feminizm po zmierzchu

Przez cały wrzesień pięcioro nowojorskich artystów – Antony, Kembra Pfahler, Bianca Casady, Sierra Casady i Johanna Constantine – świętowało swój manifest nowoczesnego feminizmu. Opracowane przez nich 13 przykazań wygrawerowano na różowych kamiennych...

tekst i-D Team
|
01 Październik 2014, 10:10am

Wieczór 1: Feminizm przyszłości (Antony, Sierra Casady, Bianca Casady, Johanna Constantine, Kembra Pfahler)

Wieczór 1: Feminizm przyszłości (Antony, Sierra Casady, Bianca Casady, Johanna Constantine, Kembra Pfahler)
Pierwszej nocy cyklu zaprezentowaliśmy kamienne płyty. Antony tkwił w rogu sali, gdzie wyświetlaliśmy film, w którym nasza piątka stoi w szeregu, a potem powoli chodzi wokół okręgu. Chcieliśmy, żeby tablice i wypisane na nich postulaty były gwiazdami tego wieczoru. Przed galerią ustawiła się wielka kolejka, a w środku zgromadziło się pełno ludzi - młodych i starych, nowych i doświadczonych feministów. Wszyscy byli tak różnorodni, to niesamowite! A to dopiero pierwsza z 13 nocy! Organizowaliśmy je, zapraszając po kolei przyjaciół i artystów, z którymi zawsze chcieliśmy współpracować.

Wieczór 2: Sierra i Bianca Casady, Rebecca Wright
Bianca i Sierra śpiewały zza tęczowej ściany, gdy ich przyjaciółka Rebecca odgrywała rolę Boga - czytała na głos maile, które siostry CocoRosie dostawały od swojego ojca. Brzmiała bardzo zarozumiale, mówiła ze śmiertelnie poważnym nowojorskim akcentem. Bianca i Sierra śpiewały przepięknie, wszystko składało się w prawdziwy spektakl. To niebezpieczne, gdy ludzie pracują w ten sposób - gdy łączy się teatr improwizacji i sztukę performensu, gdy nowe idee pokazuje się w tak eksperymentalny sposób. Ale przez dzieła sztuki Bianki na scenie wszystko wyglądało jak wizualizacja utworu CocoRosie.

Wieczór 2: Sierra i Bianca Casady, Rebecca Wright

Wieczór 3: Lydia Lunch i Johanna Constantine
Tej nocy „uwolniłyśmy mężczyzn z ról obrońców kobiet oraz od ich języka". Chociaż z przyzwyczajenia nadal często tacy są. Noc prowadzona przez wokalistkę, pisarkę i poetkę Lydię Lunch znowu skupiła przed galerią masę ludzi, ich kolejka ciągnęła się przez całą dzielnicę. Kurator Jeffrey Deitch siedział obok mnie i przez cały jej występ musiałam trzymać go za ramię. To, w jaki sposób Lydia używa języka, jest błyskotliwe i precyzyjne, nawet gdy mówi o gwałcie, korupcji i nastoletnich chłopcach. Przedstawiła nam swoje alter ego ?' kierowcę tira Hanka (wydaje mi się, że właśnie tak się nazywał). Lydia będzie uznana za jednego z największych pisarzy tego wieku, gdy tylko przestanie wyglądać tak sexy. Jeśli jesteś piękną kobietą, ludzie nie biorą cię na poważnie - a właśnie tego Lydii potrzeba. Czeka na ten moment - jest cierpliwa i pełna miłości.
Gdy Lydia czytała własne prace, Johanna Constantine wykonała swój taniec. Jej występ był jak II wojna światowa ściśnięta w osiem minut albo jak jakiś nieziemski nieruchomy lot. Była 40 kilogramami ciała i make-upu, oczami z blaskiem ostrym jak nóż do steków i długimi do ziemi włosami, które omiatały wszystko wokół jej 15-centymetrowych obcasów. W trakcie występu można było poczuć, jak pachną jej myśli. Jest prawdziwą feministką przyszłości.

Wieczór 3: Lydia Lunch i Johanna Constantine

Wieczór 4: Laurie Anderson
Artystka pokazała nam, jak należy budować nowy model polityczny. Opowiedziała historię swego występu przed psami. Była zupełnie hipnotyzująca. Swój popis zakończyła jak anioł - grą na altówce. Ciągle myśleliśmy o tym, jakie mieliśmy szczęście, że zgodziła się u nas wystąpić. Mieliśmy przecież tak mały budżet - mogliśmy tylko liczyć, że starsze, bardziej znane ikony świata sztuki same zechcą do nas wpaść. Nasz projekt wyznaczył jednak najwyższy czas na jakiś cud - na nowy początek. Najlepszy moment, żeby szczerze przyznać to, jak zepsute od środka są niektóre rzeczy. Występ Laurie przypomniał nam, jak działa społeczeństwo. Przypomniał, że w Nowym Jorku wciąż mieszkają prawdziwi artyści. I że nadal im zależy.

