Reklama

bez rebeliantów nie da rady!

Gdzie podziały się w nas te dzieciaki, które zadają „za dużo” pytań i szukają w lesie potworów?

|
sty 3 2018, 11:37am

Kadr z serialu „Stranger Things”

Co, jeśli system edukacji jest treningiem posłuszeństwa i usypia w nas kreatywność? Dlaczego od razu rezygnujemy, gdy coś nam się nie podoba? Tylko kwestionując i łamiąc zasady, możemy pchać świat kreatywnie do przodu!

Reklama

Sam byłem przygaszany w szkole. Przestałem pytać i zaangażowałem się w walkę (z innymi i samym sobą) o oceny. Później prawie olałem swój rozwój (nie mylić z nauką w szkole czy na studiach). Nie czytałem, nie rysowałem, nie rozmawiałem o tematach ważniejszych niż pogoda. Co się stało?

To było jedno z pierwszych pytań, które zadałem sobie po skończeniu liceum. Szukając odpowiedzi, trafiłem na fascynujące wystąpienie. Ken Robinson stawia w nim tezę, że obecny system edukacji zabija kreatywność. Mówi o badaniu, w którym mierzono kreatywne myślenie u tej samej grupy ludzi od urodzenia aż do 25. roku życia. Okazuje się, że do wieku 5 lat, 98% badanych było prawdziwymi geniuszami różnorodnego myślenia. Kiedy te same osoby przekroczyły ćwierćwiecze już tylko 2% z nich utrzymało wysoki poziom kreatywności. Mogłoby to oznacza, że wszyscy rodzimy się z naturalnym zmysłem twórczego widzenia świat. Niestety prawie wszyscy gubimy go po drodze.

Czego doświadczali badani przez te wszystkie lata w szkole i na studiach? Głównie próby wciśnięcia ich w ramki programów szkolnych, poprawnych odpowiedzi z klucza, „na końcu podręcznika” i tego, jak „zachowywać się powinno”. Nic dziwnego, że kreatywność w nas usycha. Podążając tą ścieżką wszyscy mamy przerąbane, ale jak napisał Joi Ito: „Nikt nie wygrał Nobla za robienie tego, co mu kazano...”.

Jeśli brakuje ludzi, którzy potrafią kwestionować status quo, świat nie idzie do przodu, a dyktatorzy sięgają po władzę!

Reklama

Jak trudne jest obstawanie przy swoim i walka za sprawę wiemy wszyscy. Każdy z nas kiedyś poczuł presję ze strony nauczyciela w szkole, rodziców, którzy, mimo że mieli dobre intencje, próbowali wtłoczyć nas w schemat. Nie chcę tu pogłębiać konfliktów – chciałbym, żebyśmy dali sobie moment na podziwianie odczuwanej wtedy odwagi, o nagrodzenie naszych wewnętrznych aktywistek i aktywistów, którzy na mniejszą albo większą skalę powiedzieli „Nie, chcę inaczej!”. Są zajebiści! Bo co by się stało ze światem, gdyby nie oni?

Bardzo doceniam akcję Anji Rubik #sexed.pl. Mówienie o seksie często jest niekomfortowe, ale z drugiej strony to zbyt ważny temat, żeby milczeć. Anja po pierwsze przełamała schemat — wyszła z roli „ładnej buzi”. Po drugie naświetliła problem — wytknęła braki w edukacji seksualnej w Polsce. Po trzecie zaproponowała rozwiązanie — zaangażowała artystów i influencerów do serii filmików edukacyjnych. Minister edukacji Anna Zalewska nie miała wyjścia, musiała dostrzec wiralową kampanię i zaprosiła Anję na spotkanie. To mocna i pozytywna rebelia!

W świecie sztuki i nauki łamanie zasad jest premiowane. Disobedience Price to nagroda wynosząca 250 tys. dolarów przyznawana za „najlepsze nieposłuszeństwo”. Ufundowało ją MIT Media Lab, czyli jedna z najbardziej elitarnych uczelni w Stanach. Media Lab samo w sobie jest bardzo rebelianckim miejscem, w którym nauki i sztuki (tak, razem) naucza się antydyscyplinarnie.

Żeby obudzić w sobie twórczego buntownika zacznijcie od małych kroków. To może być zdjęcie „body positive” na Instagramie, poruszenie ciężkiego tematu w zwykłej rozmowie ze znajomymi albo udział w proteście.

Nie podoba ci się, jak traktuje się studentów na twojej uczelni? Pogadaj z innymi, umówcie spotkanie z dziekanem. To też nie pomogło? Spróbujcie jeszcze raz. Co się może stać? Walcz o siebie i innych.

Reklama

Posłuchaj siebie. Sprawdź, z czym się nie zgadzasz i zadaj sobie trudne pytanie — „Jak mogę to zmienić?”

Ja sam podjąłem walkę — chciałem myśleć za siebie, a nie zapamiętywać dosłowne cytaty wykładowcy. Powiedziałem głośno, że się buntuję. Zapanowała cisza, ale po jakimś czasie dostałem wsparcie innych studentów i zorganizowałem zebranie. W pewnym momencie uczelnia dostrzegła problem i nie miała wyboru (choć oczywiście miała) — zatrudniła mnie, żebym wdrożył innowacyjne rozwiązanie. Organizowałem spotkania, na których wspólnie przygotowywaliśmy się do zaliczeń, a ćwiczenia stały się elastyczne, dostaliśmy realny wpływ na kształt zajęć.

Pomimo że na początku ta cała akcja z byciem rebelem wydawała się spisana na straty z solidarną pomocą innych, wytworzyła się niesamowita energia zmian i udało się!
Zostawiam wam inspirację, toast za nieposłusznych jednego z najbardziej kreatywnych w historii, Steve’a Jobsa i do roboty!: „Za tych, co szaleni. Za odmieńców. Buntowników. Awanturników. Niedopasowanych. Za tych, co patrzą na świat inaczej. Oni nie lubią zasad. Nie szanują statusu quo. Można ich cytować, można się z nimi nie zgadzać; można ich wysławiać, można ich zniesławiać. Ale jednego nie można zrobić — nie można ich ignorować. Bo to oni zmieniają świat. Popychają ludzkość do przodu. I choć niektórzy mogą widzieć w nich szaleńców, my dostrzegamy w nich geniusz. Ponieważ to ludzie wystarczająco szaleni, by sądzić, że mogą zmienić świat... są tymi, którzy go zmieniają”.

Sprawdź też:

more from i-D