starcie kultur, moda i muzyka w 2015 roku

Od Rihanny do Skepty. Od Madonny do Kanye’go. Muzyka i moda zawsze wpływały na siebie nawzajem. Te dwa światy razem kreowały ikony i pchały kulturę do przodu. i-D przygląda się statusowi ich związku w 2015 roku.

|
12 Luty 2015, 10:59am

Minął dopiero miesiąc 2015 roku, a wydaje się, że już osiągnęliśmy masę krytyczną. Żaden celebryta nie jest od nas oddalony bardziej, niż o selfie na Instagramie. A najchętniej śledzonymi na Instagramie gwiazdami są muzycy (między innymi Justin Bieber, Rihanna, Taylor Swift i Beyoncé). Nigdy wcześniej voyeuryzm nie był więc tak rozpowszechniony. Nie da się zaspokoić naszego apetytu na informacje o życiu celebrytów, o ich miłościach i, oczywiście, o tym co na siebie wkładają. W pierwszej dekadzie XXI-wieku uświadczyliśmy zejścia się świata muzyki, mody i gwiazd na niespotykaną w przeszłości skalę. Ikony muzyczne dawnych lat, takie jak Dawid Bowie, Debbie Harry, Grace Jones czy Michael Jackson, czyniły co prawda swój wygląd nieodłączną częścią własnej muzycznej tożsamości. Jednak jeśli chodzi o zacieranie granic kulturowych przez obecne pokolenie, to obecnie zdecydowanie mniej rygorystycznie trzymamy się krawieckich reguł. Przez co moda i muzyka splatają się na zupełnie nowe sposoby, poddając się nawzajem zupełnie nowym formom reinterpretacji.

Saint Laurent pod dowództwem Hediego Slimane to hedonistyczny list miłosny do światów punku i grunge'u. I do gwiazd rocka epoki, która już przeminęła. Każdego sezonu Hedi przepuszcza przez wybiegi doskonale przemyślany wybór grzesznie obcisłych spodni, sportowych marynarek w stylu modsów i ogromnych ilości skórzanych ubrań. A jego wierni modowi uczniowie za każdym razem nie posiadają się na ten widok ze szczęścia. Miłość do muzyki, jaką pielęgnuje w sobie Hedi, bezboleśnie przenosi się na jego projekty. Kiedy pracował jeszcze w Dior Homme, Slimane pracował nad kostiumami scenicznymi z Mickiem Jaggerem, Jackiem Whitem i Beckiem. A obok swoich kluczowych kampanii, projektant sprawuje pieczę nad inicjatywą Saint Laurent Music. W której to uczestniczyły takie postaci, jak Marianne Faithfull, B.B. King, Kim Gordon i Joni Mitchell. Sukces Hediego w Saint Laurent udowadnia nie tylko to, że moda i styl lat 70 mają ponadczasowy urok. Pokazuje także, jak bardzo Slimane rozumie zeitgeist świata kultury. Potrafi pożyczyć sobie styl powiązany z pewnym gatunkiem muzyki, jak również z konkretną epoką i miejscem, zaadaptować go po swojemu i zmienić w złoto jak modowy Midas.

Hip-hop od dawna używa mody jako platformy do spełniania kopciuszkowych fantazji swoich największych gwiazd. „To życie sobie wybrałem/kupiłem sobie w sklepie/już się nie cofnę/w Versace sprzedaję swój towar/Versace przejęło mą duszę, zabrało mi duszę" - to fragment tekstu piosenki Versace z 2013 roku. Stworzyło ją rapowe trio Migos z Georgii. To oda do Donatelli, wyznanie miłości do najbardziej kojarzącej się z blichtrem, ulubionej marki świata mody. Dla każdego doświadczonego miłośnika rapu takie wyznanie nie będzie żadną niespodzianką. Włoski potentat od zawsze kojarzył się ze związkami z największymi gwiazdami muzyki.