Wieczór 4: Laurie Anderson

Wieczór 5: Narcissister, Dynasty Handbag i No Bra
Ta noc wydawała się najbardziej dzika. Najmłodsza. Dynasty Handbag zadrwiła z wszystkiego, sami nie wiedzieliśmy, co się dzieje. Nie rozumiem komedii - poza tym, że sarkazm jest jak zamaskowana prawda. Jibz (odtwórczyni roli Dynasty Handbag - red.) ostrzegła nas, że jej postać była dzisiaj wyjątkowo wredna - i naprawdę miała rację. Później wystąpiła No Bra: stała prosto, śpiewała monotonnym głosem o pracownikach na budowie i randkowaniu z diabłem. Następnego dnia jednak zadzwoniła do nas Dynasty i podziękowała za udział w projekcie - bardzo mnie to ucieszyło, bo w końcu zabawiła nas na śmierć! A większość ludzi tej nocy miała ledwo po 20 lat.

Wieczór 5: Narcissister, Dynasty Handbag i No Bra

Wieczór 6: Ann Snitow rozmawia o feminizmie przyszłości
Snitow poprowadziła porywającą debatę z pięcioma członkami naszego kolektywu Future Feminism. Jedna osoba z publiczności poczuła się urażona czymś, co Ann nazwała głębokim wypaczeniem zasad. Zaznaczyliśmy, że medycyna udowodniła istnienie płci psychicznej.

Wieczór 6: Ann Snitow rozmawia o feminizmie przyszłości

Wieczór 7: Kiki Smith przedstawia Anne Waldman, Mei-Mei Berssenbrugge i Anne Carson
Smith zaprezentowała nam swoje trzy ulubione pisarki: Anne Waldman, Mei Mei Berssenbrugge i Anne Carson. Ta ostatnia przeczytała swoją pracę poświęconą Proustowi i zaznaczyła, że był on największym w rozumieniu feminizmu „drapieżnikiem i obrońcą" w historii. Natomiast Waldman premierowo zaprezentowała nowy wiersz pt. Future Feminism.

Wieczór 7: Kiki Smith przedstawia Anne Waldman, Mei-Mei Berssenbrugge i Anne Carson

Wieczór 8: The Girls of Karen Black
Dzisiaj The Girls of Karen Black dały swój klasyczny występ, a ja (Kembra) zrobiłam ten numer z jajkami, gdy stałam na głowie i rozbijałam je na swojej waginie. Krzyczałam, jakbym była mordowana przez Alice, bo ciągle wytrącała mnie z równowagi. Wciąż jestem na nią za to zła - to jedna z kilku rzeczy, które naprawdę mnie wkurzają. Poza mizoginią. Następnie Samoa zaśpiewał parę piosenek country o kapitalizmie. Powiedział też, że jest z nas dumny i doprowadził nas do płaczu. Byłyśmy naprawdę wykończone występem, więc miłe słowa sprawiły, że roztopiłyśmy się jak lody na plaży.

Wieczór 8: The Girls of Karen Black

Wieczór 9: Lorraine O'Grady
Lorraine odczytała na żywo, razem z wielką grupą aktorów, swój esej Olympia's Maid. Później opowiedziała o tym, że feminizm ma wiele twarzy i trzeba wspierać każdą z nich. To były też jej 80. urodziny - przygotowaliśmy dla niej tort ze słynnym obrazem Moneta. Pycha!

Wieczór 9: Lorraine O'Grady

Wieczór 10: Marina Abramović
Artystka mówiła o miłości i budowaniu zrozumienia. Pochwaliła szczególnie 11. założenie feminizmu przyszłości: „Odnowienie archetypu kobiety w centrum kreacji". Stwierdziła też, że nie przytulamy się prawidłowo: „Choć tutaj, pokażę ci, jak to się robi".

