje własnej opinii i fotografują to, co według ich mniemania podoba się ludziom. Zbierają sobie marki, publikacje i celebrytów do portfolio. Rozumiem, że to biznes i musisz mieć portfolio, żeby przedstawić swój potencjał komercyjny. Ale potrzeba nam czegoś więcej, niż tylko stawania się niewolnikami tych kryteriów. Jeśli rozmawiamy o „filmie" w kontekście mody, to nie kręci się zbyt wielu prawdziwych filmów.

Czy sądzisz, że aspiracje, tematyka i idee są w całości dyktowane przez aktywność w mediach społecznościowych?
Dla mnie platformy społecznościowe były najbardziej nieocenionym narzędziem w przybliżaniu mojej twórczości masom. Pomogły mi nawet ulepszyć własne prace. I wypowiadać się w tematach, które najbardziej angażują odbiorców. Myślę więc, że istnieje wyraźna granica pomiędzy reagowaniem na publikę a reagowaniem na branżę.

Czy to właśnie publika nie dyktuje przypadkiem tego, co tworzy branża?
Wiem, to nieco wewnętrznie sprzeczna wypowiedź. Sądzę, że to co mam na myśli, to fakt że próbuję tworzyć treści, które są bardziej intymne. Kiedy tworzę scenę czy obraz, zawsze zwracam uwagę na emocjonalne doświadczenia każdego z indywidualnych odbiorców wypływające z mojej pracy.

Czy gdyby w prezentowanych treściach zwracałoby się uwagę na osobiste i emocjonalne doświadczenia, to mogłyby one w jakiś sposób wpłynąć na społeczeństwo?
Im intymniej prezentujesz dany temat, tym ciężej odbiorcy odciąć się od niego. Kiedy ludzi redukuje się do statusu stereotypów, to tak łatwo ograniczyć ich doświadczenia. Gdy kobiety ze świata mody fotografuje się bardziej jak istoty ludzkie, jest w tym siła pozwalająca na zmianę sposobu, w jaki postrzegają je młodzi mężczyźni. Od towaru do równej sobie osoby. To samo można powiedzieć o przedstawianiu homoseksualności w mediach. Przez ostatnie parę lat sytuacja powoli się odwraca, przynajmniej w Europie. Agencja modelingu TIAD (Tomorrow Is Another Day) zatrudnia kilku modeli będący zdeklarowanymi gejami. I wspiera ich osobowości oraz tożsamość.

Matt pracuje obecnie jako scenarzysta i reżyser. Rozwija koncepcję programu telewizyjnego i kręci go dla jednego z czołowych kanałów TV w USA. Pierwsza publikacja albumowa zawierająca jego prace fotograficzne ukaże się wiosną 2015 roku.

dielamb.com
@dielamb

Kredyty


Tekst: Lewis Firth
Tłumaczenie: Zuza Bień
Zdjęcia: Matt Lambert

Tagged:
Matt Lambert
Wywiady
Kultura