w obronie mórz i oceanów

Autorzy fotoksiążki „Noodled” postanowili połączyć loki i grzywy z morskimi krajobrazami.

|
24 Kwiecień 2017, 7:10am

W czasach powszechnie niestabilnej sytuacji społeczno-politycznej nadszedł czas, by stworzyć prace, które będą iskrą do zapoczątkowania pozytywnej zmiany. „To nasz ludzki obowiązek, by używać naszych talentów do szerzenia świadomości, inspirowania do działania oraz zmian", wyjaśnia James Pecis, stylista fryzur. „Czasy pełne wyzwań rozwijają kreatywność i pasję". Strony naszego ostatniego numeru i-D są świadectwem dzisiejszego płodnego świata artystów. Tak samo jest z projektem „Noodled". Po zapoznaniu się z działalnością fundacji Mission Blue, która polega na ochronie mórz i oceanów, James urodzony w Kalifornii, ale mieszkający w Londynie stylista fryzur, jak i jego długoletnia współpracowniczka Kimberley Norcott postanowili połączyć magiczne chwile zaobserwowane na morzu z falami ułożonymi z włosów.

„Najbliższe 5 lat może być kluczowe dla kolejnych 10 tysięcy lat naszej planety", ostrzega założycielka Mission Blue, doktor Silvia Earle. „Jest mnóstwo powodów, by nie tracić nadziei, a jednak każdego dnia znikają kolejne możliwości. Wiemy, co robić. Teraz nadszedł czas, aby zacząć działać". „Noodled" to rezultat kolektywnego działania Jamesa Pecisa, Kimberley Norcott, Paula Wetherella oraz Bena Bugdena. Stworzona z miłością i wydana własnym nakładem fotoksiążka mobilizuje nas, by zgłębić podobieństwa i różnice pomiędzy pięknem oceanu oraz naszym własnym. Pomysł polega na zestawieniu natapirowanych grzywek ze wzburzonym morzem i loków z falami. Rzemiosło stylisty fryzur na zdjęciach fotografa Paula Wetherella ożywa w zestawieniu z morskimi krajobrazami Bena Bugdena. Przed premierą książki James Pecis porozmawiał z nami o projekcie oraz zaprosił nas do zanurkowania w niebieskie głębiny.

Co was zainspirowało do stworzenia „Noodled"? Skąd wziął się początkowy zamysł?
Kimberley Norcott i ja zawsze wymyślamy różne kreatywne projekty. Przekonywała mnie, żebyśmy stworzyli książkę, która będzie przedstawiała elementy odnalezione w naturze, zestawione z fotografami urodowymi. Zainteresowaliśmy się ruchem włosów i poszczególnymi ruchami wody. To było naturalne zestawienie, ponieważ zarówno woda, jak i włosy podobnie się układają i wiją. Pomysł zaczął się klarować podczas wakacji na plaży.

Jak bardzo inspiruje cię natura, zarówno w twoich pracach, jak i poza nimi?
Przyroda oddziałuje na nas bezpośrednio i pośrednio. Może wprawić w odpowiedni stan umysłu, byś mógł się skupić albo może pomóc ci zobaczyć różne rzeczy zupełnie inaczej. Przede wszystkim natura łączy nas z czymś większym niż my sami oraz inspiruje nas na wiele sposobów.

Jak nawiązałeś współpracę z Mission Blue? Co przyciągnęło cię do tego projektu?
Chcieliśmy wesprzeć ochronę mórz i oceanów, by pokazać, że to dla nas wiele znaczy. Jeśli spędziłeś choć trochę czasu w wodzie, wiesz, że jest to potężny i ważny żywioł na naszej planecie, który jest obecnie w nadzwyczajnym niebezpieczeństwie. Mission Blue zostało założone przez inspirującą Silvię Earle = jedną z najważniejszych światowych morskich biolożek. Motywuje ludzi, by korzystali ze swoich talentów, aby wspierać sprawy, w które chcą być zaangażowani. Byliśmy pod wrażeniem Sylvii, a Mission Blue było dla nas ogromnym wsparciem podczas tego projektu.

