david lynch na drodze do oświecenia

Jego fundacja zajmująca się medytacją transcendentalną obchodzi w tym roku 10. urodziny. Z tej okazji, i-D rozmawia z legendarnym reżyserem o tym, czy możliwe jest zmienić świat w 20 minut.

tekst i-D Staff
|
17 Sierpień 2015, 11:30am

„Więc obudziłem się, wypiłem kawę, zapaliłem papierosa, a następnie medytowałem", mówi David Lynch przez telefon prosto z Los Angeles. Zapytałam go, jak spędził poranek i okazuje się, że od roku 1973 każdy z nich wygląda właśnie jak ten wspomniany.

Jego specyficzny akcent prosto z Missouli w stanie Montana brzmi dokładnie tak, jak można sobie wyobrażać - w niezwykle zrównoważony i spokojny sposób. Jak na ironię losu, zważywszy na to, że właśnie mam przeprowadzić wywiad z jednym najwybitniejszych reżyserów wszechczasów o jego 42-letniej praktyce w medytowaniu, to nigdy nie czułam się bardziej zdenerwowana. Właśnie znajduję się na granicy ataku paniki, po części dlatego, że jestem fanatyczną miłośniczką twórczości Davida Lyncha. Stanowię doskonały przypadek sytuacji „przed", w badaniach nad medytacją transcendentalną (MT).

W tym roku mija dziesiąta rocznica powstania fundacji na rzecz MT - the David Lynch Foundation For Consciousness Based Education and World Peace [fundacja Davida Lyncha na rzecz edukacji opartej na świadomości i pokoju na świecie]. Wydaje się, że to również rok, w którym wszyscy zaczęli odkrywać medytację. Sky Ferreira wypowiedziała się na temat tego, jak MT uratowało jej życie, a w kwietniu na urodzinach fundacji w LA zaśpiewała cover piosenki Blue Velvet. W czerwcu z kolei Russell Simmons [amerykański potentat przemysłowy] wypuścił własną aplikację: Meditation Made Simple [medytacja krok po kroku]. Biura i niektóre szkoły w Ameryce przewidują już specjalny czas, przeznaczony na MT. I wszyscy gadają o Headspace [portal przeznaczony do medytacji - „siłownia" dla duszy].

Jak podaje sama strona fundacji: „pomaga [ona] zapobiegać i niwelować rozprzestrzeniającą się epidemię urazów i toksycznego stresu, obecnych w społeczeństwach na nie narażonych, poprzez szerokoskalowe promowanie MT opartej na faktach". W praktyce oznacza to tyle, że fundacja zajmuje się pracą z dziećmi z niezamożnych rodzin, weteranów wojennych cierpiących na zespół wstrząsu pourazowego, z więźniami, ofiarami przemocy w rodzinie, promując MT jako sposób na poprawę zdrowia oraz drogę do szczęścia. „Wielu ludzi cierpi na stres związany z traumą. Nie stres sam w sobie, ale stres pourazowy", zaznacza David. „Uczą się tej techniki i nagle - bum. Zmiata z nóg. To czyni cuda, przeobraża. Po prostu piękne".

Oto i [wyedytowany] wgląd w skłębione odmęty (prawie) oświeconej duszy Davida Lyncha (bo nadal jest w drodze). Już w przyszłym tygodniu zapisuję się na wstępny kurs MT.

W jaki sposób odkryłeś MT?
To był rok 1973, niedzielny poranek, koło 11 rano. Moja młodsza siostra do mnie zadzwoniła i powiedziała mi, że rozpoczęła medytację transcendentalną. Pamiętam, jak Beatlesi byli zafascynowani Maharishim [Mahesh Yogi, twórca techniki MT] i nauczyli się medytować, myślałem wtedy „Hmm, no super, fajnie dla Beatlesów, ale medytacja to nie moja bajka". Następnie zacząłem słyszeć zdanie: „prawdziwe szczęście nie leży gdzieś tam, na zewnątrz. Prawdziwe szczęście znajduje się w środku". I to zdanie jakoś do mnie przemówiło, była w tym jakaś prawda. Pomyślałem wtedy, może jednak medytacja jest jakąś drogą do szczęścia. Przeczytałem mnóstwo rzeczy na temat różnych form medytacji i żadna wydawała się dobra. Ale kiedy zadzwoniła moja siostra, naprawdę słyszałem zmianę w jej głosie. Było w nim więcej szczęścia, więcej wewnętrznej stabilności, pewności siebie. Powiedziałem: to jest to, czego chcę. Więc zrobiłem wszystko, żeby to mieć.

Na jakim etapie znajdowała się wtedy twoja kariera?
Pracowałem nad swoim pierwszym filmem: Głowa do wycierania.

Jaki wpływ miała medytacja?
Taki, jaki ma na każdego człowieka. Zrobiłem się szczęśliwszy, a cały gniew, jaki się we mnie znajdował, nagle odszedł. Przybyło mi energii, pomysły łatwiej przychodziły. Czułem się dobrze we własnym ciele. Czułem więcej optymizmu. Różnica była przepiękna, Alicjo, i było ją czuć coraz mocniej każdego dnia.

Jerry Seinfeld [aktor komediowy] powiedział kiedyś, że medytacja transcendentalna jest jak ładowarka do telefonu, a dusza i ciało stanowią telefon. Czy można tak to porównać?
Tak, tylko ta ładowarką pochodzi od wewnątrz. W każdym człowieku drzemie nieograniczona inteligencja, kreatywność, szczęście, miłość, energia i spokój. Za każdym razem, gdy osoba naprawdę wzniesie się na wyższy poziom, zaczyna je odczuwać oraz poszerzać własną świadomość.

