koniec związku i co dalej?

Naukowcy ostrzegają przed zbyt przyjacielsko nastawionymi eksami…

tekst i-D Polska
|
27 Maj 2016, 11:05am

Kadr z filmu Nieulotne

Mamy coraz luźniejsze podejście do związków. Każdy z nas wybiera najwygodniejszą dla swoich oczekiwań i wrażliwości opcję - wiemy, że poliamoria to tak naprawdę fakt, a nie mityczna legenda, z kolei aplikacja randkowe, jak Tinder, rozluźniły nasze podejście do seksualności. Nie wstydzimy się też być po prostu singlami. Jednak co się dzieje, kiedy angażujemy się w relację, a potem zrywamy? Najczęściej nasz kontakt się urywa. Niektórzy starają się pozostać przyjaciółmi, w końcu trudno z dnia na dzień zrezygnować z ważnej dla nas osoby. Takie wyjście wydaje się naturalne, ale nie zdaniem naukowców z Oakland University. Ich badania wykazały, że ludzie, którzy chcą przyjaźnić się ze swoimi eksami, częściej mają skłonności psychopatyczne.

Jak doszli do takiego wniosku? Przebadali 860 osób, zdając im pytania odnośnie rozstania i powodów, dla których wciąż utrzymują kontakt z byłymi chłopakami i dziewczynami. Okazuje się, że najczęściej powody są bardzo przyziemne: „Chociaż rozstanie oficjalnie oznacza koniec relacji romantycznej, nadal następuje wymiana pewnych wartości między partnerami", piszą autorzy. Chodzi o informacje, niezałatwione jeszcze sprawy finansowe i potencjalną szansę na zaciągnięcie eksa znowu do łóżka. To wiąże się z kolei z ciemnymi stronami naszej osobowości - z narcystycznym podejściem, skłonnością do intryg i zapędami psychopatycznymi.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Czy rzeczywiście, jeślichcemy zachować z kimś kontakt to oznacza, że jesteśmy psychopatami? Może zdarzają się skrajne sytuacje, jak sceny zazdrości i włamania do domu, ale prędzej kojarzą się nam z hollywoodzkim thrillerem niż prawdziwym życiem. Przysłowie mówiące, że „stara miłość nie rdzewieje", podobnie jak przekonanie, że nie można kochać równocześnie więcej, niż jednej osoby wydają się mocno przesadzone i pochodzą z innej epoki.

Wiadomo, że rozstanie jest ciężkim przeżyciem i w różnym tempie się z niego zbieramy, ale stopień zaburzeń, jaki odkryli naukowcy, nie jest alarmujący. W sprawach, które budzą nasze silne emocje, mamy po prostu większą skłonność do negatywnych reakcji i obnażania swojej ciemniejszej strony. „Kiedy rozpadł się mój związek, miałam wrażenie, że skończę zamknięta w domu z setką kotów i paprotkami na parapecie", mówi mi znajoma, która niedawno się rozstała z chłopakiem, ale zaraz dodaje: „Wtedy rzeczywiście masz ochotę na zemstę, jesteś wściekły, a za chwilę tęsknisz, ale to mija, poznajesz nowych ludzi, znajdujesz czas dla przyjaciół, uczysz się żyć ze sobą". Może więc nie jest z nami tak źle i nie jesteśmy pokoleniem (post)związkowych psychopatów?

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Stasia Wąs
Zdjęcie: kadr z filmu „Nieulotne"

Tagged:
Kultura
spoleczenstwo