rzuć wszystko i jedź do…

„Nowy Jork to już nie jest miasto dla artystów”, mówi Deanna Havas i tym samym wyraża głos całego pokolenia.

tekst Dean Kissick
|
28 Lipiec 2016, 8:05am

Nie masz bogatych rodziców? No to może jesteś konformistą, który ślepo podąża za trendami? Jeśli też nie, lepiej porzuć marzenia o byciu artystą w Nowym Jorku. Tak twierdzi Deanna Havas. Ma 26 doskonale i wie o czym mówi. Urodziła się i wychowała się w mieście, które zdawało się być mekką artystów z całego świata, skończyła szkołę artystyczną i ma na koncie liczne performensy, wernisaże i indywidualną wystawę. Jest jednak jeden haczyk: Deanna dokonała tego wszystkiego… w Szwajcarii. 

Gloco Loco w Marbriers 4

„Od artysty oczekuje się tu, że będzie jakimś anarcho-kapitalistycznym Indianę Jonesem, który ma 40 godzin wolnego czasu w tygodniu, zna się na PR-rze i tryska seksapilem", mówi Deanna o nowojorskim środowisku artystycznym. Sfrustrowana komercjalizacją współczesnej sztuki, Havas zdecydowała się na przeprowadzkę do mniej merkantylnego środowiska i przyjemniejszej aury Genewy, a jej sztuka znalazła szerokie grono odbiorców. Teraz może spełniać swoje marzenie: utrzymywać się ze sztuki. A przede wszystkim wreszcie głośno wyraziła coraz wyraźniej widoczne zjawisko: mit Nowego Jorku powoli blaknie. Może więc warto zmienić kierunek podbojów na Europę?

Dlaczego chcesz opuścić Nowy Jork?
Żeby pracować tutaj jako artysta, potrzebni są bogaci rodzice i sukces komercyjny - ja nie mam żadnej z tych rzeczy. Zdaje się, że Nowy Jork uczynił z Taylor Swift swoją ambasadorkę, żeby nam przypomnieć, że jedynie profesjonalne dzieci bankierów są tu mile widziane. To już nie jest miasto artystów.

Airplane Drawing

Jakim jest więc teraz miastem?
Ktoś opisał Nowy Jork jako „uboższą wersję Dubaju". Nigdy nie byłam w Dubaju. Cała branża oczywiście tu wciąż jest.

No i jak ci idzie?
Musisz działać kreatywnie dosłownie w każdym polu, aby znaleźć i utrzymać pracę - albo raczej: niepewne zatrudnienie na umowę o dzieło. Nawet ścieżka profesjonalna stała się o wiele bardziej spaczona. Jeżeli nie podejdziesz do życia w szorstki, pragmatyczny sposób, pozostaniesz na lodzie, bo w Stanach nie ma siatki bezpieczeństwa. Najlepsze, co mogę zrobić, to podkręcić swój narcyzm i zacząć odbierać swoją odmienność, jako zaletę.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Alas Me

Pogadajmy o twojej sztuce. Opowiedz o „Cosmic Barista".
„Cosmic Barista" było performensem z okazji premiery książki Hansa-Ulricha Obrista „Ways of Curating" w nowojorskim Swiss Institute. Homogenizacja kulturowa to jeden z problemów, jakie porusza w swoim tytule. Opisuje w niej także swoją miłość do kawy, przytaczając anegdotę o Honoriuszu Balzaku, jakoby miał pić ponad 50 filiżanek dziennie. Pamiętam artykuł, jaki ostatnio czytałam: naukowcy odkryli uśredniony kolor całego wszechświata. Był to jasny beż, który nazwali „kosmiczną latte". Oczywiście, musiałam podać ten kosmologiczny napój na wernisażu, nawet jeśli był nieco lżejszy niż zwykła kawa.

Jakie jest dziś zadanie artysty? Produkować przedmioty, czy usługi, a może jeszcze coś innego?
Nie jestem pewna, ale na pewno to coś innego niż dotychczas.

Airplane Drawing

Nad czym pracujesz teraz?
Nad funkcjonalnym obiektem na grupowy pokaz w listopadzie. Nie mogę o nim mówić, ponieważ kurator chce go utrzymać w tajemnicy. Będzie to obiekt do domu, z kategorii: dekoracyjne.

@deanna_havas

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Dean Kissick
Zdjęcia: Deanna Havas
Zdjęcie główne: Swiss Institute

Tagged:
Performance Art
Wywiady
nowy jork
Kultura
Artyści
Millenialsi
latte art
deanna havas
komercjalizacja
performens