Reklama

​flauta: muzyczna pomocna dłoń dla uchodźców

Trzecia edycja Flauta, imprezy pomagającej uchodźcom, już jutro w warszawskim skłocie Przychodnia.

tekst Mateusz Góra
|
26 Maj 2017, 2:30pm

18 listopada w warszawskim skłocie Przychodnia odbędzie się trzecia edycja Flauta. To cykl imprez, który wziął nazwę od słowa opisującego spokojne morze bez fal. Organizuje je grupa znajomych, którzy chcą w ten sposób pomóc uchodźcom. Zbierają pieniądze, żeby wesprzeć organizacje pozarządowe pomagającym uchodźcom w Europie. Mają jednak też inny cel - wprowadzić trochę świeżego powietrza na warszawską scenę imprezową. O ich planach i miłości do różnorodności rozmawiamy z Tosią Ulatowską.

Był wieczór, początek jesieni, a wy siedzieliście z grupą przyjaciół na piwie…
…to był moment, kiedy kończyły się wakacje, a wraz z nimi zamykało się 1500m2 na Emilii Plater. W Warszawie zaczynało brakować miejsc, w których można by potańczyć do dobrej elektroniki. Nie wiedzieliśmy, że powstanie Smolna, Jasna, Koszykowa 55, Pogłos, a Brutaże i BTS-y będą odbywały się coraz częściej. Pomyśleliśmy więc, że skoro mamy w ekipie kilku DJów i grafików, to warto coś z tym zrobić, włączyć się w kreowanie tej sfery. Jednocześnie cały czas obserwowaliśmy akcje pomocy uchodźcom, na przykład zbiórki odzieży i rosła w nas frustracja, że jesteśmy zbyt zajęci swoimi sprawami, aby się w nie fizycznie włączyć.

I dlatego postanowiliście, jak Synergia , połączyć pomysł stworzenia imprezy muzycznej i pomocy uchodźcom.
Tak, zresztą znamy się z Ignacym i Kasią, organizatorami Synergii. Najpierw odezwaliśmy się do organizacji CHLEBEM I SOLĄ i Noise For Refugees. Dzięki nim jesteśmy w kontakcie z organizacjami non-profit działającymi na granicy serbsko-chorwackiej: Fresh Response, Aid Delivery Mission, SoulWelders czy Rigardu e.V. Wiemy, że działają lokalnie, angażują tamtejszych rolników w pomoc uchodźcom. Nie wysyłają tam „puszek" z jedzeniem z Europy Zachodniej, ale aktywizują miejsce, w którym to wszystko się dzieje. Tym razem jednak fundusze z imprezy przekażemy Fundacji Międzynarodowa Inicjatywa Humanitarna, organizującej pomoc dla uchodźców w Brześciu, ponieważ sytuacja wymaga pilnej interwencji.

Flauta to jednak przede wszystkim impreza muzyczna.
To, że Flauta jest benefitem i ma konkretny cel, jest dla nas bardzo motywujące, sprawia, że poświęcanie swojego wolnego czasu i energii ma sens. Oczywiście, w równie dużym stopniu myślimy o muzyce. Chcemy włączyć się w tworzenie nowych jakości na warszawskiej scenie. Często zastanawiam się, czy oferujemy ludziom coś nowego? Jest tyle dobrej muzyki, Djów, imprez, co możemy wnieść? Teraz, kiedy mamy już line up, widzę, że chyba udało nam się osiągnąć tę nową jakość, świeże połączenia. Zależy nam, żeby na Flaucie grali muzycy tworzący swój własny, charakterystyczny styl, jak ekipa Syntetyka, ale też więcej dziewczyn.

Czyli Flauta wnosi coś nowego przez swoją różnorodność?
Nie chcemy, żeby to były tylko brudne brzmienia, do których ludzie będą tańczyli godzinami. Każdy DJów ma trochę odmienną wizję grania - niektórzy więcej pracują z rytmem, inni z brzmieniem, a jeszcze inni są fanami analogowego tworzenia muzyki. Na styku tych wszystkich form i zainteresowań wytwarza się energia do eksperymentowania nad relacją brzemień i ruchu, muzyki i ciała. To nie jest nic rewolucyjnego. Cieszymy się, że możemy działać w obrębie warszawskiej sceny techno i elektroniki, sprawiać by była jeszcze lepsza, a przy tym pogłębiać swoje pasje.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Brakuje nam też jeszcze trochę luzu, dalej obserwujemy siebie na imprezach, oceniamy, patrzymy krzywym okiem.
Rzeczywiście, tak bywa. Być może jest to kwestia konkurencyjności na warszawskiej scenie. Ktoś robi jeden cykl, ktoś inny. Choć deklaruje się współpracę i otwartość, może być to w pewien sposób pole do rywalizacji między artystami. Naszą ideą jest łączenie środowisk - na przykład zapraszanie ludzi z innych miast i otwieranie się na nowe muzyczne klimaty. Na 3. edycji Flauty będzie można usłyszeć dużo eksperymentalnego brzmienia w klimacie footworku czy junku, dzięki kolaboracji z młodym, ale prężnie rozwijającym się labelem Lubie Cię Booking.

Flauta jest wyjątkowa też przez swoją formułę. Zaczynacie wczesnym wieczorem, kończycie rano.
Koncepcja jest taka, że ludzie mogą przyjść wcześniej, posłuchać koncertu, który będzie rozgrzewał nas do tańca późniejszą porą, napić się czegoś, a przede wszystkim nanieść na przyniesione przez siebie tekstylia specjalnie z na tę okazję przygotowane grafiki, drukowane metodą sitodruku na żywo. Zapewnimy również koszulki do kupienia na miejscu, a dochód z nich też przeznaczymy na benefit. Stawiamy na poszerzenie dostępności wydarzenia - jeśli ktoś nie lubi tańczyć czy imprezować późną nocą, może uczestniczyć w inny sposób i też dobrze się bawić.

A jak widzisz przyszłość Flauty?
Mam gdzieś z tyłu głowy, żeby kiedyś rozpisać to jako projekt, spróbować zdobyć dofinansowanie i działać na większą skalę, ale na razie działamy właściwie bez budżetu, bazując na naszych umiejętnościach. Estetykę strony wizualnej Flauty opieramy na analogowości. Jeśli filmy - to VHS, jeśli zdjęcia - to analogowe, plakaty drukujemy na riso, a koszulki robimy metodą sitodruku. Chcemy zachować klimat DYI. Jak widać, grupa dwudziestolatków bez wsparcia instytucjonalnego może zdziałać bardzo dużo. Mam nadzieję, że w przyszłości uda się jeszcze więcej.

Więcej informacji na temat imprezy znajdziecie tutaj.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Mateusz Góra

Tagged:
flauta
muzyka
imprezy
muzyka wywiady