Reklama

marzenia bez filtra

Ostatniej nocy paryskich pokazów Maison Margiela i Valentino zrzucili maski i obnażyli emocje.

tekst Anders Christian Madsen
|
26 Styczeń 2017, 4:05pm

Maison Margiela spring/summer 17

Za kulisami pokazu Valentino napis na ścianie zachęcał modelki, by „podążały za swoimi marzeniami, czuły je i oddychały nimi". „Żyjecie w fantazji" — głosiło inne hasło. Ostatnio wielu z nas czuło, jakby właśnie tak było, chociaż niestety nie chodziło o taki sen, do jakiego odnosił się Pierpaolo Piccioli. Ten spostrzegawczy komentator społeczeństwa wykorzystał swój pokaz na sezon wiosna/lato 17 w środowy wieczór w Paryżu, by wyciągnąć nas z tego sennego koszmaru, wprost w fantazje śnione przez cały rodzaj ludzki od zarania dziejów. Fantazje zakorzenione w mitach i legendach, dopracowane do perfekcji przez starożytnych Greków, snujących opowieści o podbojach, podróżach i obezwładniających boginiach. Wiele takich odniesień zobaczyliśmy na pierwszym, solowym pokazie Piccioliego dla Valentino od czasów przejścia Marii Grazii Chiuri do Diora w poprzednim roku. Antyczna mrzonka nie ukazała się przez suknie dla księżniczek czy hollywoodzkie próby przedstawienia trojańskiej Heleny. Zamiast tego w jego fantazyjnych greckich togach było coś prawdziwego, głębokiego i o wiele bardziej zmysłowego, niż w zapiętych na ostatni guzik, surowych albo często niesamowicie majestatycznych pokazach mody wysokiej Valentino z poprzednich lat. Tak, chodziło o fantazję, którą ta najbardziej artystyczna i eskapistyczna odnoga mody prezentuje, ale zamiast pragnienia mocy i magii pokaz Piccioliego odkrywał tęsknotę za czymś prostszym, mniej sztucznym, mniej cudacznym i mniej przefiltrowanym niż rzeczywistość, w której istniejemy. I właśnie to jest istotne.

Valentino wiosna/lato 17

Filtry były za to w centrum skomplikowanej, duchowej kolekcji Maison Margiela, gdzie John Galliano zamachał swoją filozoficzną różdżką i postawił współczesne cyfrowe czasy w ciekawej perspektywie. Nakładał swoje folklorystyczne stroje warstwowo, jak filtry na Instagramie i Snapchacie. Nałożył białą, tiulową koszulę z wyhaftowaną animowaną, tęczową twarzą na czarny płaszcz. Dzięki współpracy z artystą Benjaminem Shine pozwolił, żeby czarne, tiulowe podszycie białego trenczowego płaszcza rozlało się na zewnątrz, tworząc twarz kobiety. Wiele warstw było okrojonych do granic możliwości, ujawniając strukturę odzienia i tworząc nową jakość. Galliano nakładał i zdzierał filtry, jakimi się kamuflujemy, by dotrzeć do samego sedna, do prawdziwości w tych przepełnionych cyfryzacją czasach. Z głośników płynął głos Joan Baez, lamentującej nad swoją samotnością w „Diamonds and Rust", przejmująco pasujący do małych, złamanych serduszek, rozproszonych w całej kolekcji w formie zawieszek. Galliano dramatycznie pokazał kreacje o wielu obliczach i wielu warstwach, a następnie brutalnie je obnażył, pokazując wszystko na wybiegu. Trudno było nie pomyśleć o samotności, jaką oferują czasy mediów społecznościowych, w których ciągle trzymamy nasze serca na wirtualnej dłoni, wylewając swoje emocje na Snapie.

Valentino wiosna/lato 17

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Na swój niewymuszony i całkowicie mistrzowski sposób Galliano pokazał złamane serce i zamienił je w sztukę (jak ujęłaby to Carrie Fisher), w obraz samotności w mediach społecznościowych. Na ostatnim wyjściu zobaczyliśmy odważną i ogromną wisienkę na torcie, wyglądającą prawie jak wielkie czarne serce, które sprawiło, że wszyscy oniemieli. W środku znajdowała się po prostu zdekonstruowana suknia, genialny obraz surowego, ludzkiego rdzenia. Pokaz Maison Margiela, tak samo jak u Valentino, obrazował ten rodzaj niepewności, jaka pozostaje na świecie po 2016 roku, który przewinął się przez wszystkie pokazy mody męskiej couture tego sezonu. Możliwe, że współczesna moda próbuje uciec od szarej rzeczywistości, ale nie zajmuje się tylko bujaniem w obłokach. Autentyczność, o jakiej często rozmawiają projektanci nowej generacji tacy jak Demna Gvasalia i Gosha Rubchinskiy, jest szczerze oczekiwana przez innych, przynajmniej w kwestii mody. W sezonie mody męskiej jesień/zima 17 Miuccia Prada mówiła o „potrzebie normalności", a Dries Van Noten, zwykle tak fantazyjny i barwny, pokazał minimalistyczną kolekcję, składając hołd swoim wytwórcom działającym na małą skalę. „Chciałem, by ta kolekcja była bardziej przyziemna", powiedział. Show Piccioliego i Galliano dla Valentino i Maison Margiela zakończyły trzytygodniową prezentację mody męskiej i mody wysokiej. Pokazały, że nadal liczy się fantazjowanie, tylko że sam sen chyba się zmienił.

Maison Margiela wiosna/lato 17

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Anders Christian Madsen
Zdjęcia Valentino dzięki uprzejmości Valentino Spa. Praca plastyczna dzięki uprzejmości Tiroche DeLeon Collection. 

Tagged:
couture
Valentino
haute couture
maison margiela