nowa twarz heatha ledgera

Film dokumentalny „I Am Heath Ledger”, pokazuje aktora z zupełnie innej strony, a jego reżyser zdradza nam, czego dowiedział się od jego rodziny i przyjaciół.

tekst Alice Newell-Hanson
|
23 Maj 2017, 3:55pm

Photography Karin Catt

Jeszcze przed niespodziewaną śmiercią w wieku 28 lat Heath Ledger był już legendą. Jego role były niemal mityczne. Niemal z dnia na dzień nastolatek z australijskiego Perth stał się gwiazdą „Zakochanej Złośnicy" (kasowego hitu na podstawie sztuki Szekspira). Walczył na kopie i tańczył kadryla (pozostając obiektem kobiecych westchnień) w średniowiecznym „Błędnym Rycerzu", zainspirowanym innym klasykiem z angielskiej literatury. Później w ciągu czterech lat postanowił przedstawić swoje zupełnie inne oblicze w filmie Anga Lee, „Tajemnica Brokeback Mountain". Była to emocjonalnie bolesna i wymagająca kreacja, dzięki której zyskał nominację do Oscara. Następnie pojawił się w opowieści o innym współczesnym micie — „Batmanie". I tym razem wygrał Oscara.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Wszystkie te historie są jeszcze raz opowiedziane i przedstawione na nowo w filmie dokumentalnym „I Am Heath Ledger", wyreżyserowanym przez Derika Murraya oraz Adriana Buitenhuisa. Poza nimi również trochę mniej znane opowieści ujrzą światło dzienne. Film opowiadający o życiu Ledgera skupia się głównie na artystycznych projektach poza aktorstwem: na jego miłości do fotografii, próbach reżyserowania teledysków i marzeniach dotyczących kręcenia filmów pełnometrażowych. Wszystko jest przedstawione w mieszance nigdy wcześniej niewidzianych materiałów (niektórych nagranych przez samego Heatha), jak i wywiadów nagranych z rodziną i przyjaciółmi gwiazdy, od kolegów surferów z dzieciństwa po Bena Mendelsohna, Naomi Watts oraz Anga Lee. I o ile film tworzy żywą i wzruszającą wizję życia Ledgera, prawdopodobnie najważniejszą kwestią będzie ponowne przedstawienie kwestii jego śmierci. A to dlatego, że istnieje popularna teza na jej temat. Jednak jak Murray zdradził i-D, „każda osoba, z którą rozmawialiśmy, powiedziała, że nie ma chyba nic bardziej mylnego".

Co przyciągnęło cię do historii Heatha Ledgera?

W ciągu kilku ostatnich lat opowiadałem historie wielu wspaniałych osób. Lista zawiera Muhammada Ali, Bruce'a Lee, Steve'a McQueena oraz Chrisa Farleya czy Evela Knievela. Przy wszystkich tych filmach pracowałem z rodzinami. Chciałem zdobyć dostęp do materiałów oraz ludzi, z którymi wcześniej nie rozmawiano. Mam w domu tablice z pomysłami. Na ścianie powieszone są zdjęcia legendarnych artystów, z którymi współpracowałem oraz utalentowanych ludzi, których życie chciałbym zgłębić. Heath był tam przez pewien czas. Naprawdę zastanawiałem się, jaka jest historia Heatha? Znamy go jako niesamowitego aktora, który już w młodym wieku odwalił kawał dobrej roboty, jednak nie wiemy nic o jego głębi jako artysty. Kiedy zaczęliśmy grzebać w jego życiu i rozmawiać z jego bliskimi, zobaczyliśmy go jako reżysera teledysków, wybierającego scenariusz oraz przyszłego reżysera filmów pełnometrażowych. Kiedy tylko to odkryliśmy, zaczęliśmy jeszcze bardziej zagłębiać się w tę historię. Wtedy naprawdę zrozumieliśmy jego pasję do fotografii i filmu oraz to, że w głębi duszy był filmowcem. Właśnie dlatego musieliśmy opowiedzieć jego historię. Potem jedyną misją było upewnienie się, że damy radę uzyskać wsparcie jego rodziny i najbliższych przyjaciół.

Co cię w nim fascynowało, zanim dowiedziałeś się o jego pasji do reżyserowania?

Myślę, że eklektyczna natura tego, co robił. Bierzesz aktora, który miał 19 albo 20 lat, gdy zagrał główną rolę w „Zakochanej Złośnicy", a potem sześć lub siedem lat później widzisz go jako Jokera w „Mrocznym Rycerzu". Niezła droga. Prawdziwym szokiem była „Tajemnica Brokeback Mountain". Trudno nawet odnieść się do faktu, że wchodząc w tą rolę był 25-letnim obiektem kobiecych westchnień z garścią filmów w swoim dorobku. Obejrzałem jeszcze raz „Tajemnicę Brokeback Mountain", pracując nad filmem i znowu byłem urzeczony. Zabiera nas w dwudziestoletnią podróż, a gdy historia się kończy, ukazuje nam się jako rozbity czterdziestolatek. Jest bardzo wiarygodny — to wspaniałe.

