Reklama

co dzisiaj znaczy być młodym w rosji

tekst Malou Briand Rautenberg
|
12 Kwiecień 2016, 12:00pm

Niedawno postanowiłam sprawdzić, co prasa pisze o młodych Rosjanach. Przeczytałam, że istnieje „rosyjska złota młodzież paradująca na Instagramie" w Roleksach i bikini - zresztą tak jak młodzież w innych częściach świata. Oraz że Vogue wciąż wygłasza peany na cześć Goshy Rubchinskiego, rosyjskiego projektanta mody, który „pokazuje prawdziwą młodzież" z jego rodzinnego kraju, wychowaną w klimacie postsowieckim. Ostatnio, szczególnie w małym światku mody, Rosja jest trendy: chwali się rosyjskich i ukraińskich projektantów, na wybiegach pojawia się cyrylica, gloryfikuje się styl rosyjskiego bandyty i pełno jest artykułów na temat nowej rosyjskiej mody. Z kolei dzienniki bez przerwy powracają do tematu Putina, rosyjskich więźniów i pogwałcenia wolności wypowiedzi. Rosja w oczach Zachodu jest krajem paradoksów: z jednej strony widziana jako eldorado różnego rodzaju subkultur (moda agresywna, młodzi skejci, wracający do mody gopnicy), a z drugiej jako kraj w kagańcu bardzo autorytarnego rządu. Chciałam się dowiedzieć, czy ten dualizm wynika ze ślepoty Zachodu, czy też stanowi integralną część rosyjskiego społeczeństwa. Spotkałam się w Moskwie z Vladem Toupikinem i Ute Weinman, dwojgiem antyrządowych aktywistów, moskwiczan, nauczycieli i dziennikarzy, aby porozmawiać o przyszłości Rosji, jej młodzieży, w którą oboje wierzą, oraz o tolerancji.

Pozdrowienia z Rosji

Uczycie nastolatków, którzy nie osiągnęli jeszcze wieku 16 lat. Jak oni postrzegają politykę? Interesują się nią w ogóle?
Vlad: Pokolenie młodych ludzi, którzy nie ukończyli jeszcze dwudziestu lat, mówi o ruchach LGBT, feminizmie, będących jednak w naszym kraju ruchami mniejszościowymi. Według młodzieży prawo powinno mieć jednakowe zastosowanie do wszystkich, bez względu na ich pochodzenie albo płeć. Dzięki portalom społecznościowym, Facebookowi, Tumblrowi, mają dostęp do świata swoich rówieśników na całym globie. I w odróżnieniu od starszych, są często bardziej otwarci i tolerancyjni. Ruchy młodzieżowe są mniej nacechowane przemocą niż ruchy ich starszych kolegów, są też mniej roszczeniowe. Wiele stowarzyszeń młodych pojawia się w Petersburgu, ale w Rosji są to raczej inicjatywy lokalne.
Ute: Młodzi tworzą alternatywne biznesy, otwierają mikroksięgarnie, bary, wprowadzają marki ciuchów. To jest w pewnym znaczeniu polityka, ponieważ to jedyny środek, inny niż słowa, jakim dysponujemy, aby wyrazić to, co myślimy. Rząd pozostawia bardzo małą swobodę otwartego wyrażania swoich poglądów politycznych, a wręcz nie pozostawia jej w ogóle. Publiczne zabieranie głosu na temat polityki oznacza w Rosji ryzykowanie swojego życia. Myślę, że dla młodego pokolenia działanie lokalnie jest sposobem na angażowanie się w politykę bez narażania się. Na Zachodzie macie te wszystkie wasze ruchy feministyczne, antyrasistowskie, które działają już od dawna. Są wpisane w wasze społeczeństwo. Młode pokolenie urodziło się i nasiąkło tolerancją. My w Rosji również ulegliśmy ich wpływom, ale ruchy te są na razie marginalne. Myślę, że młodzieży w Rosji brakuje świadomości tego, czym jest polityka. Ona zna tylko Putina. Nie potrafi wyobrazić sobie innego modelu.

„Rząd pozostawia bardzo małą swobodę otwartego wyrażania swoich poglądów politycznych, a wręcz nie pozostawia jej w ogóle. Publiczne zabieranie głosu na temat polityki oznacza w Rosji ryzykowanie swojego życia".

