leeta harding, królowa estetyki lat 2000.

Pędzące w zabójczym tempie życie fotografki, o którym wcześniej marzyła, musiało szybko zwolnić, gdy usłyszała od lekarza diagnozę. Teraz Leeta Harding powraca z nowymi pracami i nową perspektywą.

tekst Rory Satran
|
22 Sierpień 2017, 12:32pm

Artykuł pierwotnie ukazał się w amerykańskim wydaniu i-D.

Na początku lat 2000. Leeta Harding fotografowała na okładki magazynów takie gwiazdy, jak Scarlett Johansson i Kathleen Hanna oraz swoich idoli, np. Juergena Tellera i Helmuta Newtona. Pomogła zarówno uchwycić, jak i ukształtować stronę wizualną pewnej ery, energię kreatywnego centrum Nowego Jorku — świata zamieszkiwanego przez Sonic Youth, markę Marc by Marc Jacobs, magazyn Index oraz gwiazdy świata sztuki. Była u szczytu świetlanej kariery i organizowała wystawę indywidualną we Włoszech, gdy odebrała telefon od lekarza i dowiedziała się, że miała raka szyjki macicy. Później, na stole operacyjnym, otarła się o śmierć i zobaczyła swoje ciało z góry. Wtedy też spojrzała na swe życie z nowej perspektywy.

„Pomyślałam wtedy: 'Co do diabła… Dobra. Muszę się z tym uporać' i wszystko się wtedy zatrzymało. Zwróciłam się w stronę swojego wnętrza".

Scarlett Johansson. Zdjęcie: Leeta Harding

Pędzące w zabójczym tempie życie fotografki, o którym wcześniej marzyła, musiało szybko zwolnić. Zaledwie kilka lat przed diagnozą Leeta przyjechała do Nowego Jorku z Vancouver, gdzie uciekła ze szkoły artystycznej. To było w 1996 roku, a świat fotografii artystycznej był zdominowany przez mężczyzn. „Nie było zbyt wiele miejsca dla kobiet", wspomina. „Chciałam podróżować i poznawać ludzi". Właśnie w tym Leeta jest dobra: w poznawaniu ludzi.

W ciągu pierwszego roku po przeprowadzce poznała Wolfganga Tillmansa podczas premiery jego fotoksiążki w nieistniejącym już Art Market na Grand Street. Przez Tillmansa zapoznała się z artystą i założycielem magazynu Index, Peterem Halleyem. Podrzuciła mu swoje portfolio i po paru godzinach została zaproszona do zrobienia sesji okładkowej — pierwszej z wielu. Wkrótce fotografowała również dla Vice (np. „The Vice Guide to Eating Pussy") i robiła sesje modowe do magazynów dla nastolatek.

Kathleen Hanna na okładce Indexu. Zdjęcie: Leeta Harding

Już wtedy jej prace skupiały się na portretach, głównie jej przyjaciół, skejtów i nastolatek. Korzystała z kolorowego tła i lekko prześwietlonych filmów, co świetnie oddawało jaskrawą, lekko dziecinną estetykę rejwów z lat 90.

To nie był przypadek. Często wychodziła z domu i słuchała muzyki, której klimatem nasiąknięte były jej zdjęcia. „To było bardzo wyzwalające dla młodych kobiet", mówi o tamtych czasach. „Widziałam na rejwach dziewczyny wyglądające jak dzieci, z wysoko związanymi, dwoma kucykami. Uwielbiam ich kolorystykę. Kocham jaskrawe kolory i kolorowe filtry na światła. Słuchałam wtedy ambient techno i robiłam w klubach instalacje z obrazami na projektorach".

Kolorowy wszechświat koszulek Milk Fed Sofii Coppoli i grafik Mike'a Millsa nie był jej obcy. Jej mama, również fotografka, korzystała z tej samej palety barw podstawowych kilka dekad wcześniej. „Gdy dorastałam, patrzyłam na rodzinne zdjęcia mojej mamy, pokazujące amerykańskie życie w latach 40. i 50., w których kobiety nosiły wysokie obcasy i malowały usta na czerwono", wspomina. „To były początki kolorowych filmów Kodaka. Od razu przenosiłam się do innej ery. Pracowała dla Pendleton Woolen Mills i podróżowała po całych Stanach Zjednoczonych, gdzie robiła zdjęcia w średnim formacie (120) i kręciła filmy na taśmie Super 8. Jej świat już w dzieciństwie był dla mnie magiczny, ale dopiero w szkole artystycznej zrozumiałam, że jej fotografie ukształtowały sposób, w jaki postrzegam świat".

Zdjęcia Leety są bezpośrednie, pokazują prawdziwą więź między nią a jej modelami. Pierwszą okładką Indexu, jaką wykonała, był marzycielski portret marzycielskiej portrecistki Elizabeth Peyton. Na zdjęciu artystka leży na futrzanych poduszkach w odcieniach różu i błękitu — nastoletnia sielanka przypomina jeden z jej wielu obrazów. Leeta mówi: „Poprosiłam ją, żeby się położyła i powiedziałam do siebie na głos: 'To powinno znaleźć się na okładce. Pora, żeby na okładce niezależnego magazynu pojawiła się kobieta artystka'. I faktycznie, zdjęcie trafiło na okładkę".

Elizabeth Peyton na okładce Indexu. Zdjęcie: Leeta Harding

Leeta lubi fotografować w pojedynkę. To przypadkowa zaleta pracy dla niezależnych magazynów, które nie mają wielkich budżetów na sesje. „Praca jeden na jeden jest dla mnie bardzo ważna, bo wtedy nie ma zbędnego pieprzenia", mówi. Gdy fotografowała nastoletnią Scarlett Johansson, również działały samotnie. Leeta spędziła też cały dzień w wiejskiej posiadłości Juergena Tellera, robiąc mu zdjęcia podczas urodzin jego córki, Loli. Harding nie denerwuje się przy gwiazdach i swoich idolach (poza jednym wyjątkiem: Helmutem Newtonem).

