Reklama

życie bez papierosów

Czy da się zerwać z nałogiem?

tekst Tom Rasmussen; tłumaczenie Patrycja Śmiechowska
|
04 Luty 2016, 4:05pm

Dlaczego zaczynamy palić papierosy? Powodów jest wiele. Może masz 15 lat i rodzice cię nie rozumieją, więc postanawiasz się zbuntować i sięgnąć po papierosy (oczywiście w tajemnicy). To jest to! Z każdym dymkiem puszczonym na tyłach szkoły albo w kiblu, jesteś krok bliżej niezależności i wyzwolenia. Poza tym Leonardo DiCaprio też palił w filmie „Romeo i Julia", więc gdy się w końcu spotkacie, będzie o czym pogadać.

Najpierw palisz dwa, potem dziesięć, a potem trzydzieści dziennie. Tak było ze mną: nigdy nie paliłem tylko towarzysko - jeśli nie spałem, to wdychałem rozkoszny aromat przez filtr.

Przez pierwsze kilka lat wszystko było w porządku, bo prawie każdy palił. Ale powoli znajomi zaczęli się wykruszać i rzucać. Zostałem sam, na wygnaniu - przez zakaz palenia w knajpach i klubach. Nie potrafiłem nawet dotrzymać swoich postanowień i stałem się okropnym, dorosłym nałogowcem, z których wcześniej się śmiałem. W wieku 24 lat okazało się, że sięgam po papierosy już prawie od dekady.

Nie dostrzegamy uzależnienia od nikotyny, bo mylimy ją z miłością do papierosów. Nie ma nic gorszego niż odpieranie ciągłych zarzutów i potępienia czegoś, co stanowi część twojej tożsamości. W końcu życie zmienia się w wojnę między nałogowcami i niepalącymi. Gdy ktoś bliski wytyka ci ten okropny nawyk, palisz jeszcze więcej, żeby się pocieszyć. Gdy krytykuje cię jakiś nieznajomy, stwierdzasz, że to idiota i tyran - jarasz więc na złość, to twój znak protestu i wolności. Nie jestem w stanie wyjaśnić tego uczucia komuś, kto nie był w szponach nałogu.

Wciąż byłem jeszcze młody i czułem się nieźle, mimo ciągłej zadyszki i świszczącego oddechu. Wiecznie miałem kaszel, który przerywa w pół zdania. Podobno jeden papieros skraca życie o około 7-10 minut. Brzmi strasznie, ale jak już się wszystko dokładnie wyliczy, to wcale nie jest aż tak źle: wypaliłem około 109 tysięcy papierosów, czyli straciłem 2 lata z hakiem. Było warto: wykituję, jak będę miał jakieś 79 lat, a nie 81. Co mi po tych dwóch ostatnich latach?

Wszystkie drogi prowadzą do palenia.

Ale czy na pewno? Siódmego listopada zeszłego roku o 3:45 nad ranem nie mogłem spać. Wstałem, żeby zapalić, ale - o zgrozo - nie miałem co. Żadnych kiepów ani resztek tytoniu na dnie kosza. Najbliższy sklep czynny całą dobę znajduje się 15 minut od mojego mieszkania. Pobiegłem tam o 4 rano, w piżamie i sandałach, mimo że lało jak z cebra. Kupiłem papierosy, zapaliłem i nagle nastąpił przełom. Przestałem dostrzegać dobre strony i zapomniałem, dlaczego w ogóle zacząłem.

Oczywiście potem paliłem jeszcze przez tydzień (warto było), ale 210 papierosów później czułem, że to tylko fizyczna potrzeba. Nie chciałem rzucać, ale nie chciałem też palić dalej. Zrozumiałem, że mam problem i nadszedł czas, żeby zakończyć ten toksyczny związek. Jak na wrachowaną sukę przystało, od razu odstawiłem. Bez żadnych sztuczek, aplikacji, które codziennie gratulują ucieczki przed rakiem albo liczą zaoszczędzone pieniądze (i tak je wydałem na nowe ciuchy). Pierwszy tydzień był koszmarny - ciągle wykrztuszałem obleśną czarną flegmę, a w nocy leżałem zlany potem. Dziąsła krwawiły przy szczotkowaniu, a na twarzy powychodziły mi czerwone plamy i mnóstwo pryszczy.

