The VICEChannels

      fotografia i-D Staff 21 wrzesień 2015

      ​kobiece ciało vs popkultura

      ​kobiece ciało vs popkultura ​kobiece ciało vs popkultura ​kobiece ciało vs popkultura

      Joanna Wzorek to młoda fotografka z Krakowa, już w wieku 17 lat miała na koncie dwie wystawy w swoim rodzinnym mieście. Ukończyła Warszawską Akademię Fotografii, obecnie studiuje fotografię modową na University of Arts London: London College of Fashion. Jej prace były pokazywane na Fashion Weeku w Łodzi (w ramach wystawy Young Fashion Photographers Now), a także w magazynie „Schön!". Nam pokazuje swój najnowszy projekt będący jednocześnie pracą semestralną - zin Let me out.

      Dlaczego zainteresował cię ekshibicjonizm kobiet?
      Każda sesja czy projekt, który wykonuję, opiera się na koncepcie poprzedzonym bardzo dokładnym researchem. W moich pracach często pojawia się temat seksualności. W tym przypadku po obejrzeniu pewnej wystawy zainteresowałam się różnego rodzaju dewiacjami seksualnymi. Czytając Psychopathia Sexualis, dzieło austriackiego pioniera seksuologii Kraffta-Ebinga, oraz Encyclopedia of Unusual Sex Practices, zauważyłam, że statystycznie jest więcej mężczyzn ekshibicjonistów, a kobiety padają ich ofiarą. Zdałam sobie sprawę, że publiczne eksponowanie kobiecego ciała ma trochę inny status. Postanowiłam zgłębić kobiecą nagość przedstawianą na przestrzeni wieków w różnych formach i zwrócić uwagę na akt obnażania ciała.

      Zdaje się, że robiąc research, dowiedziałaś się wielu ciekawych rzeczy. Co możesz nam powiedzieć o początkach fotografii erotycznej?
      Fotografia erotyczna ma swoje początki u schyłku XIX wieku, wtedy pionierami gatunku byli Jean Agélou oraz Monsieur X. Obaj fotografowali całkowicie bądź półnagie modelki, co ciekawe - większość z nich była prostytutkami. Stąd nasunęło mi się pytanie: czy przyzwoite kobiety się nie rozbierają?

      Jakie zdjęcia, książki czy wystawy cię inspirowały?
      Przede wszystkim pierwsze erotyki, nocne życie Paryża według Brassaïa, Cindy Sherman i jej seria zdjęć z medycznymi lalkami, wspomniana już Psychopathia Sexualis Kraffta-Ebinga, wystawa The Institute of Sexology w Wellcome Collection i niezliczone archiwa, do których miałam dostęp w trakcie tworzenia prac.

      Dlaczego swój zin zatytułowałaś Let me out i użyłaś sloganu „Decent Exposure" (przyzwoite obnażanie)?
      Każdy tytuł i slogan na okładce powinien być chwytliwy, zachęcać potencjalnego odbiorcę. Jeśli chodzi o nazwę zinu, to potraktowałam ubranie jako pewnego rodzaju więzienie, coś narzuconego z góry. Według Pameli Church Gibson ubiór pełni trzy zasadnicze funkcje: służy ozdobie, chroni bądź informuje o statusie społecznym, a jedyną możliwą formą ucieczki od tego jest nagość. Modelki wykonują więc gesty sugerujące rozbieranie się, uwalnianie od formy, w którą zostały wrzucone - stąd tytuł Let me out (wypuść mnie). Co do sloganu - to gra słów. W języku angielskim ekshibicjonizm nazywany jest „indecent exposure" (nieprzyzwoite obnażanie się). Na moich zdjęciach wszystko jednak odbywa się w granicach przyzwoitości, bo pokazałam ubrane kobiety, które wykonują sugestywne gesty.

      Modelki na twoich zdjęciach są ubrane. Dlaczego nie chciałaś, by były całkowicie nagie?
      Bardzo ważne jest dla mnie, aby widz nie pozostał obojętny i zainteresował się zdjęciem, dostrzegł detale, bez których cała kompozycja byłaby niepełna. Pobudzanie wyobraźni i stawianie wyzwań są kluczowe. Skoro robiłam projekt o ekshibicjonizmie, to najprościej byłoby sfotografować nagie ciała albo stereotypowego gościa w prochowcu, ale w ten sposób postawiłabym widza przed faktem dokonanym, a tym samym nie dałabym mu żadnego pola do popisu.

