Reklama

lekcje kobiecości: maria grazia chiuri

Od akceptacji słabości po obalanie stereotypów: dyrektorka artystyczna Diora zastanawia się, jak wygląda życie kobiety.

|
gru 7 2017, 8:13am

Czy tak właśnie wygląda życie kobiety? Czy postępuję właściwie? Czy inne kobiety też przez to przechodzą? Czy to ma znaczenie? Wszystkie czasem przeżywamy kryzys kobiecości. W naszym cyklu „Lekcje Kobiecości” badamy fakty i mity.

Reklama

Gdy latem ogłoszono, że dyrektorką artystyczną Diora zostanie urodzona w Rzymie Maria Grazia Chiuri, w świecie mody zawrzało. Po części dlatego, że wcześniej pracowała tylko w duecie z Pierpaolo Picciolim w Valentino oraz na stanowisku projektantki akcesoriów. Wielu zastanawiało się, jak będzie wyglądać jej indywidualna wizja. Inni skupiali się na tym, że będzie pierwszą kobietą za sterami Diora, jednego z najbardziej uznanych francuskich domów mody. Branża dyskutowała, a Chiuri postanowiła uczcić ten przełomowy moment i w debiutanckiej kolekcji skupiła się na kobietach.

57-letnia projektantka, feministka i aktywistka zbudowała kolekcję wokół sztuki szermierki — metaforycznie nawiązując do walki o równość płci. Do klasycznego DNA Diora wprowadziła swój rzymski, mocny feminizm: delikatne, tiulowe spódnice do ziemi zestawiła z białymi T-shirtami z napisem: „Wszyscy powinni być feministami".

W kolejnym sezonie kontynuowała dialog na temat feminizmu i sztuki, składając hołd pracom dwóch fenomenalnych kobiet: feministycznej artystki i byłej modelki Diora, Niki de Saint Phalle oraz uznanej historyczki sztuki, Lindy Nochlin. Tytuł jej tekstu z 1971 roku: „Dlaczego nie było wielkich artystek?" pojawił się na bluzkach w paski.
Pod rządami Chiuri, kobieta Diora została zupełnie odmieniona. Nadal nosi suknie balowe, ale do nich wkłada buty na płaskim obcasie, czarne, skórzane berety i T-shirty z feministycznymi hasłami.

Maria Grazia dzieli się z nami kilkoma spostrzeżeniami na temat życia kobiety:

Najlepsze w życiu kobiety są wyzwania, z którymi codziennie się zmagamy. Sprawiają, że zastanawiamy się nad prawdziwym znaczeniem kobiecości — i przede wszystkim prawdziwym potencjałem drzemiącym w byciu kobietą.

Najtrudniejsze w życiu kobiety jest zaakceptowanie wzlotów i upadków związanych z emocjami. Zaakceptowanie swoich słabości i przekuwanie ich w zalety.

Reklama

Najlepsza rada dotycząca ludzkiego ciała, jaką usłyszałam? Kształty, rozmiary i „niedoskonałości” nie mają znaczenia. Różne sylwetki są inspiracją różnych projektów i sprawiają, że rozmyślam o związku między ciałem i ubraniem.

Gdybym mogła cofnąć się w czasie, powiedziałabym 16-letniej Marii Grazii, że myli się, co do buntu. Kiedyś sądziłam, że to jedyny sposób na sukces, że warto słuchać jedynie intuicji. Teraz rozumiem, że chodzi o połączenie serca i umysłu, emocji i rozsądku — w ten sposób powstają pomysły, które mogą odmienić świat.

Rzeczy, które widziałam i czytałam, ukształtowały mnie jako kobietę. Mowa nie tylko o filmach i książkach, ale także dziełach sztuki, obiektach i sytuacjach. Dla mnie kobiecość to koncepcja, złożona z wielu warstw doświadczeń i emocji. To nieustanna ewolucja.

Najbardziej niespodziewaną rzeczą, jakiej nauczyłam się o życiu kobiety jest to, że kobiecy głos w męskim środowisku może burzyć porządek. To zaskakujące, może dlatego, że kobiety za rzadko odzywają się w salach konferencyjnych pełnych mężczyzn.

Jestem najszczęśliwsza, gdy robię coś, co stymuluje moją kreatywność, zaspokaja moją ciekawość, uczy mnie czegoś nowego.

Moją ulubioną piosenką o życiu kobiety jest „Anche un uomo" Miny, włoskiej śpiewaczki z niesamowitym głosem. Piosenka pochodzi z 1979 roku, ale moim zdaniem jest ponadczasowa. Może dość melancholijna, ale bardzo głęboka i wymowna. Nauczyła mnie, że kobiety muszą się sobą opiekować, szczególnie te zakochane. Lubię też „Respect" Arethy Franklin, która mocnym głosem nie prosi, ale wymaga szacunku, na jaki zasługują kobiety.

Reklama

Najbardziej podziwiam kobiety, które są odważne i waleczne. Do tego dumne, nawet gdy okazują słabość.

W starzeniu się najlepsza jest możliwość obalenia stereotypów. To bardzo ważne, by sprzeciwiać się statusowi quo.

Największe kłamstwo związane ze starzeniem to założenie, że trzeba przestać się bawić i odkrywać nowe rzeczy.

Czuję się dorosła, gdy mogę decydować kim jestem każdego dnia, bez zamartwiania się, co ludzie pomyślą, a także gdy podejmuję wyzwanie zmiany opinii [innych ludzi].

Moje pytanie do kolejnej kobiety, biorącej udział w tym cyklu brzmi: Co dalej nas czeka? Z czym muszą sobie teraz poradzić kobiety, jako spójna grupa? Jakie wyzwania muszą podjąć?

more from i-D