pięć filmów o popkulturze

Jak psychofani Beyoncé, dziewczyny z Tindera i radykalne feministki wypadają na wielkim ekranie?

tekst i-D Polska
|
29 Lipiec 2016, 4:55am

Jeśli miałeś okazję wybrać się kiedyś do Wrocławia na Nowe Horyzonty, na pewno spotkałeś się z krążącym wśród uczestników festiwalu hasłem: „film nowohoryzontowy". Co to oznacza? Najprawdopodobniej 8-godzinne dzieło reżysera z Filipin albo audiowizualny esej europejskiego mistrza, opowiadający o śmierci i końcu cywilizacji. Wydawało się więc, że fani popu nie mają czego szukać w programie największego festiwalu filmowego w naszym kraju. Nic bardziej mylnego. Oto pięć historii ze świata popkultury, które możesz zobaczyć we Wrocławiu.

 „#instalove", reż. Anna Wowra

Media społecznościowe rosną w siłę, a internet staje się nie tylko bazą informacji, katalogiem potencjalnych chłopaków i dziewczyn, ale też po prostu nową przestrzenią do życia.

Kilkunastoletnia Natalia i jej koleżanka, główne bohaterki „#instalove", postanawiają znaleźć miłość dla jednej z nich właśnie za pośrednictwem aplikacji randkowych. Zaczynają od zrobienia idealnego zdjęcia, a potem czekają na zaczepki, siedząc na kanapie z laptopem na kolanach. Muszą odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jest w ogóle sens zapuszczać się w niebezpieczne rejony prawdziwego życia?

„Czekając na B", reż. Abigail Spindel, Paulo Cesar Toledo

Do czego potrafią posunąć się fani, żeby spotkać swoją idolkę? Brazylijski dokument „Czekając na B." pokazuje grupę nastolatków, którzy czekają na koncert Beyoncé. Dwa miesiące przed jej występem w São Paulo rozbili namioty, żeby mieć pewność, że dostaną się na płytę stadionu jako pierwsi. Żyją w ekstremalnie ciężkich warunkach, ale z uśmiechem na twarzy ćwiczą na ulicy układy do największych hitów księżniczki popu. To wielka tęczowa rodzina, złożona głównie z gejów i dziewczyn, które wcielają się w Beyonce podczas imprez w klubach. Okazuje się, że naprawdę sobą mogą poczuć się tylko we wzajemnym towarzystwie, bo otaczający ich ludzie nie są dla nich na co dzień wsparciem.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

„Fatałaszkument", reż. K8 Hardy

Amerykańska artystka, występująca pod pseudonimem K8 Hardy, postanowiła codziennie nagrywać się przez kilka sekund, żeby pokazać swoje redykalne, feministyczno-lesbijskie podejście do mody. Przez kilka lat udało jej się zgromadzić materiał, którego starczyło na pełnometrażowy film. Zgodnie z zapowiedzią, jaka pojawia się na początku filmu na ekranie, to nie jest jedynie historia stylu, ale coś o wiele więcej. Zgodnie z feministycznym hasłem „twoje ciało to pole walki", K8 Hardy wypowiada wojnę społeczeństwu.

„Hot Sugar i jego zimny świat", reż. Adam Bhala Lough

Nick Koenig to nikt inny jak „współczesny Mozart". O ile łatwo można wzruszyć ramionami i ściągnąć artystę do poziomu zwykłych śmiertelników, to jedno jest jednak pewne - nominowany do Grammy muzyk, znany najczęściej jako Hot Sugar, nie lubi podążać utartymi ścieżkami. Jeśli nie nagrywa ulicznych hałasów, to wykorzystuje do tworzenia swojej muzyki panującą w pokoju ciszę albo dźwięk strzelających w ustach cukierków. Zostawiając już nawet na boku śmiertelność (czy właśnie jej brak) artysty, „Hot Sugar's Cold World" przedstawia nam osobisty obraz procesu tworzenia muzyki w dobie powszechnej cyfryzacji. Ta filmowo-muzyczna wycieczka staruje w momencie nagrania samego dźwięku, żeby w końcu dotrzeć do ostatniego przystanku - Soundcloudu.

„Mr Gaga", reż. Tomer Heymann

Gaga to styl tańca, który stał się już kultowy. Stworzył go Ohad Naharin, dyrektor artystyczny Batsheva Dance Company. Dokument Tomera Heymanna odsłania to, co stoi za tańcem Ohada - jego historię, emocje, całkowite poświęcenie dla sztuki. Choreograf opowiada świetne historie o miłości i swoim dzieciństwie. Daje też kilka rad, jak pracować z ciałem, żeby czuć się ze sobą dobrze. To nie tylko historia artysty, ale też świetnego człowieka. 

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Alicja Mazurkiewicz i Mateusz Góra

Tagged:
Film
nowe horyzonty