o tym, jak grand prix odzyskało swój blask

Mediolan to przede wszystkim mistrzowskie krawiectwo, wyśmienite jedzenie i doskonały design, ale prawdziwa magia dopiero dzieje się w pobliskiej miejscowości Monza. Rozmawiamy z zespołem Williams Martini Racing podczas włoskiego Grand Prix o tym, jak...

tekst i-D Staff
|
21 Wrzesień 2015, 12:32pm

Wystarczy udać się do większego miasta, w którym odbywają się zawody Grand Prix podczas wyścigowego weekendu, aby osobiście poczuć całą atmosferę. Ludzie przylatują z całego świata, aby móc na własne oczy zobaczyć kierowców elity osiągających niemożliwe prędkości, zanim zwycięzca triumfalnie otworzy butelkę szampana. Miliarderzy, modelki i czasem też Rihanna pojawiają się, by zobaczyć cały spektakl. Jeżeli sport ten stracił gdzieś po drodze blask właściwy czasom Elizabeth Taylor, to na szczęście teraz właśnie go odzyskuje.

Jedną z oznak renesansu jest powrót Martini do Grand Prix w charakterze sponsora Williams Martini Racing. W tym zespole ścigają się Felipe Massa i Valtteri Bottas - kierowcy będący w czołówce Formuły 1, gdzie walczą z takimi nazwiskami jak Lewis Hamilton, Nico Rosberg czy Sebastian Vettel. Gdy Massa pojawił się chwilowo w jednym z barów Martini ustawionych na Mercato Metropolitano, mediolańskim targowisku nad kanałem Naviglio Grande, poziom adrenaliny wśród tłumu był wręcz namacalny. Jeśli jesteś fanem - rozumiesz dlaczego. Jeżeli nie, musisz wiedzieć, że przy każdym Grand Prix telewizory włącza 300 mln osób na całym świecie.

Kolejnym elementem całej układanki Grand Prix, dodającym wydarzeniu pikanterii jest modelka, prowadząca izraelskiego X Factora oraz ambasadorka Martini Global Race - Bar Refaeli, która gdziekolwiek nie pójdzie, nie może ogonić się od paparazzi. Bar jest wielką fanką wyścigów - jeździ po całym świecie, aby móc uczestniczyć w najważniejszych wydarzeniach. „Jestem na Formułach 1, w [barze] Terazza Martini i dobrze się bawię! Gdy zapytali mnie, czy chcę być ambasadorką, pomyślałam 'czy to jest prawdziwa praca, czy właśnie mi się to śni?'".

Refaeli bardzo zależy na tym, aby przywrócić dawny splendor Formule 1, doskonale zdaje sobie również sprawę z jej wspaniałego dziedzictwa. „Myślę, że mam starą duszę. Zawsze powtarzam mojej mamie, że zazdroszczę jej, że mogła żyć w latach 70., bo wydaje mi się, że życie wtedy było dużo prostsze, bardziej eleganckie i interesujące. Gdy myślisz o wyścigach, to widzisz całą królewską elitę z drinkami na pit-stopie. Bardzo bym chciała żyć w tych czasach". Gdybyście dojrzeli ją w Terazzy na Grand Prix w Sao Paolo albo Soczi, to Bar pije gin z tonikiem.

Osobą, która towarzyszy Bar, Felipe i Valtteri, gdy ci podróżują po całym świecie z zespołem Williams Martini Racing,jest modelka i fotografka Cate Underwood. Pozowała w sesjach dla włoskiego Vogue'a, magazynu Oyster i Harper's Bazaar, a teraz znalazła się po drugiej strony obiektywu, tworząc fotograficzny pamiętnik Grand Prix.

Cate zainteresowała się wyścigami w momencie, gdy zaczęła je dokumentować. „To niesamowicie mocne uczucie, być tam na torze", mówi. „Prędkość, dźwięk, całe napięcie. Gdy tylko słyszę przejeżdżające samochody, mam gęsią skórkę. To wchodzi ci pod skórę i nagle czujesz wszystko to, co czują wszyscy ludzie naokoło ciebie. Strasznie się wcześniej denerwowałam, teraz jestem częścią zespołu". Cate i Bar, wraz z ogromną rzeszą obserwujących na Twitterze i Instagramie, a także za sprawą ich modowych korzeni przyciągają nowe tłumy na wyścigu i obie są bardzo zaangażowane. „Kocham podróżować i jednocześnie mieć na coś wpływ".

Kolejnym członkiem zespołu Williams Martini Racing jest Szkotka Susie Wolf - kierowca testowy i jedna z dwóch kobiet jeżdżących dla Formuły 1. Po tym, jak zafundowała nam rundkę po torze z oszałamiającą prędkością, Susie powiedziała, że jest to dobry czas na siedzenie w wyścigach. „Formuła 1 jest postrzegany jak bardzo hermetyczna i ekskluzywna impreza. To pewien styl życia, do którego zalicza się sport i dbanie o zdrowie, ale również drink po wyścigu w Terazzie, w jednym z miast, w których się ścigamy". I jeżeli ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości, Susie dodaje: „mamy najfajniejszą furę ze wszystkich!"

Zobacz też: Prawdziwe bad girls, czyli Palestynki ścigające się furami.

Kredyty


Tłumaczenie: Zuza Bień

Tagged:
Bacardi
Grand Prix
opinie
Martini
Kultura
williams martini racing