drag, handpoke i miłość

Poem Baker tworzy szczere portrety kreatywnych ludzi ze swojego otoczenia: od przyjaciół po nagie pary

tekst André-Naquian Wheeler
|
18 Październik 2017, 11:37am

Fotografka Poem Baker ma oko do ciekawych ludzi. Jej bohaterowie są niezwykli: wydziarani, queerowi i pijani życiem. W cyklu „Hymns From the Bedroom" Poem wkroczyła do sypialni młodych i kreatywnych znajomych, żeby uwiecznić ich wyjątkową tożsamość. Baker po mistrzowsku pokazuje śmiałość, niezwykłą wyobraźnię i szczerość młodego pokolenia przez zdjęcia roześmianych, zakochanych nastolatków. Na jednym z najbardziej zapadających w pamięć zdjęć, para przytula się w łóżku, mężczyźni patrzą prosto w kamerę z zabójczą pewnością siebie.

„Bohaterowie wpuścili mnie do swojego świata", Poem mówi o swoich modelach, którzy tworzą ciekawa mieszankę przyjaciół i przypadkowo spotkanych ludzi. „Byli gotowi na szczere i intymne sesje". Baker przez pięć lat fotografowała te same osoby — stworzyła wizualny pamiętnik, pokazujący „ich życie, problemy i związki". Jej fascynujące zdjęcia przedstawiają moment, w którym ostatecznie kształtuje kształtują się osobowości. „Ten projekt zmienił mnie jako fotografkę", mówi. „Jedną z najważniejszych rzeczy, jakich się nauczyłam, jest wyzbycie się wstydu, uczucia skrępowania. Postaw na szczerość i otwartość, a zrobisz najlepsze zdjęcia".

Która sesja najbardziej cię poruszyła?
Muszę powiedzieć, że sesja z samochodowej wyprawy po Stanach Zjednoczonych. Byłam w hotelu w San Francisco z moją przyjaciółką z Sydney, Stef, oraz jej ówczesną dziewczyną, która była striptizerką z Brooklynu. Przechodziły trudne momenty, gdy zrobiłam im zdjęcie. Były w związku od roku ale musiały się rozstać przez problemy z wizą. Siedziały w pokoju i zaprosiły mnie do siebie z aparatem, chciały mieć pamiątkę — kameralne zdjęcia. Uchwyciłam przepiękną, pełną bliskości chwilę. To jedna z moich ulubionych sesji.

Jak poznajesz bohaterów?
Czasem na ulicy lub imprezie, często przez znajomych… W zasadzie wszędzie! Raz nawet poznałam kogoś w banku! Mam chyba dobre oko do odnajdywania osób, które mają w sobie coś niezwykłego.

Jak zaczęła się twoja przygoda z fotografią?
Przez kilka lat pracowałam w teatrze, ale męczyło mnie, że zdarzało się to tylko sporadycznie i nie mogłam działać kreatywnie zawsze, kiedy chciałam. Wtedy zajęłam się fotografią i pomyślałam: „Tak, to jest to". To było jakieś sześć lat temu.

Bardzo spodobało mi się, że fotografia dała mi możliwość natychmiastowej realizacji, w dzień i w nocy. Mogłam wyjść i zrobić coś zupełnie sama, bez udziału innych. Pokochałam też sposób, w jaki umożliwiło mi to poznawanie nowych, wyjątkowych ludzi, z którymi inaczej nawet bym nie zamieniła słowa.

Na jakim sprzęcie pracujesz? Wolisz aparaty cyfrowe czy analogowe?
Robię zdjęcia Canonem 5D, ale ostatnio zaczęłam eksperymentować i bawić się innymi aparatami. Teraz jaram się aparatami kompaktowymi. Mam Contaxa T2 35mm i Yashicę T5. Chciałam coś mieszczącego się w kieszeni, co mogę nosić zawsze przy sobie. Sądzę, że klisza jest o wiele bardziej pociągająca — ma w sobie coś, czego cyfrówki wciąż nie potrafią naśladować.

Jak wpłynęła na ciebie scena kreatywna Londynu?
Kocham tu mieszkać! Chyba byłoby mi ciężko robić takie zdjęcia w innym mieście. Londyn dodał mi odwagi, by działać według własnych zasad.

Nad jakimi projektami teraz pracujesz?
Mam wielu kreatywnych przyjaciół, którzy urządzają imprezy w magazynach i rejwy w skłotach — chcę ich sfotografować. Ostatnio zrobiłam też sesję z gotami — mam nadzieję, że uda mi się lepiej poznać tę subkulturę.

Tagged:
Poem Baker
hymns from the bedroom