Zdjęcie: Mitchell Sams

vetements podkręca tempo

W tym sezonie Demna oddał hołd Margieli, przy okazji badając skalę zawłaszczania i kopiowania.

|
sty 22 2018, 12:39pm

Zdjęcie: Mitchell Sams

Od zaproszenia w formie paragonu opisującego każdą stylówkę po lokację w postaci największego targu antyków — rewolucyjna marka Demny Gvasalii znów pojawiła się na wybiegu w wielkim stylu, chociaż w trakcie męskiego tygodnia mody i już poza planem pozostałych pokazów. Genialny syn marnotrawny świata mody wrócił w pogniecionych marynarkach i podkręcił tempo. Po co zakładać na siebie jedną stylizację, skoro można połączyć dwie, albo więcej? Kolekcja była mocna, energetyczna, warstwowa i niezwykle szczera. Świetnie komentowała otaczającą rzeczywistość, a jednocześnie wyróżniała Vetements na tle wszelkich innych marek.
Istnieje wielu naśladowców, ale Vetements jest tylko jedno.

Targ Paul Bert Serpette, położony w centrum Puces de Saint-Ouen (z dala od typowych miejscówek na pokazy), jest otoczony przez jakieś dziesięć innych podobnych przestrzeni, a każdy z nich oferuje eklektyczną mieszankę antyków i staroci. Jak się okazało, to idealne tło dla kolekcji Gvasalii, przyopominającej perełki z pchlego targu. Z naszych miejsc mogliśmy podziwiać wszystko, od złotej biżuterii i ekstrawaganckich wyrobów szklanych po bogato zdobione lustra i zabytkowe kufry. Do śmietanki świata mody i fanów Vetements dołączyli właściciele sklepów, którzy oglądali pokaz ze swoich stoisk. Gvasalia oddał hołd kolażom osobliwości — pchlim targom. Pokaz pod przewodnictwem Lotty Volkovej przypominał gorączkowy przegląd subkultur w historii mody. W kolekcji mieszał się cały wachlarz stylówek, od gotyckich do dziadkowych, a rezultat przypominał odkrycie nowego rozdziału fotoksiążki „Exactitudes".

Ten majstersztyk dobrego i złego smaku oscylował wokół Maison Margiela, domu mody, w którym Gvasalia szlifował swój talent. „Jako projektant wróciłem do swoich korzeni, wróciłem do Margieli", wyjaśnił urodzony w Gruzji i mieszkający w Szwajcarii geniusz. „Chciałem pokazać, co Margiela znaczy dla mnie i dla Vetements. Czym jest? To podejście, nie osoba. To miłość do ubrań, łamanie nimi zasad. Właśnie tą drogą poszliśmy". Gvasalia skonfrontował się z podejściem imitatorów, prosząc dzieci z przedszkola, by narysowały przysłowiowego „słonia w pokoju" — czyli oczywistą prawdę, o której się nie mówi. Rysunek słonia ozdobił jedną z koszulek. W ten sposób Vetements nawiązało do własnego słonia na wybiegu, czyli inspiracji Margielą.

„Wszystko jest kopią", wyjaśnił Gvasalia. „Żyjemy w świecie pełnym odniesień, a one istnieją po to, by dać nam materiały na stworzenie czegoś nowego. Takie wyzwanie sobie postawiłem". Vetements zaciągnęło cały kalejdoskop inspiracji, od butów Buffalo na sterydach (efekt współpracy z SWEAR) po lureksowe buty tabi (przypominających kopytko), od merchu Marilyna Mansona po szaliki ze szwedzkimi pocztówkami.

Artykuł pochodzi z brytyjskiego wydania i-D.


Zdjęcia: Mitchell Sams