Jak ważne jest by w czasach niestabilnej sytuacji społeczno-politycznej artyści stawali murem za sprawami, w które wierzą?
Żyjemy w bardzo dziwnych czasach i z godziny na godzinę zdaje się robić coraz straszniej. Niezwykle ważne jest, aby walczyć o swoje przekonania, czy to poprzez wyrażenie siebie, wsparcie albo po prostu przedyskutowanie problemu. To nasz ludzki obowiązek, by używać talentów do szerzenia świadomości, inspirowania do działania oraz zmian. Czasy pełne wyzwań rozwijają kreatywność i pasję. Każdy z nas może zabrać głos i chodzi o to, żeby dojść do tego gdzie i jak można go wykorzystać.

Książka to wynik kolektywnego działania. Jak współpracowaliście z Kimberley, Paulem, Benem, Shelley oraz Atheną? Czy istniał jakiś ścisły plan, którego się trzymaliście, czy może mieliście pole do popisu i puściliście wodze fantazji?
Kimberley i ja określiliśmy pomysł i zapoznaliśmy z nim na początku Bena. Analiza jego zdjęć pomogła mi zacząć planować bardziej szczegółowo pomysły na fryzury. Od początku wiedzieliśmy też, że chcemy współpracować z Paulem z powodu jego pięknych, poetyckich portretów. Następnie zapoznaliśmy z projektem Shelley, którą przeprowadziła casting w Londynie i wyszukała interesujące osoby. Było bardzo dużo planów, które poszły w trochę innym kierunku od początkowo zakładanego. Włosy, podobnie jak woda, układają się tak, jak chcą i wtedy musieliśmy znaleźć odpowiednie ułożenie dla poszczególnych ujęć. Proces zaczął się od planu ogólnego działania, lecz po drodze rozwijał się w różnych kierunkach, w naturalny sposób. Ostateczne dobieranie zdjęć odbyło się w domku na plaży na Kostaryce. Wszystkie zdjęcia Bena i Paula zostały wydrukowane na ¼ strony i rozwieszone na ścianie. Spędziliśmy wiele dni, układając je i dobierając odpowiednie zdjęcia tak, by do siebie pasowały.

Co czujesz patrząc na zdjęcia, teraz fotoksiążka jest już gotowa?
Patrząc na zdjęcia, doceniam to, że każdy z nas jest indywidualną istotą. Również to jak każdy z nas odnajduje własną drogę oraz jak ogromny i tajemniczy jest ocean. To pozwala nam robić te wszystkie szalone rzeczy, jak na przykład żyć.

Czy jesteś szczególnie przywiązany do któregoś zdjęcia?
Jesteśmy przywiązani do osób, które współpracowały przy tym projekcie - ta ekipa była niesamowita, a każdy model czy modelka byli wyjątkowi. Dla niektórych z nich była to ich pierwsza sesja zdjęciowa i przyszli z rodzicami. Wszyscy byli chętni do współpracy oraz dumni, że mogą być zaangażowani w projekt, za którym coś stoi.

Jaki wniosek ludzie powinni wyciągnąć z „Noodled" i dlaczego?
„Noodled" opowiada o pięknie. Pięknie oceanu oraz człowieka. Mamy nadzieję, że zachęcimy wizualnie naszego odbiorcę, aby zasięgnął więcej informacji na temat naszych oceanów oraz ich wątłego stanu. Liczymy też, że wywołamy reakcje i realne działanie. Na końcu książki znajdują się proste sugestie oraz fakty na temat tego, co każdy z nas może zrobić w tej sprawie. Każda mała zmiana nawyków może przynieść efekt.

I ostatnie pytanie: co dalej? Jakimi planami na przyszłość jesteś najbardziej podekscytowany?
Chcę zacząć kampanię na rzecz delegalizacji plastikowych toreb.

„Noodled" jest dostępne w przedsprzedaży na accidentalism.com, a niedługo będzie dostępne w wybranych punktach sprzedaży.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Steve Salter