Patricia Arquette na okładce Indexu. Zdjęcie: Leeta Harding

Czasami utrzymuje kontakt ze swoimi modelkami. Na potrzeby kultowego już zdjęcia Kathleen Hanny dla Indexu, na którym Kathleen ma na sobie czerwony sweter i pozuje na niebieskim tle, Leeta postanowiła zająć się też stylizacją włosów i makijażem riot grrrl. Kathleen widocznie bardzo ją zainspirowała, ponieważ fotografowała ją raz za razem, dla Spin i New York. Kiedy znowu spotkała ją w Karolinie Północnej, wspomina, że Kathleen powiedziała: „Muszę przyznać, że ten uśmiech, który kazałaś mi zrobić — no wiesz, ten półuśmiech — stał się moją ulubioną pozą i ciągle jej używam". „Myślę, że pomogłam jej dostrzec własną twarz", mówi uradowanaLeeta.

Juergen Teller na okładce Indexu. Zdjęcie: Leeta Harding

Podczas okresu fotografowania największych ikon ery Leeta nagle zachorowała, co zmusiło ją do przemyślenia swojego życia. Była w Turynie, przygotowując wystawę ze swoimi zdjęciami w galerii InArco w 2003 roku, kiedy zadzwoniła jej asystentka i przekazała jej niepokojącą wiadomość od jej ginekologa. Miesiąc później zdiagnozowano u niej raka szyjki macicy. Po operacji i wspomnianym doświadczeniu tego, jak kruche jest ludzkie życie, artystka wyjechała z Nowego Jorku i wyruszyła w podróż po Stanach ze swoim aparatem.

„To doświadczenie sprawiło, że zaczęłam rozmyślać nad tym, co robię, co zamierzam osiągnąć i co jest sensem mojej pracy", mówi artystka. „Zdałam sobie sprawę, że kultura magazynów jest bardzo krótkotrwała i zaczęłam myśleć o życiu w całkiem inny sposób. Chciałam je spowolnić. Wszystko zawsze działo się tak szybko. Jeśli leciałam do Paryża, czy Rzymu, nie mogłam nawet pozwiedzać i nacieszyć się tymi pięknymi miastami. Nie mogłam nawet sobie pochodzić, ponieważ mój grafik był tak napięty".

Więc tak po prostu wyjechała, żeby wieść nowe, spontaniczne życie. Chciała sfotografować miejsca związane z amerykańską historią, które widziała na zdjęciach Stephena Shore'a i Williama Egglestona. W międzyczasie się zakochała, a z pomocą surogatki na świat przyszło jej dziecko. Osadziła się w Karolinie Północnej i odnowiła stary dom. Fotografia wciąż jej towarzyszyła. „Zabierałam ze sobą aparat i robiłam zdjęcia rozpadających się farm albo starych salonów piękności", wspomina. „Kiedy tam jeździłam, miałam uczucie, jakbym obserwowała sceny z filmów: kobieta z różowymi wałkami na głowie ubrana w jasnozielony szlafrok zabierała listy ze skrzynki pocztowej przy drodze a postać w kwiecistej sukni rozwieszała pranie w upalny dzień lata".

Zdjęcie: Leeta Harding

Zaczęła ponownie brać fotografię na poważnie, robiąc portrety młodym kobietom z okolicy. W jej serii „Southern Cultures, Southern Sites" w galerii Virginia Museum of Fine Art, artystka sfotografowała młode kobiety różnych ras ubrane w vintage'owe stroje na tle historycznych, rozpadających się miejscówek w okolicach, które były kiedyś Skonfederowanymi Stanami Ameryki. Obecnie jesteśmy świadkami prawdziwej debaty na temat tego, kto może opowiadać historie czarnej ludności, jednak Leeta podeszła do projektu w przemyślany sposób i spędziła ze swoimi modelkami wiele czasu na zasadzie wymiany. „Byłam bardzo świadoma historycznego aspektu fotografii dokumentalnej na południu USA, dotyczącej łamania praw człowieka i ubóstwa, więc stworzyłam dla każdej dziewczyny rolę i powiedziałem im, że są ucieleśnieniem piękna, gracji, dostojności i kobiecej siły".

Po wielu latach na południu Leeta wraz ze swoją rodziną przeprowadziła się z powrotem w okolice Nowego Jorku, zamieniając wielkie miasto na podmiejskie New Jersey. Ostatnio odwiedziła Włochy, że sfotografować rodzinę Missoni, a także Nashville, żeby zrobić zdjęcia wschodzącej gwieździe country, Lillie Mae. Jednak tym razem kieruje się ona tym, co mówi jej serce.

Rozmowa z Leetą jest trochę jak rozmowa z kimś, kto zatrzymał się w czasie i dalej żyje na początku lat 2000. Jest pełna energii i wydaje się zachwycona stanem obecnej fotografii. Jest też uzależniona od Instagrama (jak większość z nas) i kocha nowe inspiracje, które znajduje online: „Świat się rozwinął wraz z Instagramem, dzięki czemu pojawiło się wielu wspaniałych fotografów i fotografek. Moim zdaniem jedną z najlepszych młodych fotografek, która jest bardzo znana i rozchwytywana, jest Petra Collins". Leeta chce przeprowadzić wywiad i sfotografować Petrę, która może zawdzięcza więcej, niż jej się wydaje kobiecie które tak kolorowo ujęła istotę nowojorskich riot grrrls.

Leeta w fotobudce


Przeczytaj też: