Reklama

13 pytań, które zawsze chciałeś zadać… casting directorowi

„Ciężko jest mi przypomnieć sobie chwilę, w której nie byłbym zafascynowany ludzkim pięknem”

tekst Steve Salter; tłumaczenie Ola Dzikowska
|
paź 19 2017, 2:59pm

Rick Owens spring/summer 18. Photography Mitchell Sams.

Reklama

„MIESZKAŃCY PRZYCZEP SAMOCHODOWYCH I KOKAINIŚCI X 40, POPROSZĘ". Ten lakoniczny, ale specyficzny dobór słów był jednym z pierwszych capslockowych, castingowych zamówień od Ricka Owensa, które otrzymał Angus Munro — casting director i-D i AM (jego prestiżowa agencja — prze.red). To był początek trwającej do dziś współpracy, która przekształciła dom mody Ricka Owensa w prawdziwe plemię, rodzinę i alternatywny świat. Tuż przed startem prawdziwego maratonu pokazów w trakcie miesiąca mody, Munro otrzymuje wiele takich zleceń które, właśnie niesamowitej intuicji i wyrobionemu oku, przemienia w idealną selekcję modeli i modową rzeczywistość. Castingi AM odegrały kluczową rolę w tworzeniu najważniejszych momentów z sezonu wiosna/lato 18 - od jeżdżącej na rowerze Naomi Campbell po hołd dla księżny Diany w Off-White.

Jeszcze na początku lat 00. Angus zaczynał jako agent modeli, współpracował z uznanym fotografem, Davidem Simsem. Co niezwykłe potrafi dyskutować o poszukiwaniach odpowiedniej twarzy dla określonej marki. W swoim przepełnionym kalendarzy, pomiędzy pracą nad castingami dla ponad 20 brandów a przygotowaniami do kampanii następnego sezonu, znalazł chwilę, żeby odpowiedzieć na najważniejsze pytania.

Off-White spring/summer 18. Photography Mitchell Sams.

Kto lub co przyciągnęło cię do branży modowej?
Pomyślisz, że to lizusostwo, ale… właśnie i-D. Na studiach zawsze odkładałem pieniądze na nowy numer magazynu. Zdjęcia w nim były nieprawdopodobnie piękne.

Co jeszcze miało duży wpływ na twoją karierę?
David Sims i Rick Owens.

Jak zacząłeś zajmować się modelingiem?
Szczerze, to był zwykły przypadek. Odszedłem z uniwersytetu, nie zdałem egzaminu do służby cywilnej i zostałem dyplomatą, który pracował jako barman. Moja ówczesna dziewczyna była agentką reprezentującą nowe twarze w Select i często przynosiła do domu polaroidy z dziewczynami, które scoutowała. Często rozmawialiśmy, wymieniliśmy uwagi. Kiedy więc pojawiła się oferta pracy w rywalizującej agencji, poleciła mnie i tak oto trafiłem do branży. To było bardzo naturalne. Szybko uświadomiłem sobie, że to jest praca, do której jestem stworzony. Choć na początku byłem okropnym agentem, nawet jako head booker w Elite Premier. Zacząłem pracować z 15-letnią wówczas Larą Stone, która do dziś mi wypomina, że nie potrafiłem jej załatwić żadnej pracy. Muszę przyznać, że jest to trochę zawstydzające — po współpracy ze mną zniknęła na kilka lat, po czym pojawiła się później na okładce Vogue Paris.

Rick Owens spring/summer 17. Photography Piczo.

Pamiętasz pierwszą dziewczynę, którą odkryłeś? Gdzie ją znalazłeś?
Haha, tak! I żeby było jeszcze bardziej dziwnie, tydzień temu po 22 latach napisała do mnie maila. Jechałem motorem po małej, francuskiej wiosce, gdy nagle zauważyłem samotnie idącą dziewczynę. Zobaczyłem jej twarz, to był ułamek sekundy… i zahamowałem tak gwałtownie, że kumpel, prawie we mnie wjechał. Wyglądała niesamowicie. Poradziła sobie całkiem nieźle w branży, choć gdybym to nie ja był jej agentem, to pewnie stałaby się drugą Kate Moss.

Reklama

Czy zawsze błądzisz wzrokiem po pokoju w nadziei, że odnajdziesz następną top modelkę?
Oczywiście, to moja druga natura. Może zawsze taki byłem? Ciężko jest mi przypomnieć sobie chwilę, w której nie byłbym zafascynowany ludzkim pięknem. Powiedziałby, że mój gust jest dosyć tradycyjny — od dziwacznego, eterycznego lub młodzieńczego piękna wolę to silne i naturalne… Jednakże często zdarza mi się pracować z klientami, którzy mają inne poczucie estetyki i to jest prawdziwe wyzwanie w pracy: przestawianie się z jednej konwencji na drugą (czasami nawet kilka razy dziennie).

Co twoim zdaniem jest największym mitem modelingu?

To, że jest łatwy… Modeling to bardzo ciężka praca. Bardzo szanuje te dzieciaki, które tuż po ukończeniu szkoły muszą radzić sobie z presją bycia niczym innym, jak narzędziem wartego miliardy dolarów biznesu.

Wielu ludzi uważa taką pracę za próżną. Jednak który uniwersytet potrafi nauczyć młodego człowieka, jak podróżować po świecie, radzić sobie z codziennymi rozmowami o pracę (często ze znanymi ludźmi w wieku ich rodziców)? Która szkoła nauczy ich obcych języków i znajomości obcych kultur, a na dodatek zapewni im zakup pierwszego, własnego domu przed ukończeniem 25 roku życia?

