coco young odkrywa brzydką stronę piękna

Młoda fotografka obnaża próżność naszego pokolenia, zakochanego we własnym odbiciu.

tekst Tish Weinstock
|
22 Grudzień 2015, 2:35pm

Lustereczko powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy w świecie? Ludzie starali się uchwycić istotę piękna od czasu, gdy mityczny Narcyz gapił się w swoje odbicie: od teorii złotego podziału po utrzymujący się w środowisku modowym fetysz rozmiaru XS. Jakiś milion lajków później, nadal wpatrujemy się w swoje selfie, rozmyślając o tajemnicy prawdziwego piękna. Naprzeciw tym konwencjom wyszła fotografka Coco Young, która wykorzystała swoje doświadczenie w modelingu (była nawet muzą Ryana McGinleya), by stworzyć książkę „Vanity" („Próżność"), pokazującą nasze egocentryczne pokolenie. Rozmawiamy z Coco o mitach, muzach i sztuce.

Jako artystka, obnażasz mit piękna. Co interesuje cię w tym najbardziej?
Nie próbuję komentować zniekształconych standardów piękna. Bardziej interesują mnie czynniki, które wpływają te normy oraz reakcje społeczeństwa. Może się to odnosić nie tylko do ludzi, ale też do różnych towarów i całego świata. Co czyni iPhone'a 6 obiektem pożądania? Dlaczego wschody słońca są takie piękne? Dlaczego William Turner ciągle malował morze?

Jak na twoją twórczość wpłynęła przeszłość w modelingu?
Ta praca wprowadziła mnie do branży pełnej próżności, ale dzięki niej mogłam często podróżować. Miałam wiele czasu na rozmyślanie w różnych, nieznanych miejscach. Nie wydaje mi się, że moja twórczość ma jakiś bezpośredni związek z modą, ale na pewno odzwierciedla przekształcanie elementów życia w produkty kultury masowej. To, co przemysł modowy robi ze swoimi towarami, my dobrowolnie wyrządzamy sami sobie.Każdy musi mieć jakiś pomysł na siebie, stworzyć swój wizerunek. To fascynujące, szczególnie że każdy zupełnie inaczej postrzega obecnie panujące ideały. Niedawno sama miałam problem z własną tożsamością: przez ostatnie pięć lat w internecie nazywano mnie „muzą", tylko dlatego, że zapozowałam pewnemu malarzowi - wtedy nawet nie wiedziałam, że jest sławny. To etykietka, która prześladuje mnie do dziś, bez względu na to, co robię.

Czy jesteśmy próżnym pokoleniem?
Próżność jest naturalną cechą ludzką. Ale nasze pokolenie, dzięki technologii, może publicznie ją wyrażać, a społeczeństwo daje na to przyzwolenie.

Już w starożytności poszukiwano ideału piękna. Czy twoim zdaniem coś się od tamtej pory zmieniło?
Na pewno zmieniły się kanony piękna - według dzisiejszych standardów „Wenus z Urbino" Tycjana jest pulchna. A do tego te ideały są inne w różnych kulturach. Interesuje mnie głównie podważanie obecnego wyobrażenia perfekcji i odkrywanie, dlaczego stosujemy się do nierealnych norm. Na przykład, wymiary modelek z pokazów mody są dziś wyznacznikiem nienagannej sylwetki. Analizowałam techniki fotografii pokazów mody, które tworzą ten obraz. Takie zdjęcia są tworzone, by oglądać ich miniaturowe wersje w internecie. Chciałam oddzielić je od tej funkcji, powiększyć fotografie do naturalnych rozmiarów. To zadziwiające, ale w takiej postaci nie spełniają już swej pierwotnej funkcji i wyglądają dość strasznie. Ten „perfekcyjny" twór nie sprawdza się poza cyfrowym światem, tak samo, jak nasze selfies.

