helmut lang: dekonstrukcja i seksapil

Shayne Oliver z HBA zaprezentował swoją kolekcję Helmuta Langa, pełną nostalgii, fetyszy i… odniesień do „Bodyguarda”

tekst Alice Newell-Hanson
|
13 Wrzesień 2017, 2:35pm

„Zmysłowość" była hasłem przewodnim Shayne'a Olivera podczas interpretowania na nowo marki Helmuta Langa. Shayne dołączył do domu mody jako projektant-rezydent — być może jako pierwszy z wielu, którzy mogą pojawić się pod rządami redaktorki-rezydentki, Isabelli Burley.

Oliver wziął pod lupę to, w czym label Langa zawsze był świetny: seks. Jest to tematyka bliska także jego sercu: w końcu ostatnią kolekcję Hood By Air stworzoną przed zawieszeniem działalności, zrobił we współpracy z PornHubem.

Za kulisami Oliver wyjaśnił, że uwielbiał charakterystyczne dla Helmuta Langa proste sylwetki, doprawione fetyszystycznymi elementami. W kolekcjach z lat 90. można znaleźć ołówkowe spódnice i świetne T-shirty, ale także metaliczne majtki. Olivera szczególnie zainteresował wątek bielizny u Langa, dlatego bawił się ideą noszenia jej na wierzchu.

Selena Forrest (ulubienica HBA) otworzyła pokaz w jednym z wielu przypominających stanik projektów. Czarne miseczki z fiszbinami utrzymywały się na ciele dzięki paskom i tasiemkom. Całość była celowo niedopracowana i niezrównoważona, pokazując wyzwoloną zmysłowość z innej strony. Późniejsze wariacje tego elementu były rozsunięte na boki lub powiększone do wręcz burleskowych proporcji. Sophia Lamar miała na sobie najskromniejszy wariant: same fiszbiny i naklejki na sutkach (jedna z nich była w kształcie litery H jak Helmut).

Oprócz bezwstydnie seksownych elementów (np. koszuli stworzonej ze sprzączek i metalowych kółek i sakiewki na krocze z czerwonej skóry) pojawiło się również kilka subtelniejszych smaczków: krwiście czerwony, winylowy płaszcz, różowa mini ze skrzyżowanymi paskami, wspaniale oversize'owe parki oraz koszulki z napisem Helmut Lang. Można je założyć na ulicę i do lochu. Buty też były jednocześnie lekko perwersyjne i po prostu ładne: kowbojki z łańcuchami i kłódkami oraz proste szpilki z czubem.

Stroje formalne też stanowiły bardzo istotną część kolekcji. Grupy modelek i modeli przechodziły szturmem po wybiegu w garniturach, a w rękach trzymali atrybuty prawdziwych ludzi biznesu: przezroczyste aktówki i gazety z nagłówkami krzyczącymi „Helmut Lang". Oliver wyjaśnił, że luźno inspirował się filmem „Bodyguard". Dodał także, że jeśli ktoś jest silny to nie znaczy, że nie potrzebuje ochrony. Modelki i modele w garniturach kroczyły za tymi w delikatniejszych lookach, niczym ochroniarze.

Ian Isiah, odpowiedzialny za muzykę pokazu, zamknął go mocnym kawałkiem „I Have Nothing" Whitney Houston (z „Bodyguarda"), a inna ikona lat 90. — muza Langa, modelka Danielle Zinaich — przeszła po wybiegu w połyskującej, prześwitującej sukni. Wyglądała zupełnie jak minimalistyczna wersja stroju scenicznego Houston według Langa.

Pokaz był pełen nostalgii, ale nie brakowało w nim nawiązań do młodości. Na hali gościli raczej ludzie, którzy odkryli Langa przez archiwalne zdjęcia w internecie, niż tacy, którzy pamiętali markę z lat 80. Mamy nadzieję, że kolekcja trafiła w czułe punkty obu grup. Kreacje Olivera idealnie pasują do zdania wypowiedzianego kiedyś przez samego Helmuta: „Młodzi ludzie są nieustraszeni i bardziej kreatywni".

Przeczytaj też:

Artykuł pierwotnie ukazał się w amerykańskim wydaniu i-D.