Modeling to praca, o której marzy wiele dzieciaków. Dla tych, którzy pragną być na topie: co czyni ich dobrym w tej pracy i jak z dobrego modela stać się doskonałym? Cytując „Zoolandera": „w życiu chodzi o coś więcej niż tylko bycie naprawdę, naprawdę bardzo atrakcyjnym". Czego doszukujesz się w ludziach? Czego oczekują twoi klienci?
Haha, nigdy nie obejrzałem tego filmu. Myślę, że byłbym nim zbyt zażenowany. Dobry model posiada symetryczną twarz, świetne proporcje, wzrost, zdrową cerę i włosy. Oczywiście niesamowicie ważna jest również osobowość. Natomiast doskonały model ma coś więcej… jest to albo wrodzony czynnik X (tak wiem, nie było lepszego słowa) lub biznes po prostu ślepo szuka nowego typu urody i wtedy ona lub on pojawia się… i bingo!

Reklama

Co twoim zdaniem daje największą i najmniejszą satysfakcję podczas miesiąca mody? Sezon po sezonie, co cię napędza?
Szczerze kocham pomagać w urzeczywistnianiu wizji moich klientów. To jest jak narkotyk i myślę, że mi się nigdy nie znudzi. Szczególnie że ostatnio udaje nam się realizować wszystko bez zakłóceń.
Według mnie najgorsze są kłamstwa agencji modelingowych… Jak już wcześniej wspomniałem, sam kiedyś byłem agentem i potrafię rozpoznać wciskanie kitu. To dla mnie szokujące, że branża wciąż toleruje takie zachowanie. Oczywiście jest wiele wyjątków od reguły — szczerzy i profesjonalni agenci. Niestety kłamstwa są bardzo powszechne. Uważam, że jest to po prostu lekceważące zarówno klientów, jak i modeli, którzy są także regularnie wprowadzani w błąd.

Który sezon lub pokaz miał na ciebie największy wpływ?
Bez wątpienia, pokaz Ricka Owensa „Steppers". Był taki świeży i podnosił na duchu.

Rick Owens spring/summer 14. Photography Mitchell Sams.

Od jakiegoś czasu często toczy się debata na temat zdrowa modelek. Jak powszechny jest ten problem?
Po pierwsze fakt, że warunki pracy w tym tak wielkim biznesie nadal muszą być tematem dyskusji, jest odrażający. Oczywiście modelki powinni mieć zagwarantowaną ochronę i to jest rola właśnie ich agentów. Uważam, że wiele z zachowań (które podobno są tak bardzo rozpowszechnione) casting directorów, stylistów itp., nie miałyby miejsca, gdyby agenci przestali je tolerować. Wiele razy słyszałem teksty, typu: „ona jest u niego na przymiarkach od 6 godzin… ale nie może stamtąd wyjść, bo to zniszczy jej karierę".
Dlaczego agenci nie stawiają oporu? Gdyby chociaż jeden z nich się postawił, to cały domek z kart w końcu by się posypał. To jest to w najlepszym wypadku zaniedbanie, a w najgorszym zmowa.

Jeśli chodzi o sam dokument Kartę Modelki, zgadzam się z tym, że zasadniczo jest to mandat modeli na (to jakie powinny być) ich normalne warunki pracy i ludzka przyzwoitość… Znowu, jestem zdumiony tym, że w XXI wieku nadal trzeba powtarzać takie rzeczy. Jednakże mam nadzieję, że w tym sezonie nastąpiła zmiana. Jeśli ludziom naprawdę zależy na wybraniu najlepszych modelek i modeli, to ktoś musi kontynuować i uaktualniać tę Kartę, np. dzięki anonimowemu forum, gdzie można omawiać efektywność przepisów w kolejnych sezonach.

Chciałbym dodać jeszcze jedną rzecz. W tej dyskusji bardzo rzadko porusza się temat męskich modeli. Tak szczerze, to moim zdaniem są oni jeszcze bardziej wykorzystywani. Co więcej, rutynowo otrzymują mniejsze wynagrodzenie niż modelki, nawet za pracę w takim samym wymiarze godzinowym, w tym samym projekcie. To skandal, który trzeba natychmiast nagłośnić.

Wales Bonner spring/summer 18. Photography Mitchell Sams.

Jak istotne są te zagadnienia dla Ciebie i środowiska ludzi, z którym bezpośrednio pracujesz?
Pokazy są ekstremalnie ciężkie. To silna presja środowiska, którą czują wszyscy za kulisami… w szczególności modele. Poza tym, wbrew pozorom, bycie słodkim i uroczym 24/7 przez 31 dni w miesiącu nie jest takie łatwe!!!

Reklama

W tej branży można zauważyć ciągły apetyt na świeże, nowe twarze. Z jednej strony sam nieustannie je odkrywasz, ale z drugiej, współpracujesz też od lat z pewną grupą dziewczyn. Jak utrzymujesz w tym wszystkim równowagę?
Uważam, że ta nienasycona potrzeba nowości jest śmieszna. Nie tylko tworzy niezrównoważony standard modelingu, ale także wpisuje się w kulturę jednorazowego użytku. To bardzo nieodpowiedzialne, zwłaszcza dlatego, że często angażujemy dzieci. Ale masz rację, staram się być lojalny wobec dziewczyn i pracować z nimi w następnych sezonach. Wyzwaniem jest łączenie castingów, upewnienie się, że modelki nadają na tych samych falach. Robię to, łącząc grupę dziewcząt, które znam i kocham, dodając do nich nowe twarze, nadające świeżości.

Finally, how has being a casting director affected your own view of beauty?
It's made me very self critical!

Artykuł pierwotnie ukazał się w brytyjskim wydaniu i-D.

more from i-D