Jak młodzi dzisiaj walczą? Czy chcą działać tak, jak wy to robiliście? Jaką macie broń do dyspozycji pod rządami Putina?
Ute i Vlad: Ruchy antyautorytarne istnieją jeszcze, ale rządowe represje, w tym również brutalne działania policji, są coraz silniejsze. Liczni działacze anarchistyczni siedzą dzisiaj w więzieniach. Dzisiaj w Rosji jest coraz trudniej walczyć. Pokolenie, które wzrastało pod rządami Putina, Kremla i aparatczyków nie wie, czym jest polityka: dla niej polityka to korupcja. Ta młodzież, urodzona w tym reżimie, praktycznie nigdy nie widziała alternatywy.
Inne, bardziej pacyfistyczne ruchy przyłączają się do aktywistów: 13 marca młodzi artyści potajemnie zorganizowali wspólną wystawę na ulicach Petersburga, protestując przeciwko wojnie. Wyszli na ulice i pokazali swoje dzieła, wysyłając światu przesłanie tolerancji. Rosja jest skonfliktowana, jak nigdy dotąd: stąd to przesłanie o tolerancji i pokoju jest wyjątkowo wyraźne. Potem spróbowali taką samą wystawę powtórzyć w Moskwie. Wszyscy zostali aresztowani. Chłopcy i dziewczęta. Podobnie jest z Pussy Riot: ten ruch był bardzo ważny, to był powiew świeżego powietrza w skostniałym, skorumpowanym, autorytarnym świecie polityki. Dzisiaj akcje tej skali nie byłyby już możliwe. Zabraniają ich niektóre prawa. A te dziewczyny dużo wniosły do alternatywnej Rosji.

Ale czy rządowi udaje się wszystko kontrolować? Czy walka przenosi się do sieci społecznościowych?
Ute i Vlad: Wielu ludzi używa Facebooka lub VKontakte - lokalnego Facebooka, który jest kontrolowany przez FSB. Policja również go monitoruje, a jeśli uważa, że pojawia się jakaś zbyt ekstremistyczna grupa lub społeczność, jej członkowie są ciągani po sądach. W 2008 r. rząd utworzył nową służbę, Roskomnadzo, której celem jest kontrolowanie nowych technologii, mediów i sieci komunikacji. Niestety dla rządu, Facebook jest zbyt potężny, żeby udało się do niego podłączyć i w pełni kontrolować. Młodzi ludzie zaczęli usuwać swoje konta z VKontakte, bo nie są głupi. Podobnie jest z młodymi dziennikarzami, którzy szukają innych platform i innych sposobów, żeby pisać o aktualnych wydarzeniach: na zona.media, uruchomionej przez Pussy Riot w 2014 r., można przeczytać bardzo interesujące artykuły o tym, co faktycznie dzieje się w rosyjskich więzieniach. Dziennikarze, wszyscy młodzi, w większości pochodzący ze środowisk anarchistycznych, prowadzą prawdziwe śledztwa dzięki świadectwu tych, którzy z więzień wychodzą. Próbują upublicznić popełniane tam nadużycia. Rządowi nie udało się jeszcze zamknąć dostępu do tej strony. Inne są likwidowane, oczywiście, ale ta się na razie broni.

Wolfgang Tillmans fotografuje rosyjski queer

Żyjemy w czasach, w których obraz stał się najważniejszy. Myślicie, że może zastąpić dyskurs i wejść do polityki? Że moda, sztuki wizualne mogą stać się bronią polityczną młodego pokolenia?
Ute: Obrazy są kluczowe do zrozumienia świata, do jego rozwoju. Są świadkami i rejestratorem zmian w społeczeństwie. Żyjemy w kulturze obrazu, to normalne więc, że młodzi zwracają się w jego stronę, żeby rozwijać świat. Wyrażanie swojej opinii w Rosji staje się coraz większym tabu. A słowo nie ma już żadnej wartości: stało się schizofreniczne tak jak rosyjskie społeczeństwo.

„Wyrażanie swojej opinii w Rosji staje się coraz większym tabu. A słowo nie ma już żadnej wartości: stało się schizofreniczne tak jak rosyjskie społeczeństwo".

Obraz Rosji na Zachodzie również jest schizofreniczny, pełen paradoksów. Z jednej strony postrzega się ją jako eldorado subkultur (moda, skejci, gopnicy), a z drugiej jako kraj w kagańcu autorytarnego rządu. Czy ten dualizm to tylko jakieś zachodnie wyobrażenia? A może jest nieodłączną częścią rosyjskiego społeczeństwa?
Ute: Rosja jest krajem konserwatywnym. Kreatywna młodzież, o której mówisz, ci, którzy tworzą modę, chodzą do klubów, to młodzież w Moskwie, no, może jeszcze w Petersburgu: inni wyjeżdżają za granicę. Krasnodar, na południu Rosji, to Wschód świata. Istnieją tam prawdziwe undergroundowe społeczności artystów, muzyków… Ale ich sukces nie wykracza poza granice. Ta młodzież, o której mówisz, to mniejszość. Społeczeństwo rosyjskie praktycznie nie uznaje mody albo robi to w bardzo małym stopniu. Rząd właśnie dopiero co zaakceptował finansowanie fashion week, na przykład. W Rosji, zanim prawo stało się tak opresyjne, organizowano coś w rodzaju gay-pride. Homoseksualiści spotykali się w klubach, na tajnych imprezach. Teraz też nikt cię nie wtrąci do więzienia, pod warunkiem, że nie ujawniasz swojej orientacji. Dzisiaj w Rosji wciąż jeszcze jest trudno przyznać się do swojej seksualności. Wprowadzone kilka lat temu ustawy przeciwko „gejowskiej propagandzie" stanowią prawdziwe naruszenie wolności seksualnej. Jeśli nie mówisz o swojej orientacji, siedzisz cicho, możesz żyć spokojnie. Na tym właśnie polega paradoks Rosji: nic nie jest dozwolone, ale nic nie jest zabronione. To polityka pod tytułem „nigdy nie wiadomo".

