nowy mad max pełen silnych kobiet, co nie podoba się niektórym facetom

Nowy film akcji George’a Millera jest naprawdę świetny, a już zwłaszcza jego feministyczna fabuła. A jak sobie z tym poradzisz, to już twój problem.

tekst Briony Wright
|
15 Maj 2015, 2:20pm

Jasin Boland

Po 30 latach czekania, właśnie wyszedł czwarty Mad Max. Jest to wielka, wizualnie przejmująca produkcja, która nadal bazuje na dystopijnych ideach, obecnych w pierwszych trzech częściach. Jest też powiew świeżości w postaci niespodziewanego zwrotu akcji, a także za sprawą silnych, kobiecych postaci, które są czymś więcej niż znane nam już, tradycyjne „twarde sztuki".

Aktorki grające w Mad Max: Na drodze gniewu dysponują zarówno doskonałą aparycją, jak i nieskończonymi pokładami energii. To na dobry początek. Mamy Riley Keough, jako „Capable", Zoë Kravitz jako „Toast the Knowing", Courtney Eton jako „Cheedo the Fragile", Rosie Huntington-Whiteley jako „Splendid Angharad" i wreszcie Abbey Lee jako „Dagform". Banda dziewczyn, figurująca pod nazwą „Żony", wyrusza na misję ku przeżyciu, a przewodzi im Imperatorka Furiosa, grana przez Charlize Theron.

W ramach przygotowań do ról, George Miller poprosił Eve Ensler - autorkę telewizyjnego show pt. „Monologi Waginy" - aby porozmawiała z aktorkami i uświadomiła je, jak wcielić się w rolę kogoś, kto padł ofiarą gwałtu czy molestowania.

W Na drodze gniewu, kobiety są silne i cwane. Trzymają się razem i to ich klucz do sukcesu. Wszystko to podobno wkurzyło aktywistów z całego świata, walczących o prawa mężczyzn, którzy postrzegają film jako feministyczny manifest, bo nie ma w nim typowo mizoginistycznych

A dlaczego potrzeba nam więcej bohaterek promujących wyzwolenie kinie? Dowiecie się tutaj.

Kredyty


Tekst: Briony Wright
Zdjęcia: Jasin Boland

Tagged:
mad max
Kino
Kultura
kobiety