shura: dream-popowa królowa

Piosenkarka i producentka opowiedziała nam o trasie koncertowej, kotach i walce z Justinem Bieberem.

tekst Francesca Dunn
|
23 Listopad 2016, 12:02pm

Od kiedy Shura przekonała swoich znajomych, żeby całowali się przed kamerami w jej viralowym wideo do cudnego debiutu „Touch", artystka znajduje się na naszej liście ulubionych artystów. Po „Touch" przyszedł czas na „Indecision", „White Light" i genialną współpracę z młodym producentem, Mura Masa, która przenosi jej wokal w stylu młodej Madonny wprost do Japonii dzięki potężnej dawce fletów, smyczków i kalimby. Pomiędzy raczeniem fanów zdjęciami ze słonecznego Los Angeles, a występami na światowej trasie koncertowej, Shura wpadła do rodzinnego Londynu, by dać czadu na imprezie Calvin Klein Jeans, zorganizowanej we współpracy z Tinderem.

Dopiero co przyleciałaś z Los Angeles!
Tak, wczoraj wieczorem. Rano wstałam i poszłam na trening. Możliwe, że później wejdę na scenę i będę chciała po prostu umrzeć.

O nie, tylko nie na scenie...
Staram się tego nie robić. Za każdym razem.

Czy jesteś fanką stylu życia panującego w Los Angeles?
Podoba mi się, że łatwo dbać tam o zdrowie i aktywność fizyczną. Wszyscy wstają o 5 rano, idą na piesze wycieczki, jedzą jarmuż i piją świeże soki... A pogoda jest tak wspaniała, że aż chce się to robić! [W Anglii] uciekamy przed deszczem i nic nam się nie chce. Chciałabym mieszkać w Los Angeles przez 6 miesięcy w roku, ale brakowałoby mi tak angielskich rzeczy, jak picie herbaty i rozmawianie z ludźmi, którzy nie traktują mnie jak ufoludka. To przez drobiazgi, jak np. sposób, w jaki wymawiam słowo „raspberry" (malina). Poprosiłam ostatnio o coś bez malin, bo jestem na nie uczulona, a oni na to: „Co...? Aaa, Rasss-berries". Były moimi ulubionymi owocami i uczuliłam się na nie dopiero w zeszłym roku — pewnie dlatego, że zjadłam ich już zbyt wiele. To takie smutne. Osiągnęłam punkt nasycenia.

Widziałam ostatnio twoje zdjęcie z kampanii #mycalvins, na którym jesteś nieźle umięśniona...
O tak, to przez moje ćwiczenia! A tak poważnie, to naprawdę ciężko jest utrzymać formę w trakcie trasy koncertowej — całymi dniami siedzi się w furgonetce i wcina jedzenie ze stacji benzynowych. Kiedyś grałam w piłkę nożną dla Man City i w hokeja dla północnej Anglii. Uwielbiam być w formie. Chociaż nie jestem tak wyrzeźbiona, jak na tym zdjęciu... jeszcze. W zasadzie ta fotka jest trochę straszna, ale była zbyt dobra, żeby jej nie wrzucić na Insta.

To bardzo atrakcyjne zdjęcie.
Tak, wyobrażam sobie, że wielu ludzi nieco zaskoczyło.

Jak myślisz, kto wygrałby bójkę: ty czy Bieber?
Wiesz co, wydaje mi się, że Justin nie chciałby się posiniaczyć, więc może bym wygrała. Jestem dość zadziorna i potrafię grać nieczysto. Gryzłabym i szczypała. Nie chcę się bić z Bieberem, ale to byłoby całkiem zabawne. Może założylibyśmy sumo kostiumy...

To byłoby przezabawne. Gotowy przepis na teledysk!
Wyobraźcie sobie, gdybym przebrała Justina w taki kombinezon! Viralowy hit murowany.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Twój kawałek „Love For That" z Mura Masa jest świetny!
Od dawna byłam jego wielką fanką. Okazało się, że on też lubi moją muzykę. Nie mieliśmy żadnego planu, po prostu przyszedł do mojego domu, kotki biegały dookoła, a my bawiliśmy się syntetyzatorem. Nazajutrz mieliśmy już pomysł i spędziliśmy kolejny dzień, nagrywając wokale. Czasem można pracować z geniuszem i nie czuć muzycznej chemii, ale z nim było mi bardzo łatwo.

Cieszę się, że stworzyliście piosenkę na żywo, a nie przez emaile.
Tak. Nagrywałam już piosenki w ten sposób, ale pisanie tekstu samotnie jest dosyć nudne i smutne. Chcę być na miejscu, gdy ktoś wymyśla akordy, bo bez tego ciężko jest wczuć się w czyjś klimat. Muzyka powinna powstawać w ramach współpracy, wstrzeliwania się w to, co myśli druga osoba.

Wspomniałaś o kotkach... Kto się nimi zajmuje, gdy wyjeżdżasz w trasę?
Mój brat bliźniak, mieszkamy razem. Bardzo za nimi tęsknię, ale przeważnie codziennie wysyła mi zdjęcie, na którym np. Winnie ziewa albo Flump robi z siebie debila. Kotki są przesłodkie, ale jednocześnie są bardzo upierdliwe. Trzeba bardzo na nie uważać, żeby nie zginęły. Wiele razy prawie je zdeptałam.

Które konta na Instagramie najbardziej lubisz?
Chyba NASA. Obserwuję NASA, wrzucają mnóstwo niesamowitych zdjęć kosmosu. National Geographic też jest super.

A ja marnowałam swoje serduszka na muzyków!
Wcale nie marnowałaś!

Widzieliśmy, że w Los Angeles zrobiłaś sobie nowy tatuaż.
Tak, bolało jak cholera. Podobno wszyscy wiedzą, że tatuowanie nadgarstków jest dość bolesne, ale nie pomyślałam o tym. Wpadłam na to, gdy było za późno, a moją twarz wykrzywiał grymas. Mam już trzy tatuaże, ale ten chciałam od dawna. Postanowiłam pójść do salonu Shamrock na Sunset Boulevard, bo pomyślałam, że chciałabym kiedyś opowiadać o tym wnukom. Tak na wypadek, gdyby zapomniały, że kiedyś byłam fajna.

@weareshura

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Francesca Dunn
Zdjęcia: Vicky Grout
Włosy i makijaż: Amanda Bell przy użyciu produktów Pixi
Wszystkie ubrania: Calvin Klein Jeans

Tagged:
Shura
Calvin Klein
muzyka wywiady
muzyka wywiad