Jest to starożytna forma medytacji, którą została przywrócona do współczesnych czasów za sprawą Maharishiego. Jest łatwa i nie wymaga wysiłku. Jeżeli jesteś człowiekiem, to podziała na ciebie. Nie ma znaczenia, jakiego jesteś wyznania, jaką drogę życiową obierzesz, skąd się wywodzisz, jaki masz kolor skóry. Jeśli jesteś gruby, chudy, wysoki czy niski - będzie działać.

Wszyscy mówią: „Ah, jestem taki zapracowany, nie mam na to czasu". Ale ludzie marnują więcej niż 40 minut dziennie. Po prostu należy uczynić z tego stałą rutynę. Medytuje się 20 minut każdego ranka, zanim przystąpi się do jakichkolwiek własnych czynności, a potem znowu pod wieczór. Medytacja sprawia, że czujesz niezwykłą świeżość, więc jest to jak lokowanie pieniędzy w banku.

Poza oczywistymi efektami, czy istnieje jakiś konkretny cel?
Celem ludzkiego życia jest najwyższe oświecenie. To nasz pełen potencjał. Każdy rodząc się, otrzymuje prawo, aby pewnego dnia doświadczyć najwyższego oświecenia. To jedynie kwestia czasu i tego, by przepełnić to, co się już wie czystą świadomością. To piękna, piękna podróż, w jakiej uczestniczymy, Alicjo.

Po czym poznajesz, że już tam dotarłeś...?
Cóż, po pierwsze, to ja nie jestem oświecony. Jestem za to w drodze do celu, a z każdym dniem jest coraz lepiej. Jest takie powiedzenie: „Świat jest taki, jakim jesteś ty". Analogią może być to, że jeśli masz okulary z zielonymi szkłami, to widzisz świat na zielono, a jeśli się stresujesz, to świat nie wygląda zbyt dobrze. Wtedy zaczynasz czyścić tę machinę i od razu wszystko zdaje się lepsze.

Mówi się, że w momencie, gdy osiągniesz poziom najwyższego oświecenia, to wtedy wiesz wszystko, 100% wszystkiego. Mówi się też, że wtedy ma się 200% życia, z czego 100% jest ujawniona, a 100% niewidoczna. Zazwyczaj określa się to jako „więcej niż najwięcej". Jest to rzecz najistotniejsza.

Co cię skłoniło do tego, że wykorzystałeś własną wiedzę, aby pomóc ludziom za sprawą fundacji?
Pojechałem do szkoły z edukacją opartą na świadomości w Fairfield w stanie Iowa. Edukacja oparta na świadomości to szkoła, która ma zwykły program nauczania, z takim wyjątkiem, że uczniowie medytują rano i wieczorem.

Poszedłem zobaczyć tam szkolne przedstawienie w deszczową i upiornie zimną noc, w jakimś małym teatrze. Myślałem, że to będzie jeden z najnudniejszych wieczorów w moim życiu. Wtedy na scenę wyszli ci uczniowie i zobaczyłem coś magicznego, a mianowicie świadomość bijącą z ich twarzy. To właśnie od tego nie mogłem oderwać wzroku. Pomyślałem, że: „chwila, przecież każda szkoła powinna to mieć!" Szkoły to obecnie miejsca z horroru. Jeśli wprowadzimy do programu medytację transcendentalną, to wszystko się zmieni.

Jak twoim zdaniem zmienił się świat w latach 2005-2015 i w jaki sposób zmieniała się fundacja, aby się do niego dostosować?
Ludzie w dzisiejszych czasach są bardzo zmęczeni i tak bardzo zestresowani. Żyjemy w szalonym świecie. Jednak jeżeli pozwolisz sobie na takiego „nura" każdego dnia, to wszystko zaczyna iść ku lepszemu.

Stąd mamy szczęśliwszych uczniów, weterynarzy, bezdomnych i więźniów. Szczęśliwsi są też tzw. normalni ludzie. Można na to spojrzeć następująco: jeżeli w tym ciemnym świecie każdy stanowiłby światło sam dla siebie, to nie byłoby ciemności. Powinniśmy być szczęśliwi jak te małe pieski merdające ogonami z uśmiechem na twarzy.

Ostatnie pytanie: w jaki sposób MT ma wpływ na twoją twórczość, a zwłaszcza na twoich bohaterów?
Postacie jakoś same przychodzą. Gdy zaczynasz medytować, kreatywność i pomysły przewijają się gęściej i szybciej. Istnieje trylion pomysłów na świecie, które nadal możemy złapać, Alicjo. A można je łapać na głębszym poziomie, jak się odkryje tę kulę świadomości. Ja się zakochuję w poszczególnych, w innych zakochuje się jakiś Sam, a jeszcze inne przypadają do gustu jakiejś Suzy. Ale one istnieją i czekają, aż się je chwyci. Należy tylko powiększyć ten rezerwuar świadomości.

davidlynchfoundation.org

Zobacz też: David Lynch wyreżyseruje nowe odcinki Twin Peaks!

Kredyty


Tekst: Alice Newell-Hanson
Tłumaczenie: Zuza Bień

Tagged:
Film
DAVID LYNCH
Kultura
Medytacja
medytacja transcendentalna