Reklama

jak za pomocą piosenek opowiedzieć historię queerowego romansu?

Twórczyni ścieżki dźwiękowej filmu „Tamte dni, tamte noce" opowiada o swojej pracy.

|
sty 29 2018, 9:38am

Zdjęcie dzięki uprzejmości Sony Pictures Classic

Reklama

Jedna z najmocniejszych scen filmu „Tamte dni, tamte noce" w reżyserii Luca Guadagnino pojawia się na sam koniec, wraz z napisami. Elio (w tej roli Timothée Chalamet) siedzi przy kominku, a kamera skupia się na jego twarzy. Chłopak płacze z powodu zakończenia jego pierwszego, queerowego romansu. Buntowniczy eyeliner kapie razem z łzami i rozmazuje się po jego twarzy, gdy wyciera czerwone oczy w rękaw. Aż czuć, jak jego młodzieńcza naiwność kruszy się i znika. Trzyminutowa scena chwyta za serce jeszcze mocniej dzięki lecącej w tle piosence „Vision of Gideon” Sufjana Stevensa. Artysta napisał ją po tym, jak Guadagnino skontaktował się z nim i poprosił o przeczytanie scenariusza. Początkowo reżyser rozważał zatrudnienie go w roli narratora. Stevens napisał „Vision of Gideon" bezpośrednio w reakcji na złamane serce Elio. „Pokochałem po raz ostatni", śpiewa.

Ścieżka dźwiękowa „Tamtych dni, tamtych nocy" jest równie bogata, co strona wizualna filmu. Znajdują się na niej popowe hity z lat 80., klasyczne melodie i dwie nowe, folkowe piosenki Stevensa. Guadagnino ściśle współpracował z odpowiadają za muzykę Robin Urdang, Stevensem i montażystą filmu, aby stworzyć ścieżkę dźwiękową tak dobrą, by ludzie chcieli ją kupić, a powiedzmy sobie szczerze, tego się nie robi od lat 90. „Muzyka jest warstwą filmu opowiadającą historię", mówi Urdang, która pracowała nad soundtrackami wielu niezależnych produkcji. „Na przykład Luca wpisał w scenariusz 'Love My Way' The Psychedelic Furs, ponieważ czuł, że Oliver — postać Armiego Hammera — będzie utożsamiać się z tekstem".

Urdang mówi, że Guadagnino eksperymentował też z tradycyjnymi metodami wplatania muzyki w obrazy. „Gdy przeczytałam scenariusz, pomyślałam, że będziemy musieli wcześniej nagrać pianino w studiu", stwierdziła. „Jednak Luca chciał wszystko nagrać na pianie. Dlatego Timothée przed rozpoczęciem zdjęć uczył się gry na pianinie i gitarze".

Dzięki uprzejmości Sony Pictures Classics

Urdang i Guadagnino rozszerzyli muzyczną interpretację romansu Elio i Olivera, zamieszczając na Spotify playlistę, składającą się z 42 piosenek, przed premierą. Playlista zawiera kawałki, które nie pojawiły się w filmie — w tym współczesne hity Ushera, Troye'a Sivana i Years & Years. Wszystkie opowiadają o wzlotach i upadkach miłości, przypominają utwory, których w samotne noce słuchają nastolatki. Właśnie to emocjonalne podejście sprawia, że „Tamte dni, tamte noce" są tak poruszające.

Urdang tak dobrze zapoznała się z psychiką Elio, że doskonale wie, co znalazłoby się na szczycie jego listy ulubionych utworów na Spotify. „Pewnie The Kinks", powiedziała. „Oraz Falco, David Bowie, Talking Heads i Velvet Underground".

Urdang prowadzi własną firmę produkcyjną, Reel Music SuperVision i uczyła się nadzoru muzycznego ponad dwie dekady. Twierdzi, że jej praca to nie tylko selekcja dobrych piosenek.

„Ona wymaga czegoś więcej niż posiadania sporej kolekcji płyt czy playlist na Spotify", mówi. „Zawiera aspekt kreatywny jak i potężną dawkę papierkowej roboty, negocjacji, załatwiania zgody na wykorzystanie utworów, dopinania budżetów i tak dalej. Każdy może znaleźć świetne piosenki, ale tu nie chodzi tylko o proponowanie ulubionych kawałków . Trzeba zrozumieć, że czasem trzeba będzie pracować z muzyką, która nie jest w waszym guście. Jeśli pasuje do projektu, musicie ją znać, musicie jej słuchać".

Dzięki uprzejmości Sony Pictures Classics
Reklama

Tak profesjonalne podejście do nadzoru muzycznego jest podstawą wieloletniej współpracy Urdang i Guadagnino. Przed filmem „Tamte dni, tamte noce" Urdang pracowała z włoskim reżyserem nad jego pięknym, sycylijskim obrazem „Nienasyceni" i będzie zajmować się także oprawą muzyczną jego kolejnego filmu, „Suspiria".

„Jest genialnym wizjonerem", mówi Urdang. „Praca nad filmem trwała praktycznie 24 godziny na dobę, bo Guadagnino mieszka we Włoszech, Stevens na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, a ja [na zachodnim] w Los Angeles".

Guadagnino niejednokrotnie sugerował, że może powstać sequel „Tamtych dni, tamtych nocy". Ciekawe, czego by słuchał dwudziestoparoletni Elio. Wyobrażamy sobie, jak porzuca The Smiths na rzecz Kurta Cobaina. Czujemy jednak, że od czasu do czasu nadal by sobie puszczał „Love My Way" i wyobrażał lekko żenujący taniec Olivera.

Posłuchajcie ścieżki dźwiękowej „Tamtych dni, tamtych nocy" poniżej:

Artykuł pochodzi z amerykańskiego wydania i-D.

Sprawdź też:

more from i-D