Reklama

przeciwieństwa się przyciągają, john galliano dołącza do maison martin margieli

W związku z informacją, że nad wszystkimi nowymi kolekcjami Maison Martin Margieli pieczę sprawował będzie John Galliano, bierzemy pod lupę to najbardziej zaskakujące modowe zestawienie od lat.

tekst Anders Christian Madsen
|
07 Październik 2014, 1:05pm

Sean Ellis

Po trzech latach na modowym wygnaniu John Galliano dołącza do Maison Martin Margieli jako nowy dyrektor kreatywny i będzie pracował nad wszystkimi liniami domu mody - jak ogłosił oficjalny komunikat. Dla wielu fanów kolekcji, które tworzył do 2011 roku - i tych broniących go przez napiętnowaniem, którego jednak nie dało się uniknąć - jest to z utęsknieniem wyczekiwany powrót. Ale wiąże się on z kilkoma oczywistymi i wciąż pozostawionymi bez odpowiedzi pytaniami. Jak jeden z najsłynniejszych projektantów zamierza kierować najbardziej dbającym o prywatność domem mody na świecie? Czy po pokazie zamierza wychodzić na wybieg, żeby się ukłonić, tak jak u Margieli nigdy nikt nie robił? Czy będzie nosił kryształową kominiarkę Kanyego Westa?

Dorobek Galliano jest zupełnym przeciwieństwem stylu emerytowanego już Martina Margieli, który w 2009 roku pozostawił swoją markę w rękach firmy Diesel. Napisy „John Galliano" często pokrywały każdy skrawek ubrań jego własnej linii, gdy Margiela podpisywał się na projektach tylko czterema białymi ściegami. Martin ani razu nie wyszedł po pokazie na wybieg, właściwie nigdy nie pokazał się publicznie - a Galliano nie opuścił ku temu żadnej okazji! Był wielką atrakcją swoich pokazów, po których wychodził na wybieg w szalonych kostiumach, niczym król po wygranej bitwie o haute couture. Pod tym względem zatrudnienie Galliano u Margieli jest jedną z największych niespodzianek w historii mody.

Poza tym, że obu projektantów łączy zamiłowanie do niebanalnych inspiracji - chociaż u każdego na inny sposób - to Galliano i Maison Martin Margiela łączy przynajmniej jeszcze jedna rzecz: ich spotkanie następuje w momencie trudnym dla obu stron. W lutym 2011 roku Galliano został sfilmowany przed paryskim lokalem La Perle, gdy pijany wygadywał antysemickie teksty. Doprowadziło to do zwolnienia go zarówno z Diora, jak i własnej marki, i rozpoczęło nagonkę, przed którą uciekł na odwyk do USA. W zeszłorocznym wywiadzie u Charliego Rose'a wyjaśnił, jaką presję nałożyły na niego obowiązki oraz odpowiedzialność za wielki dom mody, i skomentował swoje niedorzeczne wypowiedzi sprowokowane przez szukających sensacji nieznajomych.

W mniej drastyczny, ale wciąż agresywny sposób surowe zasady anonimowości Maison Martin Margieli zostały złamane tego lata przez Suzy Menkes. Na stronie brytyjskiego „Vogue'a" opublikowała nazwisko ówczesnego projektanta marki - Matthieu Blazy'ego - oraz zdjęcie, które zrobiła mu na backstage'u. Maison wydało oświadczenie, że żadne założenia marki się nie zmieniły, a 1 października Blazy opuści ją, by dołączyć do innego domu mody. Dziwne, że zaledwie tydzień wcześniej, podczas pokazu męskiej kolekcji MMM, wszyscy zauważyli ewidentną zmianę w stylu marki, a redaktorzy plotkowali o zatrudnieniu przez nią pewnego kultowego projektanta mody męskiej, którego nazwiska nie powinniśmy teraz wspominać (nie wiemy, czy nadejście Galliano będzie znaczyło także koniec jego współpracy, ale trzymajmy kciuki, żeby został u nich na dłużej).

Oczywiście odejście Blazy'ego od Margieli mogło być równie dobrze spowodowane samym zatrudnieniem Galliano. Plotki o nim hulały już od jakiegoś czasu, odkąd był widziany na Central Saint Martins, gdzie prawdopodobnie przesłuchiwał kandydatów do nowego zespołu. Moda jest kapryśna, a branża nie jest już dla Galliano taka sama jak wtedy, gdy opuścił ją trzy lata temu (w zeszłym sezonie współpracował z Oscarem de la Rentą, ale nie było to nic wielkiego). Skończyły się czasy niesamowitych spektakli, modowego teatru i bogactwa, które panowały przez 13 lat rządów Galliano u Diora. Zastąpiono je równie kosztownymi, ale minimalistycznymi pokazami… minimalizmu. Właśnie to w dzisiejszych czasach jest w dobrym guście i to z tym Galliano będzie musiał się zmierzyć, żeby w drugim podejściu także podbić świat.

Jest w Paryżu pewne miejsce, które wypełnia duch Galliano i które wciąż nosi jego nazwisko: dom mody Johna Galliano na rue Saint Honoré oraz flagowy butik jego marki. Zaprojektowała go prawa ręka Johna - Bill Gaytten, ale jest własnością koncernu LVMH - jego szefów jeszcze z czasów Diora. To, że nazwiskiem Galliano podpisywane są dwa pokazy rocznie, choć on sam nie ma z nimi nic wspólnego, może wydać się jeszcze bardziej dziwne niż to, że będzie pracował dla konceptualnej marki. Tak czy inaczej: projektowanie pod maską Margieli może być przytulną kryjówką dla Galliano i jego nieziemskiego talentu. Będzie mógł tam spokojnie przygotować się do walki, zanim powróci na pole bitwy o władzę nad modą. Witamy ponownie!

Kredyty


Tekst: Anders Christian Madsen
Zdjęcie: Sean Ellis [z i-D nr 199, The Heartbeat Issue, lipiec 2000]
Połącz się ze światem i-D! Polub nas na Facebooku, śledź nas na Twitterze i Instagramie.

Tagged:
Maison Martin Margiela
John Galliano
opinie