Od Lil Kim, która bezwstydnie przechwalała się „Wszyscy nosicie Versace/wszyscy poszliście to kupić/ ja noszę Versace/ i nie dałam za to grosza" w utworze No Matter What They Say z 2000 roku. Do Biggiego, który rymował o swojej „lasce w Versace" w klasycznym kawałku Junior M.A.F.I.A. Get Money. Raperzy zawsze czuli się dobrze ze wspominaniem w swoich utworach o największych markach świata mody. Co z kolei doprowadziło do zaakceptowania gwiazd rapu jako ikon mody. Lista projektantów, którzy mogą podziękować hip-hopowi za wylansowanie ich marek pośród ludzi, którzy nie czytują Vogue'a, jest dosyć długa. Hattie Collins, redaktorka działu muzyki i-D i miłośniczka hip-hopu, przybliżyła nam to zagadnienie. „Od lat 70 gwiazdy hip-hopu nie miały większego wyboru. Musiały stroić się jak pawie. Głośnikami w całym mieście wstrząsało Studio 54 i Chic. Pierwsi bohaterowie hip-hopu zdobili więc swoje ciała w szeroki asortyment zwracających na siebie uwagę skórzanych kreacji. Z dodatkiem ćwieków, okularów przeciwsłonecznych i - w przypadku pewnych członków The Furious Five - kajdanek. U swego zarania styl hip-hopowy był arogancki, odważny i konfrontacyjny. Dokładnie tak jak miasto, w którym rap zdobył sławę. Przez następne lata ogromny wpływ na styl kojarzony z hip-hopem mieli dilerzy, alfonsi, więzienia i linia Ralph Lauren Polo. A gdy brzmienie zaczęło się rozprzestrzeniać, także miejsce, z którego pochodzili dani artyści. To, co nosiłeś, zależało od tego skąd pochodziłeś. Workowate dżinsy, t-shirty rozmiaru XXXL i buty Timberland oznaczały Nowy Jork. Bandana, okulary Locs, Chucksy i ciuchy Dickies? To znaczyło, że rezydujesz w cieplejszym klimacie Kalifornii. Złoty grill i cadillac w landrynkowym kolorze? Najpewniej pochodzisz z Houston. W Wielkiej Brytanii możemy podziękować Wileyowi za Huarache, a Skepcie za obecny boom na czarne dresy Nike". Obecnie moda, której wyrafinowane pokazy i prezentacje inspirowały muzyków siedzących w pierwszym rzędzie widowni, zwraca się do największych twórców i kreatorów gustów muzyki, by pomogli zwiększyć wrażenia, jakie wywierają na publice modowe wydarzenia.

Miesiąc mody to niezwykła okazja dla projektantów. Mogą wtedy w pełni wprowadzić odbiorców do swojego świata. Poza kampaniami reklamowymi i filmami promocyjnymi marki, pokazy wybiegowe są jedyną możliwością zapoznania się z całością wizji projektanta - bez żadnych przeszkód i cudzych wtrętów. Jest to szansa, by twórcy mody przekazali swoje przesłanie na nadchodzący sezon. A muzyka staje się coraz ważniejszym elementem tej kreatywnej komunikacji. Pozwala jednym dźwiękiem basu przenieść widownię z podziemnego rave'u w Berlinie w elegancki świat lat 70. Podczas przełomowego pokazu wiosna/lato 15 Craiga Greena, pełna emocji piosenka Carribean Blue Enyi wzruszyła publiczność do łez. Muzyka jest tak istotną częścią pokazów, że branża zatrudnia teraz specjalistów, by ci kreowali odpowiednią atmosferę. Inżynier dźwięku-weteran Michael Gaubert, DJka nowego pokolenia i producentka Misty Rabbit aka Mimi Xu, czy Steve Mackey (były członek Pulp) i jego partner John Gosling (z Psychic TV)... To tylko kilka z postaci, które wyrobiły sobie nazwiska jako twórcy oprawy muzycznej do pokazów mody, prezentacji i filmów promocyjnych.

Matthew Stone, londyński artysta wykorzystujący swój talent w różnych dyscyplinach, od fotografii do performance'u, współpracuje z projektantem Garethem Pughiem. Pomaga mu tworzyć ścieżki dźwiękowe do pokazów. „Muzyka pozwala widzom na wdrożenie się w emocjonalne aspekty prezentacji" - wyjaśnia. „Robię muzykę razem z Garethem. Dla niego. Dźwięk jest w zasadzie nieodłącznym elementem całościowej koncepcji. Jeden z sountracków, które skomponowałem, powstał na bazie kompletnie abstrakcyjnego beatu. Bębnów, które nie mieściły się w żadnym standardowym tempie. To brzmiało prawie tak, jakby uderzenia w perkusję rozsypywały się naokoło. Kiedy robiliśmy próbę w Palais de Tokyo, w połowie odtwarzania ścieżki dźwiękowej zaczęło padać. Był to niesamowity element perkusyjny, nad którym nie mieliśmy żadnej kontroli. Brzmiało to niezwykle. Wszyscy prawie się rozpłakali ze wzruszenia. A potem żartowaliśmy, że fajnie byłoby mieć kontrolę nad deszczem i wywołać go na czas trwania pokazu... I, jakimś cudem, udało się!".