      Jak odróżnić nagość od aktów?
      W zasadzie wszystko jest pojęciem względnym. Według Bergera nagość to stan rzeczy, suchy fakt. Dopiero nadanie tej nagości jakiegoś znaczenia tworzy akt, który stanowi formę sztuki. Łatwiej za to rozgraniczyć pornografię i erotykę. W pornografii chodzi o natarczywe, niemal desperackie zwrócenie uwagi widza. Barthes mówił, że jej jedynym celem jest asystowanie w osiągnięciu orgazmu - i na tym kończy się jej funkcja. Każda szybka rozrywka po pewnym czasie staje się nudna. Zupełnie co innego jest z erotyką. Poprzez niedopowiedzenia i sugestywne elementy pobudza wyobraźnię odbiorcy i na dłużej pozostaje w pamięci. Była to także dewiza Hitchcocka.

      Jak więc zrobić zdjęcie, które nie wygląda jak tania pornografia?
      Granica jest bardzo, bardzo cienka. Jeśli chcesz nawiązywać do jakiejś estetyki, musisz spędzić dużo czasu, studiując różne materiały i zrozumieć ich zastosowanie. Liczy się wszystko: poza, mina, ubranie, tło, rodzaj oświetlenia. Każdy detal. Bardzo zależało mi na tym, aby obiekt fotografowany nie został uprzedmiotowiony. Chciałam, by zdjęcia pokazywały intymną atmosferę.

      Na twoich zdjęciach modelki są zrelaksowane i pewne siebie. Jak udaje ci się stworzyć tę intymną atmosferę na planie?
      Mam swoje sposoby :P. Dobra muzyka w klimacie zdjęć to podstawa, ale takim faktycznym kluczem do sukcesu jest bardzo mała ekipa. Zazwyczaj ograniczam się do bycia sam na sam z osobą fotografowaną, dzięki temu kontakt z modelem bądź modelką jest bezpośredni i możemy swobodnie rozmawiać. A właśnie: sama rozmowa też jest ważna. Czasami odnoszę wrażenie, że pełnię rolę terapeuty. Robię wszystko, aby fotografowani czuli się bezpiecznie.

      Twoje zdjęcia nawiązują do estetyki lat 70. Dlaczego wybrałaś taki klimat i jak udało ci się osiągnąć ten efekt?
      Długo myślałam, jak pokazać ten przyzwoity ekshibicjonizm. Nawiązując do pierwszych erotycznych zdjęć, sprawiłabym, że projekt wyglądałby raczej archaicznie i nostalgicznie, a nie o to mi chodziło. Robiąc research, słuchałam dużo muzyki z lat 70. i nagle olśniło mnie, że przecież wtedy miała miejsce rewolucja seksualna, a seks i roznegliżowane ciało były publikowane przy każdej okazji, nawet w reklamach proszku do prania czy pasty do butów. Przeglądając archiwa, znalazłam różne kampanie, analizowałam światło, mowę ciała, składniki obrazu. Próbowałam powoli odwzorowywać wszystkie te szczegóły, bo nie chciałam stosować później zbyt wiele obróbki komputerowej. Na końcu złożyłam wszystkie elementy w całość. Dzięki maksymalnym zbliżeniom i ciasnym kadrom chciałam uzyskać wrażenie podglądactwa przez widza, jakby zerkał przez dziurkę od klucza.

      Twój zin jest bardzo mały. Dlaczego?
      Rozmiar ma znaczenie, i to ogromne ;-). Musiałam zastanowić się, jak najlepiej wyeksponować założenie całego zinu. Doszłam do wniosku, że jeśli miałby przykładowo format plakatowy, wtedy rozbierające się dziewczyny rzucałyby się niesamowicie w oczy, a tego nie chciałam. Taka miniaturka, mniejsza niż A6, wygląda jak liścik, który można przekazywać z rąk do rąk. Dzięki temu mamy wrażenie, że podgląda się jakiś sekret.

      Czy to doświadczenie zainspirowało cię do dalszego tworzenia zinów?
      To zadanie wymagało ode mnie sporo pracy, ale to dlatego, że postanowiłam wydrukować go na swojej drukarce i samodzielnie złożyć. Nie obyło się bez przeszkód, które mnie trochę demotywowały. Ale gdy już trzymałam gotowego zina, zrozumiałam, że było warto. Czy będę tworzyć następne? Tego nie wiem, ale mam kilka pomysłów i kolejne projekty w trakcie tworzenia. Zobaczymy.

      Przeczytaj też: 8 polskich niszowych magazynów i zinów, które powinieneś znać

      Kredyty

      Tekst: Patrycja Śmiechowska
      Zdjęcia: Joanna Wzorek

      Połącz się ze światem i-D! Polub nas na Facebook , śledź na Twitter i Instagram.

      Tematy:joanna wzorek, zin, fotografia, let me out, nagość, kobieta, feminizm, kultura, płeć

      comments powered by Disqus

      Dziś w i-D

      Załaduj więcej

      i-D poleca

      Dodatki