walter van beirendonck wciąż śni na jawie

Gdy członek Antwerpskiej Szóstki upaja się popkulturą, polityką, muzyką i science fiction, jego kolekcje muszą wstrząsać oraz mieszać: i zmysłami, i duszą. Już przez trzy dekady – jako legenda za życia – Walter Van Beirendonck sezon po sezonie szokuje...

tekst Steve Salter
|
12 Listopad 2014, 10:00am

Ronald Stoops

Świat sztuki lepiej rozumiał, co chciałem powiedzieć w swoich kolekcjach. Dla branży mody byłem - i pewnie nadal jestem - dziwakiem, za którym trudno nadążyć.

Od tego, jak wyglądają twoje projekty, po sposób, w który je pokazujesz - twoja praca zawsze była bliska sztuce. Jak to zmieniało się przez lata?
Moja relacja ze sztuką zaczęła się bardzo spontanicznie: zawsze się nią interesowałem i współpracowałem z artystami. Lubię tę bliskość, gdy spotyka się dwóch twórców - to każdemu z nich dodaje skrzydeł. Ale przez długi czas większe uznanie miałem w świecie sztuki niż mody. Artystyczne dusze lepiej rozumiały, co chciałem powiedzieć w swoich kolekcjach, gdy dla branży byłem - i pewnie nadal jestem - dziwakiem, za którym trudno nadążyć.

Którzy artyści cię inspirują?
Moimi ulubieńcami od dawna są Paul McCarthy i Mike Kelley. Od kiedy pierwszy raz zobaczyłem ich prace, porwała mnie ta energia i siła. Zafascynowałem się niekonwencjonalnymi tematami i tym, jak o nich mówią. Zawsze jednak cieszę się, gdy mogę poznać nowych artystów ?' ostatnio bardzo spodobały mi się rzeźby Folkerta de Jonga. Wyrobiłem w sobie też zamiłowanie do sztuki spoza mojego świata. Uwielbiam surowe, szczere i bezpośrednie wizje Willema Van Genka, kolekcjonuję folkową sztukę z Węgier - Vankóné Dudás Juli jest jednym z moich faworytów.

Moda i sztuka coraz częściej się przenikają. Ale jak oddziałują na siebie?
Tym, co lubię w sztuce, jest wolność jej tworzenia - wyjątkowe podejście każdego twórcy - i dlatego motywuje mnie do pracy i myślenia o sobie jako artyście. Ale lubię rytm, w którym bije moda, i to, jak potrafi odzwierciedlać w sobie współczesny świat.

Dla wielu twoje projekty są czymś więcej niż ubraniami. Nazwałbyś je dziełami sztuki?
Opowiadam historie. Jako projektant mody tworzę kolekcje, które powinny się sprzedawać i nadawać do noszenia, ale wstawiam je w narrację, którą wypowiadam się tak samo, jak to robią artyści. Staram się czerpać najlepsze z obu światów, co często wymaga dużej odwagi i energii.


Opowiadam historie. Jako projektant mody tworzę kolekcje, które powinny się sprzedawać i nadawać do noszenia, ale wstawiam je w narrację, którą wypowiadam się tak samo, jak to robią artyści.

Jak myślisz, co zyskujesz dzięki każdej z obu dziedzin?
Wolność, żeby móc robić, co chcę. Wolność, żeby wyrażać się po swojemu. Wolność w byciu artystą i wolność w projektowaniu mody.

To już trzecie wydanie twojej książki. Co zainspirowało cię do prac nad Dream The World Awake?
Gdy zaczynałem nad nią pracować, ważne było dla mnie, żeby otworzyć przed odbiorcami mój świat. Pokazałem w niej siebie, najszczerzej jak to było możliwe, umieściłem w niej moje inspiracje i szkice. Na wystawę, która towarzyszyła promocji książki, przygotowałem ekspozycję przedmiotów, obrazów i dzieł sztuki, które obok moich projektów ilustrowały, jak pracuję. Wszystkie razem wprowadzały publiczność w mój sposób myślenia, pokazywały, jak tłumaczę inspiracje na swój język. Poza tym było mi bardzo miło, że kilku moich współpracowników napisało teksty o moich pracach. A archiwalna sesja Nicka Knighta stanowiła wisienkę na torcie! Książka wciąż się sprzedaje, nawet po zakończeniu wystawy. Cieszę się bardzo z tej trzeciej, zaktualizowanej, niebieskiej wersji!

Czy wybór i redagowanie materiałów wciąż jest dla ciebie trudne, czy z kolejnym wydaniem było jednak łatwiej?
Wybór zawsze jest ciężki, gdy masz tyle możliwości. Na szczęście towarzyszą mi cudowni przyjaciele - nad tym projektem blisko współpracowałem z Paulem Boudensem i Dirkiem Van Saenem, którzy pomogli mi podejmować decyzje.

Dream The World Awake zachęca do zastanowienia nad światem, w którym żyjemy. Jak pytania, które zadajesz w tej książce, zmieniły się od pierwszej edycji? Co teraz najbardziej cię niepokoi?
Jestem naprawdę przejęty tym, co dzieje się na świecie: mamy zbyt wiele problemów, agresji, wojen i rasizmu. Martwię się też o pszczoły i przyrodę. To dlatego staram się, by moda i moje kolekcje były nośnikiem, za pomocą którego mogę wyrażać swoje opinie na te tematy. Mam nadzieję, że nawet mój jeden mały głos coś zmieni.

Gdy zaczynałem pracować nad książką, ważne było dla mnie, żeby otworzyć przed odbiorcami mój świat.

Jakim projektem najbardziej się teraz ekscytujesz?
Bardzo ucieszyłem się na zaproszenie Dover Street Market. Na początku tygodni mody będę przygotowywać w ich siedzibach w Tokio, Nowym Jorku i Londynie instalacje z moim antyrasistowskim przesłaniem w trzech językach.

Prowokujesz i współtworzysz świat mody od ponad 30 lat. Co wciąż motywuje cię do pracy?
To dla mnie frajda! Każdego sezonu nie mogę się doczekać, aż opowiem nową historię.

Co chciałbyś opowiedzieć dzisiaj?
Poczekajcie do stycznia. Zobaczycie moją nową kolekcję!

Kredyty


Tekst: Steve Salter
Zdjęcie: Ronald Stoops
Połącz się ze światem i-D! Polub nas na Facebooku, śledź nas na Twitterze i Instagramie.

Tagged:
sztuka
Kultura
moda wywiady
dream the world awake
waltervanbeirendonck