Kto był pierwszą osobą, która udzieliła ci wywiadu?

Pierwszą osobą był Matt Amato — wspólnik Heatha w firmie The Masses, która zajmowała się tworzeniem teledysków i miała się potem zająć produkcją potencjalnych filmów pełnometrażowych. Matt był przy nim, kiedy w wieku 19 lat przeprowadził się do Hollywood, gdzie zamieszkał w domu pełnym artystów, a Matt był jednym z nich. Został jego przyjacielem i w pewnym stopniu nauczycielem. Matt powiedział mi po wszystkim, że był mnóstwo razy przekonywany do zrobienia filmu o Heathcie i zawsze odrzucał te propozycje. Dlatego jego naturalnym odruchem było odrzucenie również naszej. Jednak powiedzieliśmy: „Daj nam parę godzin swojego czasu i porozmawiaj z nami". Tak to się zaczęło. To właśnie dzięki bliskiej relacji Matta z Heathem zyskaliśmy zaufanie jego rodziny i otrzymaliśmy wsparcie od samej Michelle Williams.

Miałam o nią zapytać. Wiem, że jest bardzo skrytą osobą.

Jej wsparcie było istotne. Była konsekwentna w kwestii nieudzielenia nam wywiadu, ale nie mieliśmy z tym żadnego problemu. Dobrze było wiedzieć, że nas wspiera.

Jak trafiliście na materiał, który nagrał sam Heath?

Zaczęło się od Matta. Pokazał nam cały zbiór teledysków, które nakręcił Heath. Później Matt pokazał nam materiały, które on sam posiadał. To zrobiło na mnie wielkie wrażenie. Gdy dostaliśmy zgodę od rodziny, dotarliśmy do filmików od nich. Również niektórzy z obsady filmów mieli materiały nagrane przez Heatha oraz materiały nagrane przez nich, na których był Heath.

W filmie znajdują się nagrania dźwiękowe, na których słychać Heatha. Skąd pochodzą?

Widzieliśmy mnóstwo wywiadów z Heathem. I jak można dowiedzieć się z filmu, nie czuł się komfortowo, udzielając ich podczas promocji różnych produkcji. Jednak chcieliśmy usłyszeć, co ma do powiedzenia, dlatego zaczęliśmy szukać wśród wywiadów radiowych i zauważyliśmy, że na nich jest bardziej rozgadany i jest mu łatwiej. Dlatego bardziej to pasowało do materiału, który zgromadziliśmy. Pozwoliło to nam zawrzeć w filmie jego głos.

Jakie było twoje największe odkrycie podczas tworzenia tego filmu?

Gdy zaczynaliśmy ten projekt, wiele ludzi mówiło: „Och, będziecie mieć możliwość opowiedzenia historii Heatha wcielającego się w Jokera i staczającego się tunelem rozpaczy, opiszecie jaki miało to wpływ na jego śmierć". I myśleliśmy, że właśnie o tym będziemy rozmawiać z obsadą filmu. Jednak to było niesamowite — każda osoba, z którą rozmawialiśmy, powiedziała, że nie ma nic bardziej mylnego. Odgrywanie roli Jokera było dla niego pasjonującym doświadczeniem. Uwielbiał wyzwania. Potraktował to też z bardzo dowcipnej perspektywy. Jego rodzina zauważyła w tej roli pewne niuanse, które były częścią jego poczucia humoru. Był zainspirowany tym, że ta rola wyniesie ego karierę aktorską na kolejny poziom. Był podekscytowany. Zagrał w następnym filmie „Parnassus", będąc jeszcze na tym haju. Kiedy odkryliśmy tę część historii, uznaliśmy, że to ważny punkt widzenia, który trzeba opowiedzieć. Pogląd, że ta rola mogła wywołać tak wiele szkód w życiu natchnionego artysty, to naprawdę tragiczny scenariusz. Jednak jak się okazało, w tym wypadku wcale tak nie było. On po prostu robił swoje. Podobnie jak przez całe życie. Był bardzo odporny. Przyjął rolę, która była totalnym chaosem, lecz nie przejęła ona jego osobowości w żaden sposób.

Jak myślisz, jakie wyobrażenie o Ledgerze pozostawi po sobie film? Co odbiorcy z niego wyniosą?

Uważam, że ludzie naprawdę zrozumieją, kim był Heath Ledger: zaangażowanym artystą. Mam nadzieję, że będzie to inspirujące. Myślę, że powinno to nas wszystkich zmotywować do znalezienia w sobie tej kreatywnej strony i rozwinięcia jej. Inny morał to: korzystaj z każdego dnia, bo życie jest krótkie. Dla Heatha skończyło się to tak szybko poprzez tragiczny błąd pomieszania leków na receptę. Nie było nawet mowy, że był gotowy na opuszczenie tej planety, ale to zrobił. I były to dramatyczne okoliczności. Dlatego żyj, tak jakby to miał być twój ostatni dzień.

„I Am Heath Ledger" jest dostępny online od dzisiaj. 

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Alice Newell-Hanson
Zdjęcie: Karin Catt

Tagged:
Heath Ledger
I Am Heath Ledger