Wraz z upływem czasu, te objawy ustępowały - no może poza przybieraniem na wadze, które nie było chwilowe (ale to pewnie dlatego, że nie umiem sobie odmówić dokładki).

Po rzuceniu nałogu nawet moje wyidealizowane wspomnienia wyjątkowych papierosów zaczęły blaknąć. Czy naprawdę zakochałem się z papierosem w ręku? Czy seks był o wiele lepszy dzięki dymkowi po stosunku? Czy gdy było już po wszystkim, to mój wierny papieros pomógł osuszyć łzy? Okazało się, że nie. Przemyślałem sprawę i doszedłem do wniosku, że te wydarzenia były warte zapamiętania, bez względu na tytoń, nawet jeśli całe lata wydawały się nierozerwalnie powiązane z uzależnieniem od tych wstrętnych fajek niszczących płuca.

Chciałem być jak moi rockowi idole z lat 70., a że nie ciągnęło mnie do heroiny, zadowoliłem się papierosami, które były nieodłączną częścią mojej umęczonej artystycznej duszy: nawet gdy nie miałem pieniędzy na jedzenie, na tytoń zawsze coś się znalazło. Usunięcie tego białego patyczka z mojej tożsamości wydawało się równie trudne, jak oddzielenie składników upieczonego ciasta. Gdy przezwyciężyłem już uczucie, do zwalczenia pozostało mi jeszcze fizyczne uzależnienie. Papierosy są jak typowa porzucona eks, która wbija noże w plecy, w moje ciało, które teraz jest świątynią. Nie dam rady wejść po schodach bez zadyszki ani mówić bez kaszlu. To jego zemsta.

Zdałem sobie sprawę, że uzależnienie od nikotyny to duszący uścisk, który daje korzyści tylko jednej stronie: potentatom branży tytoniowej. Palacze są ofiarami gigantycznego komercyjnego reżimu, który wykorzystuje „wolność" i zamiłowanie do papierosów. Międzynarodowe korporacje zarabiają na grupie ludzi w sidłach nałogu. Ich rynki na zachodzie się kurczą (przez skutki palenia albo kampanie społeczne), dlatego skupiają się na innych miejscach: ostatnio na Pakistanie, Indonezji i Indiach. Tu na ich produkt nałożone są niższe podatki, ludzie mają mniejszy dostęp do opieki zdrowotnej i edukacji, nie istnieją też żadne prawa, decydujące kto może palić, a kto jednak nie powinien.

Cierpi też tylko jedna strona - sam palacz, uzależniony, zdyszany, wydający krocie... Słyszałem już tyle bezsensownych wymówek i usprawiedliwień nałogowców, a ci, którym udało się rzucić, podważają siłę związku z nikotyną - uważają, że to zwykły nałóg. Ale ja czułem się jak zakochany. Już się odkochałem, choć kto wie...? Na razie jestem uzależniony od oglądania występu Christiny Aguilery, który otworzył rozdanie nagród EMA w 2003 roku. I mam nadzieję, że tak zostanie.

Nikt nie może cię zmusić do rzucenia papierosów. Sam musisz z nimi zerwać, dla własnego dobra.

Przeczytaj też:
Abdul Kircher fotografuje to, o czym społeczeństwo nie chce rozmawiać
Czy artyści powinni brać narkotyki?
Mroczne zakątki seksu i dragów

Kredyty


Tekst: Tom Rasmussen
Zdjęcie: Michael Ocampo
Tłumaczenie: Patrycja Śmiechowska

Tagged:
papierosy
Nikotyna
Tytoń
nałóg