Wieczór 10: Marina Abramović

Wieczór 11: Prezentacje Jessiki Mitrani i Melanie Bonajo oraz film Carolee Schneemann
Mitrani jest byłą prawniczką z Hiszpanii ?' aktualnie na pełen etat robi filmy, w których główną rolę grają tworzone przez nią rzeźby. Robi je bardzo dokładnie, ale wydaje mi się, jakby zależało jej, żeby trafiały na wystawy. Skądś znamy to wrażenie pięknych przedmiotów w filmach… z reklam! Film Jessiki sprawiał wrażenie jednej wielkiej holistycznej luksusowej medytacji nad kobietami i wolnością, której pragną. Opowiedziała jak zahipnotyzowana o kostiumach, które sama projektowała, i o tkaninach, które przywiozła z najbardziej dalekich miejsc. Pokazała też parę czarnych lakierowanych czółenek, które były uformowane tak, jakby tworzyły jeden but. Miały też jedną skarpetkę i były naprawdę przerażające. Jakby nie pozwalały nawet zrobić kroku.

Trudno nie opowiadać o każdym występie w nieskończoność. Wspaniale bawiliśmy się co wieczór i byliśmy bardzo szczęśliwi, że to wszystko się nam udało. To jak spełnione marzenie. Kamienne dyski były przepiękne, zdobiły je efekty wielu lat ciężkiej pracy - wciąż nie możemy w to uwierzyć. To najtrudniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek zrobiliśmy - ale to dopiero początek. Feminizm przyszłości dopiero się zaczyna. Szanujemy swoją historię, ale liczymy na wspaniałe życie jutro. Takie, które nie nienawidzi i nie umniejsza wartości kobiet. Mieliśmy dość siedzenia i czekania, aż coś się stanie. Czuliśmy, że musimy spróbować zmienić coś sami.

Wieczór 11: Prezentacje Jessiki Mitrani i Melanie Bonajo oraz film Carolee Schneemann

Wieczór 12: Terence Koh jako Miss OO
Terence namalował sobie oczy na powiekach. Na scenę, jako Miss OO, odprowadziła go jego mama. „To piosenka dla niej. To piosenka dla Ziemi" ?' powiedział i objął ją w pasie, gdy zaczęła nucić do mikrofonu.

Wieczór 12: Terence Koh jako Miss OO

Wieczór 13: Viva Ruiz, Julianna Huxtable, Alexyss K. Tylor
Huxtable jest lingwistką, pisarką, księżniczką disco i mistrzynią dyskusji. Była ostatnio bardzo zajęta, przez cały miesiąc pracowała nad sesją zdjęciową dla New Museum. Tęskniliśmy za nią przez resztę wieczorów, naprawdę zależało nam na jej udziale i opinii - bardziej niż na recenzji każdego innego krytyka z „The New York Timesa". Przeczytała nam fragmenty swoich dzienników i wierszy. Manipulowała głosem tak, że miałam ciarki, ale bez cienia grozy czy strachu. Jej wiersze są jak bieganie po bagnach w Wichrowych Wzgórzach. Pędzisz w wielkiej sukni wprost w stronę klifu, zatrzymujesz się dopiero przy jego krawędzi.

Ostatnią noc zamknęła Alexyss K. Tylor, którą musicie znać. Mieliśmy wyświetlić w galerii transmisję jej występu na żywo, ale wszystko wysiadło. Ktoś odłączył naszą kamerę, komputer i cały sprzęt, który ustawialiśmy godzinami, żeby doładować telefon - więc Alexyss nie było nawet widać. Ale nie usunęła nas ze znajomych - wszyscy mieliśmy nauczkę.

Viva Ruiz odegrała przedstawienie w stroju lidera politycznego z lat 70. - w garniturze i okularach. I z ironicznym pentagramem na szyi… Opowiadała o Chloe Dzubilo, Angeli Davis i śpiewała. Sprawiła, że tego trudnego dla nas wszystkich wieczoru mogliśmy się jednak jakoś trzymać. Nasza piątka dzień wcześniej na pikniku w Cloisters bardzo się pokłóciła, a do występu Ruiz złość jeszcze nam nie minęła. Bycie zgodnym w grupie nie jest łatwe, ale to najbardziej satysfakcjonująca rzecz, jaką kiedykolwiek robiliśmy: że wyciągamy sprawy na jaw, mamy wyraźne zdanie na temat feminizmu, przyznajemy, że aby tak naprawdę żyć w tym świecie, należy go zmienić. Bo wierzymy, że musimy walczyć, żeby być wyzwoleni, żeby żyć bez systemu społecznych więzień, które nas ograniczają - bo nie mamy dokąd uciec. Wszyscy wiemy, że to sprawa warta zachodu. I nigdy nie przestaniemy o to walczyć. To jest dla nas wszystkim.

Wieczór 13: Viva Ruiz, Julianna Huxtable, Alexyss K. Tylor

Kredyty


Wstęp: Kathy Grayson
Tekst: Kembra Pfahler i Antony
Zdjęcia: Walter Wlodarczyk

Tagged:
Marina Abramovic
sztuka
feminizm