​bieber naprawia błędy przeszłości

Gwiazda okładki najnowszego numeru i-D wraca z płytą „Purpose” i nie ma na niej miejsca na potknięcia.

tekst Nick Levine
|
12 Listopad 2015, 2:22pm

Jeszcze rok temu łatwo było wyśmiewać Justina Biebera, ale od kiedy powrócił do muzyki z trójką zaskakująco dobrych, hiphopowych singli („Where Are Ü Now", „What Do You Mean" i „Sorry") nie sposób nie patrzeć z zainteresowaniem w stronę młodego muzyka. Wczoraj i-D miało przyjemność przesłuchać przedpremierowo album „Purpose", który trafi do sklepów w ten piątek. Oto czego się dowiedzieliśmy:

1. Powracającym motywem jest pokuta

Słyszeliśmy już pełen wyjaśnień kawałek „Sorry" czy „I'll Show You", w którym Bieber przypomina, że jest „tylko człowiekiem" i że „nie jest ze stali". Te fragmenty to jednak bodajże jedyne pokorne momenty na płycie. W kawałku zatytułowanym tak, jak nowy album wokalista prosi o wybaczenie mu grzechów, z kolei „Life is Worth Living" to spokojna ballada przy akompaniamencie pianina, w której gwiazdor wyznaje - „Nie jestem perfekcyjny, nie przeczę/ Moja reputacja jest na krawędzi / Pracuję teraz nad lepszym mną".

2. Co nie znaczy, że stracił swoją zadziorność...

Największym zaskoczeniem albumu jest niewątpliwie kawałek „Love Yourself", napisany wraz z Edem Sheeranem, w którym Bieber rozprawia się z tajemniczą byłą. „Moja mama cię nie lubi, a ona lubi wszystkich" - śpiewa na moment przed wbiciem najdłuższej ze szpil: „Skoro tak strasznie się sobie podobasz/ Dlaczego nie zaczniesz sypiać sama ze sobą?". Kawałek jest mocny także ze względu na surową aranżację, która zestawia jego głos z prostym gitarowym riffem.

3. Ma kilku nowych znanych znajomych

Poza czterema kawałkami wyprodukowanymi przez Skrillexa, na nowym albumie pojawiają się gościnnie raper Nas, który podrasowuje piosenkę „We Are" z wersji deluxe albumu. W kawałku „No Pressure" usłyszymy z kolei Big Seana rapującego o Cookie i Luciousie z serialu „Empire". Jednak niewątpliwie najmocniejszym punktem albumu jest duet Justina z divą alt-popu Halsey zatytułowany „The Feeling".

4. Justin demonstruje społeczną świadomość

Poza „Where Are ÜNow" imiażdżącymi kolaboracjami ze Skrillexem i Diplo najbardziej klubowym momentem albumu jest, także wyprodukowany przez Skrillexa, rave'owy numer pt. „Children". Bieber wzywa w nim do podjęcia walki, w dobrym tego słowa znaczeniu - „Co z dziećmi? Spójrzcie na dzieci, które jeszcze możemy zmienić", śpiewa tęsknie. „Co z wizją? Co z wizją zmian?".

5. Na nowym albumie Biebera nie ma potknięć

Kawałki R&B z „Purpose" mają mniejszą moc niż typowe taneczne techno skrzyżowane z housem, ale ballady są zaskakująco dobre i nie mają w sobie nic, co przypominałoby o wstydliwej przeszłości związanej z popem dla nastolatek. Album znajduje się całe lata świetlne od „baby, baby, baby, oh!". Ponieważ to płyta o dorastaniu, mało jest tu miejsca na humor, ale jedno jest pewne - to świetny powrót i bardzo wiarygodny kawałek popu.

Kredyty


Tekst:  Nick Levine

Tagged:
Justin Bieber
skrillex