kadr z klipu „Mouth Mantra”

wirtualny trip z björk

Jeszcze przed otwarciem obejrzałam wystawę Björk Digital. Oto czego możecie się spodziewać.

tekst Milena Liebe
|
03 Październik 2017, 11:51am

kadr z klipu „Mouth Mantra”

Björk twierdzi, że wirtualna rzeczywistość może być bardziej intymna niż prawdziwy świat – potwierdza to jej interaktywna wystawa, która właśnie otworzyła 11. edycję Art&Fashion Forum by Grażyna Kulczyk.

Islandzka kosmitka od zawsze nas zaskakuje – ikoniczne stroje od Alexandra McQueena, maski tworzone przez artystę Jamesa Merry'ego, jej wieloletniego przyjaciela i asystenta, miłość robotów w teledysku do piosenki „All Is Full of Love" z 1997 roku. Björk idzie z duchem czasu i mimo swojej niechęci do mediów społecznościowych, o której często wspomina, chce nas porwać, w jak się okazuje – wyzwalający świat wirtualnej rzeczywistości.

Wystawę rozpoczyna pokaz teledysków Björk w sali kinowej przypominającej islandzką jaskinię, która jest pierwszym przystankiem podróży po jej świecie. Oglądanie klipów, które artystka tworzyła na przestrzeni lat, pomaga mi lepiej zrozumieć kolejne etapy wystawy – filmy z płyty „Vulnicura".

Ważną częścią Björk Digital jest specjalny seans wideo do piosenki „Black Lake" wyreżyserowany w dwóch różnych wersjach przez Amerykanina Thomasa Huanga.
Poruszający kawałek opowiada o rozpadzie związku artystki z Matthew Barneyem. Björk nakręciła go na Islandii w niezwykłej przestrzeni mrocznych wzgórz i ciemnych jaskiń należących do jej brata.

10-minutowy film został zrealizowany we współpracy z nowojorską MoMĄ. Na sali znajduje się 51 głośników, całość zaprojektował Marco Perry, realizator dźwięku współpracujący z takimi gwiazdami, jak Depeche Mode czy Massive Attack. Żeby lepiej zrozumieć moc potężnego soundsystemu, najlepiej chodzić po całej sali, każdy dźwięk potęguje emocjonalność intymnej historii, którą chce nam opowiedzieć Björk. Jak mówi sam reżyser – „Chodziło o zdjęcie z tego wszelkich warstw i przedstawienie czegoś całkowicie nagiego. W istocie przed moją kamerą Björk nie próbowała grać. Gdy widzicie, że uderza w siebie i płacze, to uwierzcie – naprawdę uderzała się i płakała. Realizując 'Black Lake' czułem się, jakbym kręcił dokument. Wydawało mi się, że dokumentowałem wszystkie emocje, które wokalistka dusiła w sobie od półtora roku. To, że mogłem być tam z nią – o piątej rano, wystawiony na przeraźliwe zimno – jest dla mnie ogromnym zaszczytem".

Kolejne etapy Björk Digital to teledyski, do których muszę założyć słuchawki i specjalne gogle do przebywania w wirtualnej rzeczywistości. Oglądam „Stonemilker" – pierwszy utwór z albumu „Vulnicura", nagrany na islandzkiej plaży w 360 stopniach i „Mouth Mantra" w reżyserii Jesse'ego Kandy, przez chwilę mogę schować się w ustach artystki.

Mimo że zakładając ten futurystyczny sprzęt, czuję się trochę nieswojo, wejście w wirtualny świat pozwala mi na prawdziwe przeżywanie danego momentu. Zamknięta w VR nie zrobię selfie ani nie nakręcę snapa, jestem tu i teraz.

Björk, realizując wystawę, podkreślała, że technologia jest dla niej tylko narzędziem. Porównując ją do odkrycia ognia przez jaskiniowców, odnosi się do dwojakiej natury dobra i zła, które potencjalnie może wyrządzić. Björk Digital z pewnością pokazuje tę jasną stronę najnowszej technologii, zachęcam was, żebyście przekonali się o tym sami.


Wystawę Björk Digital możecie oglądać w Poznaniu do 31 października.

Tagged:
bjork
bjork digital
grażyna kulczyk
Art&Fashion Forum