wrotkarki z poznania

Fotografka Weronika Krawczuk pokazuje wzloty i upadki swojej drużyny, zmagającej się w roller derby.

tekst André-Naquian Wheeler
|
12 Lipiec 2017, 7:00am

Weronika Krawczuk mówi, że do udziału w zawodach wrotkarskich zainspirowało ją obejrzenie filmu „Dziewczyna z marzeniami" (2009). „Zobaczyłam silne, barwne, wytatuowane kobiety, współzawodniczące ze sobą — od razu mnie to wciągnęło!", powiedziała nam. Krawczuk zwerbowała w swoim rodzinnym Poznaniu grupę dziewczyn, założyła własną drużynę i ruszyły razem w ekscytującą podróż pełną zwycięstw i porażek, kłótni i zacieśniania więzi. Krawczuk złapała za analogowy aparat i uwieczniła ich drogę. Spontaniczne chwile, które uchwyciła, pokazują silnego ducha dziewczyn z jej drużyny. Na zdjęciach zobaczymy siniaki wielkości brzoskwiń, drużyny współzawodniczące w idealnej synchronizacji oraz chwile słabości.

Krawczuk mówi, że teraz sytuacja praw kobiet w Polsce jest dość podobna do tej w Ameryce: pełna skrajności. Polskie kobiety walczą z realną wizją zupełnego zdelegalizowania aborcji w kraju. W zeszłym roku tysiące osób ubranych na czarno wyszły na ulice miast podczas Czarnego Protestu, aby sprzeciwić się bardzo surowym przepisom. Polska debatuje na temat praw rozrodczych kobiet, a projekt Weroniki („Bad to the Bone") pokazuje nieustraszone, polskie kobiety, które będą zaciekle walczyć, by ich głos został usłyszany.

Drużyna działa już od kilku lat. Spędziłyście razem dużo czasu. Jaka panuje wśród was atmosfera?
Zespół złożony z silnych i niezależnych osobowości nie zawsze łatwo okiełznać. Jak można sobie wyobrazić, jako zespół przechodziłyśmy wzloty i upadki, ale nasze wspólne cele nas łączą. Koniec końców wyścigi na wrotkach (roller derby) to sport drużynowy i wymaga wielkiego wysiłku. Często po treningu idziemy na piwo albo dwa, lub po prostu siedzimy i rozmawiamy o babskich sprawach.

Czy masz jakieś ulubione wspomnienie z całego okresu prowadzenia drużyny wrotkarskiej?
Moim ulubionym wspomnieniem są nasze pierwsze międzynarodowe zawody, które odbyły się w moim 
rodzinnym mieście. To było pierwsze tego rodzaju wydarzenie, grał na nim zespół i zjechało się uliczne jedzenie.Naszym sloganem na ten dzień było hasło „Amerykański sen". Mierzyłyśmy się z niemiecką drużyną i wygrałam tytuł najlepsze ścigaczki. Zostałyśmy bardzo dobrze przyjęte i wszyscy świetnie się bawili. After party skończyło się dla mnie zwichniętym nadgarstkiem, ale generalnie było warto.

Co chcesz uchwycić w kobietach, które fotografujesz?
Lubię pracować z dziewczynami. Nie z tymi pięknymi księżniczkami w pełnym makijażu, ale z tymi silnymi. Z kobietami, które są interesujące i mają w sobie coś tajemniczego.

Rośnie liczba kobiecych drużyn wrotkarskich, a sam sport budzi mocne, feministyczne skojarzenia w Stanach. Czy w Polsce są jacyś ludzie, którzy nie pochwalają udziału kobiet w roller derby?
Niektórzy są w szoku, inni mnie dopingują. Polska jest krajem pełnym skrajności. Z jednej strony można znaleźć ludzi o otwartych umysłach, napędzanych przez pasję, a z drugiej bardzo konserwatywnych i zamkniętych. Nie można mieć wszystkiego.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: André-Naquian Wheeler 
Zdjęcia: Weronika Krawczuk

Tagged:
Roller derby
polska
Kultura
wrotki
bad to the bone
weronika krawczuk