„Rosja jest krajem konserwatywnym. Kreatywna młodzież, o której mówisz, ci, którzy tworzą modę, chodzą do klubów, to młodzież w Moskwie, no, może jeszcze w Petersburgu: inni wyjeżdżają za granicę".

Vlad: Jeden z naszych przyjaciół, anarcho-punk pochodzący z Białorusi, został pobity przez policję w 2010 r. Był nawet torturowany. Od tamtej pory zaprzestał wszelkiej działalności politycznej w dosłownym tego słowa znaczeniu. Postanowił otworzyć swój butik pod marką Sputnik 1985. To rok początku Pierestrojki. Robi modę, chce zmienić świat, ale przestał wierzyć w politykę taką, jaką zawsze ja widział. Młodzi noszą jego bluzy, aż po Moskwę, w której teraz mieszka, i to mu wystarczy. Można powiedzieć, że działa lokalnie. Projektanci, którzy chcą zmienić Rosję istnieją. Ale jest ich bardzo niewielu.

Dorastając na rosyjskiej wsi

Jak dzisiejsza rosyjska młodzież może sprawić, żeby jej kraj stał się bardziej tolerancyjny, bardziej wolny?
Vlad i Ute: Jesteśmy pełni nadziei. Dla nas polityka to postawa. I nie żyjemy w reżimie faszystowskim, mimo że większość mieszkańców Zachodu w rządach Putina widzi pewną formę dyktatury. Jedynym problemem w Rosji jest to, że nigdy nie wiadomo, co jest dozwolone, a co zabronione. Na przykład ci młodzi artyści, którzy manifestowali w Petersburgu pod nazwą Ne mir (gra słów dotycząca pokoju), naprawdę myśleli, że nie będzie problemów ze spokojnym przeprowadzeniem takiej manifestacji w Moskwie. Tyle że wszyscy zostali aresztowani. Nigdy nie wiadomo, co będzie jutro. Anarchiści, aktywiści skrajnej lewicy, a nawet antyfaszyści siedzą w więzieniach. To część naszej codzienności. Młodzi punkowcy dalej robią swoją muzykę, dają koncerty, istnieje i sprzedaje się wiele alternatywnych i zaangażowanych zinów - ale sale koncertowe są pełne agentów bezpieczeństwa.
Ute: Graficiarze w Moskwie są hiperaktywni. Muszą być tylko ostrożni, pokrywając ściany swoimi obrazami. Graffiti na murach jest pełno. Wystarczy wsiąść w pociąg i przejechać się przez Rosję, żeby zrozumieć, jak ważna jest tutaj ta sztuka. Ale powtórzę jeszcze raz: Rosja to kraj schizofreniczny - trzeba zrozumieć, że są też mniej postępowe lokalne subkultury. Graffiti z przesłaniem faszystowskim, neonazistowskim często przykrywają dzieła bardziej otwartej, antyrasistowskiej i feministycznie nastawionej młodzieży. A młodzież neonazistowska to spora społeczność, która wraz z upływem czasu nie maleje.

„Rosja to kraj schizofreniczny - trzeba zrozumieć, że są też mnie postępowe lokalne subkultury".

Macie dziś dla rosyjskiej młodzieży jakieś przesłanie polityczne?
Vlad i Ute: Młodzież nie jest apatyczna, ona ma tylko założony kaganiec. Jeden z naszych przyjaciół skończył w więzieniu za wyrażanie swojego politycznego stanowiska. W Rosji, w więzieniach, używa się żargonu, fenya, będącego praktycznie językiem samym w sobie. To zdanie jest częścią codziennego życia więźniów. Można je przetłumaczyć jako „wszystko jest zabronione". Przesłanie, jakie my chcemy przekazać rosyjskiej młodzieży to: nic nie jest zabronione, jeśli ty tak zdecydujesz. Wszystko może się zdarzyć, jeśli w to wierzysz i jeśli o to walczysz.

Gosha Rubchinskiy, projektant sztuki

Kredyty


Tekst: Malou Briand Rautenberg
Zdjęcie: Gosha Rubchinskiy dla i-D