8 dziwnych japońskich produktów urodowych

Jeśli podziwialiście urodę Azjatek, dowiedzcie się, jakie jest jej źródło.

|
sie 30 2017, 2:20pm

Zdjęcie: Jayga Ryan

Artykuł pierwotnie ukazał się w brytyjskim wydaniu i-D.

Parę tygodni temu poleciałam do Japonii, by robić make-up dla pewnego rapera – nie będę rzucać nazwiskami – ale gdy tylko stanęłam na płycie tokijskiego lotniska, dowiedziałam się, że zlecenie odwołano. To była wielka wtopa, ale ponieważ nigdy wcześniej nie byłam w Japonii (a zawsze chciałam), postanowiłam zostać i wyciągnąć z sytuacji coś pozytywnego.

Działam w branży od lat i nasłuchałam się mnóstwo o azjatyckiej scenie produktów urodowych. Oczywiście miałam więc mnóstwo oczekiwań co do tego, co dostanę w swoje ręce — ale zdecydowanie nie byłam przygotowana na to, co zastałam.

Ludzie w Japonii mają obsesję na punkcie urody. Nieważne w której części Tokio jesteś, zawsze znajdziesz w najbliższej okolicy sklep z kosmetykami albo aptekę, których półki wypełniają eksperymentalne produkty, narzędzia i kuracje. Sama poczułam się przytłoczona takim wyborem i zniknęłam w sklepach na długie godziny, próbując przetłumaczyć nazwę każdego produktu oraz korzyści, które przyniesie skórze. Od razu się zakochałam.

Scena produktów do twarzy w Tokio jest znacznie bardziej rozwinięta od naszej (wydaje się, że cała Azja stoi pięć lat przed nami w kwestiach badań nad urodą) i widać to na każdym kroku w tamtejszych sklepach. Weźmy jako przykład ich maski ze śluzu ślimaka, które zawierają prawdziwą wydzielinę, stosowane by poprawić fakturę skóry naturalnymi składnikami odżywczymi, kwasem hialuronowym i peptydami miedzi.

W dzisiejszym społeczeństwie, dręczonym obsesją na punkcie selfie, nie dziwi, że niektórzy ludzie nie cofną się przed niczym, by zmienić wygląd swojej twarzy, ale zszokowało mnie jak wiele nietypowych przyrządów oferuje się w lokalnych tokijskich sklepach. Japończycy nie wydają się bać próbowania nowinek urodowych i całkowitego zmieniania swojej twarzy. Nie jestem pewna, jakie konsekwencje wszystkie te produkty i gadżety będą miały w przyszłości na ich twarze, ale nikt się tym chyba za bardzo nie przejmuje.

Na zakończenie japońskiej przygody, wybrałam się do Harajuku. Jest to miejsce znane na całym świecie z chmar modnych i świadomych siebie nastolatków, permanentnie patrolujących okolicę. Absolutnie zakochałam się w Kanie, który pracuje w 6% Dokidoki i w jego ultrakolorowym make-upie. Jak możecie kojarzyć, „kolorowe, odważne i kreatywne" to moje drugie, trzecie i czwarte imię, więc jestem zauroczona tym, jak młodzi Japończycy mogą wyrażać swoją osobowość każdego dnia. Tutaj więcej znaczy więcej.

Ale dość już tych refleksji, oto mój końcowy przewodnik po najgorętszych, najdziwniejszych i – przede wszystkim – najlepszych trendach urodowych w dzisiejszym Tokio:

1. Urocze waciki w kształcie plasterków kiwi
Zdecydowanie najbardziej uroczy dodatek do kosmetyczki, a ponadto jedna z pięciu dziennych porcji owoców!

2. Kolorowe kredki do brwi
W Europie mamy obsesję na punkcie czarnych brwi w #pale estetyce tumblra (lub ewentualnie Kim Kardashian), ale w Japonii nikogo się nie dyskryminuje. Każdy kolor jest równie kochany, nawet na brwiach.

3. Szaleństwo maseczkowe
Maseczki na twarz to ogromny rynek w Japonii. Śluz ślimaka, opakowania z bohaterami kreskówek, jad węża, zielona herbata, kwarc różowy, Hello Kitty… Powstają w niezliczonych formach.

4. Produkty na bazie łożyska
Chcieliście kiedykolwiek spróbować serum wykonanego z ludzkiego łożyska? Poprawia jędrność i elastyczność skóry i tak, w rzeczy samej, zawiera prawdziwe łożysko, które pozostaje po porodzie. Można wywnioskować, że nie kupiłam go, by zabrać do domu, ale ogromnie zaintrygował mnie stopień normalności, z jakim w Japonii patrzy się na takie produkty. Plus serum było bardzo tanie – kosztowało mniej niż 60 zł.

5. Taśmy do podklejania powiek
Dają lokalnym dziewczynom bardziej „zachodni" look, sklejając pojedynczą powiekę i sprawiając że – choć na chwilę – staje się podwójna. Taśmy wytrzymują 24 godziny, są odporne na pot, a ponadto – można na nie w normalny sposób nakładać makijaż. To znacznie tańszy i łatwiejszy sposób na osiągnięcie pożądanego efektu niż przechodzenie przez bolesną i kosztowną operację plastyczną.

6. Przyrządy do korekty nosa.
Najlepsza światowa alternatywa dla operacji plastycznej. Urządzenia te zmieniają kształt nosa, zmniejszając go przez dokształcanie chrząstki. Mogą także wyszczuplić grzbiet nosa, uczynić go bardziej spiczastym, albo dać wrażenie ogólnego podniesienia go oraz ujednolicenia wszystkich nierówności.

7. Usztywniające maski na twarz
Gdy gra toczy się o wieczną młodość, kobiety zdecydują się na wszystko, nawet na brokatowe maski usztywniające. Zdjęcia reklamowe prezentują je jako coś pożądanego i zdecydowanie nie przypominają przyrządu ze sklepu z kosmetykami, tylko raczej – z sexshopu.

8. Gorset na twarz i inne niechirurgiczne metody liftingu
Jest to wyszczuplający pasek do twarzy, zmieniający jej kształt przez aplikowanie nacisku ściągającego skórę, stosowany w ramach walki z opadającą tkanką. Usztywnia on twarz przez zmianę kształtu nierówno rozłożonego tłuszczu, mięśni i wszystkich miękkich tkanek. Producent obiecuje, że przy stosowaniu gorsetu przez długi czas skóra przejdzie lifting, a potrzeba jakichkolwiek operacji zniknie.

Przeczytaj też: