​wycieczka do lumpeksu z hanką podrazą

Od 20 lat niekwestionowana królowa polskich sklepów z tanią odzieżą ubrana w kombinezon roboczy i czapkę z daszkiem zamiast korony. Ubiera się wyłącznie w tanich odzieżach i spędza w nich całe dnie. Na co dzień zajmuje się kostiumami teatralnymi i nie...

tekst Rafał Domagała
|
06 Kwiecień 2017, 8:45am

Hanka Podraza: Pamiętam doskonale moment, w którym postanowiłam, że będę ubierać się tylko w taniej odzieży. To był 2001 rok, byłam w Coconie [klub gejowski w Krakowie - przyp. red.]. Szłam z głównego parkietu w kierunku baru. Miałam na sobie koszulę kupioną w Dieslu i minęłam się z dziewczyną, która miała na sobie identyczną koszulę jak ja. Pomyślałam: „O nie! Nigdy w życiu już mnie to nie spotka". Postanowiłam, że chcę wyglądać inaczej.

Co takiego jest w ciuchach z taniej odzieży?
To, że każdy jest inny. Tam nie ma dwóch takich samych ubrań. Czasem się zdarza, że jest dziesięć takich samych białych koszul albo stroje dla całej drużyny piłkarskiej. Ale podoba mi się to, że tam świata nie da się powtórzyć. To jest po prostu frutella doznań. A poza tym to jest miejsce, w którym kobiety czują się dość swobodnie. Czasem nie ma nawet przymierzalni i nie ma skrępowania. Ja nie potrafię tego zrobić, ale inne kobiety potrafią rozebrać się do stanika czy do halki i przymierzać ubrania. Poziom intymności przypomina ten, który możesz poczuć jadąc metrem. Ludzie wykonują w nim codzienne czynności, prawie jak w domu, np. obcinają paznokcie W taniej odzieży jedna osoba pyta drugą, czy ta kurtka jest dobra czy nie, czy jest za krótka, czy za mała, czy dobrze leży. Lubię to, że tam jest taka atmosfera, jak dawniej kobiety się spotykały i darły pierzę. Czasem tę sielankę zakłócają jedynie awantury o ubranie.

Jak szukasz ubrań? Wchodzisz do taniej odzieży i… ?
I czuję. Czuję czy są, czy ich nie ma. I chodzę w kółko jak treser tygrysów. Jak coś mi wpadnie w oko to to wyciągam. Lubię boksy, wolę grzebać w nich niż między wieszakami. Tak jest wygodniej, ręce mniej bolą.

Ile czasu spędzasz w tanich odzieżach?
Potrafię iść na cały dzień. Zjeść śniadanie, a potem spędzić tam cały dzień z przerwą na obiad. Oczywiście to też zależy, ile znajdę ubrań i jak mi siaty ciążą. Ubrania są ciężkie, ludzie nie zdają sobie sprawy z tego. Lubię dni, kiedy mogę iść na tam dla własnej przyjemności, a nie realizacji, nad którą pracuję. To są najwspanialsze chwile w moim życiu. Idę tam też często pomyśleć. W życiu inspiruję się najbardziej lumpeksami i ludźmi.

Kto cię najbardziej inspiruje?
Bardzo lubię gadać o ubraniach z Tomkiem Armadą (@armadaterror) i patrzeć, co robi na swoim Instagramie Coco (@coc0m0).

Przeglądasz jakieś blogi modowe, pokazy?
Mało oglądam mody, bo ja ją po prostu czuję. Lubię pokazy Rick'a Owensa. Lubię modę, w której nie ma podziału na rzeczy męskie i damskie. Kiedyś koleś w taniej odzieży, trzymając kamizelkę zapinaną na damską stronę, zapytał mnie, czy to jest męskie czy damskie. A ja się pytam, czy będzie to nosił i powiedział, że tak. Więc powiedziałam, że w taki razie to męskie. Jeśli mam się czegoś trzymać w życiu, to tego. Nie kumam, kiedy pani przy kasie pyta: „Czy to jest chłopskie?". Ekspedientka mówi, że tak i ona z tego powodu odrzuca to ubranie, bo jest „chłopskie", pomimo tego, że jej się podobało. Ja tego kompletnie nie rozumiem, bo przecież jakie to ma znaczenie?

Jak kupujesz ubrania?
Kupuję to, co mi się podoba, co wpada mi w oko. Po prostu jak z ludźmi. Kupuje ubrania odruchowo, jakby z potrzeby fizjologicznej. Oczywiście umiem sobie odmówić czegoś i sobie to później wyrzucam, ale to rzadko się zdarza. Bo uważam, że mogę mieć trzydziestą kurtkę na zimę, żeby nie oszaleć. Bo jednak ja jestem ważna w swoim życiu i żeby przetrwać tyle miesięcy nie mogę mieć jednej kurtki, bo inaczej nie dam rady. A jak nie będę dawała sobie rady, to będę niemiła dla innych ludzi.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Czy są jakieś rzeczy, na które szczególnie zwracasz uwagę przy wyborze ciuchów?
Wszystko musi do siebie pasować w tym ubraniu albo wspaniale nie pasować i być okropne, ale musi być dobrze uszyte. Ubranie ma prawą i lewą stronę i to jest ważne, jak jest uszyte z obu. Nie lubię niektórych tkanin, niektóre mnie obrzydzają. Nie znoszę satyny, bo jest zimna i śliska. Ubieram to na skórę i chciałabym mieć z tego przyjemność. Ale jeśli chciałbyś mi zadać pytanie, czy jest kolor, którego nie lubię, to nie ma takiego koloru. Mając taką robotę, jaką mam, muszę lubić każdy kolor. Nie lubię ubrań, które są przeźroczyste. Traktuję ubranie jak pancerz. Oczywiście też ryzykuję w nim bardzo dużo, bo nie wyglądam standardowo. Niezgodnie z wyobrażeniami, jak może wyglądać kobieta po czterdziestce w Polsce. Bo to jest smutne, ale jak ludzie dowiadują się, ile mam lat, to zaczynają mieć oczekiwania w stosunku do tego, jak się mam zachowywać. A ja nie będę się tak zachowywać. Ja po prostu nie mam wieku i tego nie zmienię.

Jakie są twoje najlepsze zdobycze?
To są spodnie od Yohji Yamamoto, które kupiłam w Tarnowie w dniu premiery spektaklu, przy którym pracowałam. Widoczny był tylko taki ich mały fragment i później się okazało, że to Yohji Yamamoto. Zauważyłam, że jeszcze przy nich wisiały metki. Kosztowały 968 euro, a ja je kupiłam za 15 złotych. Kupiłam sobie kiedyś żakiet, był wspaniale skrojony. Potem wróciłam do domu i sprawdziłam w Internecie, bo zobaczyłam na nim nazwisko Thierrego Muglera, którego wtedy jeszcze nie znałam. Wiem co jest zjawiskowe, co jest piękne i co będzie za jakiś czas modne. I tak też miałam z crocsami, które pokochałam 2 lata temu.

Pojawiły się niedawno w pokazie Christophera Kane.
Tak, takie piękne crocsy z kamieniami, piękne! Ja myślę, że ja te buty lubię, bo podchodzę emocjonalnie do ubrań. Myślę o tych butach jakby były istotami. Bo ze mną na ulicy było jak z crocsami, że ludzie po prostu uważają, że one są brzydkie. Ja wiem, jak to jest, kiedy się słyszy bez przerwy, że się wygląda po prostu źle. I podobają mi się dlatego, że są po prostu skrajnie ohydne. Ja uważam, że tak naprawdę są ekstra.

Na co jeszcze zwracasz uwagę, kupując ubrania w lumpeksach?
Na wygodę, na co dzień lubię ubrania, które są jedną płaszczyzną. Nie muszę myśleć co połączyć, jaką górę z jakim dołem. Chodzę w jednej tkaninie. Trochę się stało tak, że stałam się „ikoną kombinezonu". Myślę, że można powiedzieć, że to ja wprowadziłam kombinezon jako kostium teatralny. Postrzegam świat z poziomu taniej odzieży i tego, co widzę na ulicy, wokół siebie. Teraz w lumpeksach możesz znaleźć mnóstwo ubrań, które są starymi polskimi markami z nieistniejących fabryk. Zdarza się Moda Polska, zdarza się Telimena. Zdarzają się naprawdę perły ubraniowe i to mnie jara, że mam na metce „Made in Poland". Lubię kupować rosyjskie ubrania, gdzie są rosyjskie napisy, ale one zdarzają się rzadko. Lubię też kupować koszulki takie z okazji urodzin, czy narodzin dziecka. Takie ze zdjęciami. Bo to kiedyś był prezent, a potem ląduje na wysypisku śmieci. Zawsze jest mi smutno, kiedy to widzę. Mam nadzieję, że z nich coś kiedyś zrobię. Czasami patrzę na ubrania i zastanawiam się, jaka myśl stała za tym, że coś takiego powstało.

Czy chciałabyś coś jeszcze dodać?
Ja wiem, że to jest banał, ale w życiu trzeba iść po swoje i robić to, co się czuje. Bo ja mogę nie robić kostiumów, ale będę wtedy nieszczęśliwa. Uważam, że można wywrócić swoje życie do góry nogami i jeżeli chce się coś robić, to po prostu należy to robić. Ja tak zrobiłam, miałam 35 lat, kiedy zaczęłam robić kostiumy. 

@hankapodraza

Przeczytaj też:

Muza Vetements pochodzi z Elbląga

Koniec z modą na łysego dresa

Kacper Szalecki: Hard voguing

Kredyty


Tekst: Rafał Domagała
Zdjęcia: Agnieszka Murak

Tagged:
vintage
Wywiady
kostiumy
Lumpeksy
hanka podraza
tania odzież