dlaczego #freethenipple przyciąga głównie męskich odbiorców?

Okazało się, że 71% internautów otwierających hasztag to mężczyźni.

tekst Tish Weinstock
|
19 Listopad 2015, 3:59pm

Ruch #freethenipple nie tylko zawładnął mediami społecznościowymi i wywołał globalną debatę - przyciągnął zarówno zwykłe dziewczyny, jak i gwiazdy mające duży wpływ na społeczeństwo (chociażby Miley Cyrus, Carę Delevingne i Lenę Dunham), ale spotkał się również ze sprzeciwem. Tak, był parodiowany, czy krytykowany nawet wewnątrz środowiska feministycznego. Od początku z zainteresowaniem śledziliśmy rozwój wypadków i szybko stało się jasne, że ruch zarówno wpływa na ludzi, jak i tworzy podziały. Każda wzmianka prowokuje dyskusję na stronach i-D.

Niewiele tekstów wywołało aż taką burzę jak materiał o islandzkich feministkach. Zarówno na stronie i-D, jak i w mediach społecznościowych ścierały się dwa fronty: internetowych trolli i ludzi, którzy wspierali całą akcję. Pojawiły się komentarze pełne uprzedzeń wobec kobiet, a także zbiorowy głos nawołujący o zmianę. Kiedy spory trwały, postanowiliśmy sprawdzić, kim są czytelnicy tekstów oznaczonych hasztagiem #freethenipple. Wynik trochę nas zaskoczył: okazało się, że tylko 29% z nich to kobiety.

To znacząca zmiana, biorąc pod uwagę, że na 100 czytelników i-D przypada średnio 60 kobiet i 40 mężczyzn - nie mówiąc już o tym, że „free the nipple" to ruch skupiający się na kobietach. Kim byli ci faceci i czemu byli zainteresowani tymi tekstami? Przyciągnęła ich możliwość gapienia się na sutki, czy byli naprawdę zaangażowani w sprawę i chcieli przekazać wiadomość dalej? Jeżeli nie dla siebie, to dla swoich mam, sióstr, córek, wnuczek czy przyjaciółek. Mamy nadzieję, że to drugie, ale po fali wściekłych i ignoranckich komentarzy, przez którą musieliśmy się przebić, obawiamy się, że zwyczajnie dodali materiał o sutkach do nieskończonej ilości stron z gołymi dziewczynami, wpisując się w seksistowskie zachowania, których doświadczamy na co dzień.

Rok po pojawieniu się ruchu i milion hasztagów później, co sądzicie o #FreeTheNipple? To hasztagowa przesada, czy punkt skupiający feministyczną wściekłość? Czy pokazanie sutków może je naprawdę wyzwolić? Czy #freethenipple rzuciło tylko przezroczystą woalkę na codzienny seksizm, który miało zwalczać? Dołączcie do dyskusji!

Przeczytaj też:
#freethenipple jest już wszędzie, a my staramy się przybliżyć jego historię.
Sutkowa kontrowersja.
Czemu Instagramowi przeszkadza miesiączka?

Tagged:
freethenipple
Free the Nipple