oglądamy trailer nowego filmu wesa andersona

Przedstawiona w „Łowcy androidów” wizja upadającego, opanowanego przez replikantów Los Angeles nie wydaje się czymś pasującym do stylu Wesa Andersona.

|
sie 1 2017, 2:48pm

Artykuł ukazał się pierwotnie w amerykańskim wydaniu i-D.

Przedstawiona w „Łowcy androidów" wizja upadającego, opanowanego przez replikantów Los Angeles nie wydaje się czymś pasującym do stylu Wesa Andersona. Niemniej jednak, kapryśny reżyser „Wyspy Psów" jest z oczywistych powodów zafascynowany twórcą scenariusza do produkcji science-fiction Ridleya Scotta z 1982 roku oraz nadchodzącego sequela. Fascynacja ta jest na tyle duża, że tworzy on aktualnie dokument o Hamptonie Fancherze, który rzucił szkołę i uciekł do Hiszpanii, by zostać tancerzem flamenco o imieniu Mario Montejo, a następnie wrócić do Stanów Zjednoczonych i podbić Hollywood jako aktor. „Escapes" nakręcone zostało przez Michaela Almereyda (od „William Eggleston in the Real World" i „Majorie Prime"). To film sci-fi w stylu „Black Mirror", w którym Jon Hamm zagrał hologram męża-nieboszczyka.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Chociaż Fancher jest stosunkowo nieznany współczesnej publiczności, zrobił całkiem udaną karierę aktorską przed wejściem we współpracę z Ridleyem Scottem — nad ekranizacją „Czy androidy śnią o elektrycznych owcach" Philipa K. Dicka. Wielokrotnie grał w westernach, takich jak „Black Saddle", „Stagecoach West" i „Have Gun, Will Travel". Jego kariera scenopisarza, z kolei, chociaż nie tak rozbudowana, była znacznie bardziej eklektyczna. Po „Łowcy androidów" napisał kryminalną komedię w formie musicalu „Gliniarz na Karaibach", w której wystąpił Denzel Washington; a także „The Minus Man" — film o seryjnym mordercy z Owenem Wilsonem (stałym współpracownikiem Wesa). W opublikowanej w 1999 roku w New York Timesie relacji z afterparty po nagrywaniu tego obrazu, Susan M. Kirschbaum opisała Fanchera czekającego w barze na przyjazd Andersona. „On jest J.D. Salingerem świata filmu", Fancher powiedział o wówczas 30-letnim reżyserze „Rushmore", który zamówił później stek i zaczął zachwycać się „Dzieckiem Rosemary".

Jedyną postacią niezainteresowaną bujnym życiem Fanchera jest on sam. „Ta historia jest tak okropna, że nie będę jej opowiadać", mówi do kamery w trailerze do „Escapades". Narrację podzielono starymi, czarno-białymi zdjęciami Fanchera podczas jego zawodowych i romantycznych wypraw. Wypatrujcie „Escapades", gdy pojawi się w kinach w sierpniu, trzy miesiące przed tym, jak „Łowca androidów 2049" wejdzie na wielkie ekrany.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Hannah Ongley
Zdjęcie: via YouTube