scarlett johansson a wybielanie

Aktorka powiedziała, że w filmie „Ghost in the Shell” chodziło o feminizm, a nie o rasę.

tekst Georgie Bretherton
|
08 Luty 2017, 3:44pm

W zeszłym roku Scarlett Johansson wplątała się kontrowersyjną dyskusję na temat wybielania związanego z jej rolą w „Ghost in the Shell". Film jest adaptacją japońskiej klasyki anime Masamune'a Shirowa. Scarlett, najlepiej zarabiająca aktorka wszech czasów, zagra Major Motoko Kusanagi, mimo że nie jest Japonką.

Do tej pory aktorka milczała na ten temat. Reżyser Rupert Sanders bronił wyboru słowami: „Za każdym razem, gdy dodaje się jakąś osobę do obsady, znajdzie się ktoś, komu to się nie spodoba. Obstaję przy mojej decyzji… To najlepsza aktorka swojego pokolenia, jestem zaszczycony i wyróżniony, że jest częścią tego filmu". Sander dodał później, że głównie chodziło o jej „cyberpunkową estetykę".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

W rozmowie z Marie Claire Scarlett odważyła się powiedzieć: „Nigdy nie wcieliłabym się w przedstawicielkę innej rasy. Różnorodność jest ważna w Hollywood i nigdy nie chciałabym zagrać postaci, która kogoś obrazi".

Wytłumaczyła, że podeszła do roli pod kątem płci, a nie rasy. „Seria z bohaterką, która jest kobietą to bardzo rzadka możliwość. Oczywiście czułam niesamowitą presję - ciężar tak wielkiej produkcji na moich ramionach".

Scarlett w rozmowie nawiązała do problemu różnic wynagrodzenia kobiet i mężczyzn w Hollywood i jej decyzji o tym, aby zacząć rozmawiać na ten temat. Mimo, że świetnie zobaczyć kogoś tak znanego wypowiadającego się na temat nierówności płciowej to trochę słabo, że problem z obsadzaniem tylko białych aktorów jej umknął.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Georgie Bretherton

Tagged:
Scarlett Johansson
ghost in the shell
Kultura
wybielanie