W swoich pracach skupiasz się głównie na kobietach. Czy myślisz, że próżność jest kobiecą cechą?
To ciekawe, że tak sądzisz, bo przecież sfotografowałam też wielu mężczyzn. Może w mojej książce jest więcej portretów kobiet, ale nie zrobiłam tego celowo. Myślę, że próżność jest cechą obu płci, to część człowieczeństwa. Chociaż, co ciekawe, to kobiety rzeczywiście częściej budują w internecie swój wizerunek, np. publikując zdjęcia na platformach społecznościowych. Nie do końca wiem, co o tym sądzić, bo ten medal ma dwie strony. Jedni zyskują pewność siebie, ale inni mogą uważać, że to poniżające.

Jakie znaczenie dla twojej pracy ma sztuka klasyczna?
Studiowałam historię sztuki na Uniwersytecie Columbia, dlatego moja edukacja opierała się głównie na sztuce klasycznej. Dorastałam w Marsylii, która została założona przez Greków ponad 2600 lat temu. Zawsze fascynowała mnie grecka i rzymska mitologia, większość dzieciństwa spędziłam, odwiedzając starożytne ruiny i nieustannie obcowałam ze sztuką klasyczną. Kilka miesięcy temu przeczytałam „Iliadę" i „Odyseję". Uderzyło mnie, jak bardzo uniwersalne prawdy zawarto w tych eposach. Odyseusz jest rozdarty pomiędzy sercem (przygody, podróże, poznawanie kobiet), a rozumem (powrót do żony i syna, wykonanie swojej powinności). W książce „Vanity" chciałam również zawrzeć ten dylemat, a za punkt wyjściowy wybrałam mit o Narcyzie. Jego rozum podpowiada mu, żeby nie przeglądał się w wodzie, bo jest zbyt piękny. Mimo to nie mógł się uprzeć i utopił się we własnym odbiciu. Można to przyrównać do egocentryzmu obecnego pokolenia.

Jakie znaczenie w twojej twórczości ma woda?
W micie o Narcyzie woda jest lustrem, pośrednikiem pomiędzy człowiekiem, a jego odbiciem. Ale to też źródło życia, którego ludzie potrzebują, by przetrwać. Do tego woda jest też produktem - butelkowanym, sprzedawanym i importowanym. W swojej pracy ukazałam ją jako coś pociągającego, ale zawarłam też jej kapitalistyczny obraz. To naturalny element życia, który powinien być dostępny za darmo, a nie sprzedawany w wymyślnych butelkach, podczas gdy niektóre kraje rozwijające się nie mają jej pod dostatkiem. W „Vanity" użyłam wody w formie produktu jako metafory autokreacji w przemyśle modowym i nie tylko.

Jak media społecznościowe zmieniły nasze postrzeganie piękna?
Media społecznościowe sprawiły, że piękno jest nieistotne. Jego iluzja jest naszym wspólnym sekretem: wszyscy gonimy za ideałem, chociaż wiemy, że on nie istnieje.

Czy w mediach społecznościowych pokazujemy lepszą wersję siebie?
Nie wydaje mi się. Wolę rozmawiać z ludźmi na żywo. Te platformy to idealny środek uspokajający, tłumiący nasz strach przed śmiercią. Fotografia zapewnia iluzję nieśmiertelności.

Masz jakieś plany na następny projekt?
Obecnie pracuję nad serią powiększonych, podświetlanych fotografii, zrobionych ze skanów skóry moich byłych kochanków oraz mojej. Architekt, Alan Plaukman, pomógł mi je przemienić w trójwymiarowe obrazy dzięki programowi Rhino. Celem jest stworzenie rzeźb o „idealnych" wymiarach (takich jak modelki z wybiegów), ale jednocześnie chcę w wysokiej rozdzielczości pokazać niedoskonałość skóry: pieprzyki, pory i wrastające włoski.

coco-young.com

Książka Coco Young, Vanity, wydana przez Bemojake, już w sprzedaży.

Przeczytaj też:
Fotografia Coco Captain
Kobiece ciało vs popkultura
Od Keiry Knightley do Kim Kardashian: celebrytki odzyskują dla nas kobiece ciało

Kredyty


Tekst: Tish Weinstock
Zdjęcia: © Coco Young

Tagged:
Kultura
coco young