Aspekt transformacyjny jest równie ważny dla streetwearowej gałęzi świata mody. Skepta, gwiazdor grime'u, jest ostatnimi czasy witany przez modową społeczność z otwartymi ramionami. Pomaga dodać tym bardziej przystępnym dla ogółu markom branży odrobiny ducha autentycznej fajności. Skepta angażuje się w modę na różne sposoby. Występował na żywo w sklepie pop-up paryskiej marki odzieży sportowej, Pigalle, na imprezie Art Basel w Miami. Nawiązał współpracę z Billionaire Boys Club, w ramach której zmienił słynne logo BBC z ich t-shirta na skrót nazwy swojego kolektywu muzycznego (z BBC na BBK, czyli Boy Better Know). Stworzył też ścieżkę dźwiękową do pokazu wiosna/lato 15 Nazir Mazhar. Ten nowy związek z markami, które podziwiają jego fani, jest dla artysty bardzo owocny. Jednak w jego przypadku proces wchodzenia w świat mody przebiega naturalnie. Podchodzi do tych kolaboracji tak samo, jak do muzyki. Kiedy spytano go o przyszłość koneksji mody z muzyką, odpowiedział: „Muzyka i moda jest jednym i tym samym. To wszystko forma ekspresji, to wszystko jest sztuką".

Herosami świata mody stawali się nawet muzycy, którzy nie kojarzą się z nim za bardzo. Działo się tak, bo projektanci adaptowali ich styl na potrzeby swoich sklepowych ekspozycji. Kurt Cobain okazał się najbardziej niechętną modzie ikoną mody lat 90. Sprawiło to jego intuicyjne zestawienie flanelowych koszul, długich włosów i rozpadających się w szwach dżinsów. A lansowana przez Pete'a Doherty'ego kombinacja znoszonych butów, czarnych i obcisłych spodni oraz charakterystycznej fedory sprawiła, że frontman The Libertines stał się w 2005 roku wzorem londyńskiego stylu. Mieszanka eterycznych wizerunków FKA twigs też przedostanie się niedługo do świadomości szerokiej publiki, dzięki pozycji ikony dla osób z wyrobionym gustem, którą zdobyła sobie wokalistka w 2014 roku. Lat 00 nie będziemy kojarzyć z żadnym konkretnym, definiującym dekadę stylem. Ale jeśli chodzi o muzyczne i modowe plemiona, obecnemu pokoleniu udało się wydestylować esencję najlepszych elementów stylistyki minionych dekad. I dzięki temu stale tworzy coś nowego, co przy okazji przebija się do medialnych nagłówków.

Rihanna, dziewczyna z okładki bieżącego numeru i-D, jest znakomitym przykładem relacji łączących współczesną muzykę z modą. Jest pewna siebie i hiperseksualna, zarówno na scenie, jak i w swoich tekstach. Odważnie dobrane kreacje zmuszają nas do przyglądania się jej. Nie tylko dlatego, że jest piękna, ale też z powodu jej modowych wyborów. A są one, jak jej muzyka, złożone z wielu różnych nawiązań. Od brokatowych lat 70 do cyber-gotyku lat 90. Od rytmów reggae w Man Down do bezwstydnie popowego hip-hopu Pour It Up. Wszystkie te ubrania wyglądają na niej wiarygodnie, bo Rihanna jest dzieckiem swojego pokolenia. Używa tych rzeczy, na których wpływy wystawiła ją popkultura, by zdefiniować własny wizerunek.

A co z 2015 rokiem? Czy sacharynowa odmiana muzyki pop od wytwórni PC Music sprawi, że z obecną dekadą będzie się kojarzyła koszulka bez ramiączek w kolorze baby pink? Czy może syntezatorowe beaty, które wykluły się na Soundcloudzie i są udostępniane w pocie czoła na Tumblerze, że następnymi kilkoma latami będzie rządziła mikstura pseudowędkarskich czapek, bindi i gołych piersi? Podejrzewam, że będziemy obcować z połączeniem obu tych opcji. Z dodatkowymi nawiązaniami do wszystkich gatunków muzycznych czasów minionych, co zapewni nam obecne pokolenie srok podłączonych do Internetu. Moda i muzyka wciąż szukają przepisu na tworzenie popkultury. I mimo że nie wiemy, jak będzie smakowało gotowe danie, interesująco śledzi się ten proces. Obserwowanie tego, jak ułoży się następne pięć lat - udostępniając i lajkując to, co znajdziemy po drodze - to świetna zabawa. Skoro mamy dziś dostęp do wszystkiego, ciężko nie znaleźć w tym inspiracji.

Kredyty


Tekst: Lynette Nylander